Marzenia proboszcza

Nie jałowe spory czynią z Kościoła żywy organizm, ale przyjmowany w Komunii świętej Chrystus Zmartwychwstały.

Wątek Wielkiego Czwartku jakoś nie może doczekać się końca. Zwrócił uwagę jeden z czytelników na pominięcie w ubiegłym tygodniu nadzwyczajnych szafarzy Komunii. Biję się w piersi. Mogę jedynie zapewnić, że nie jest to zapomnienie permanentne, gdyż staram się na bieżąco informować w serwisie Liturgia o stałym powiększaniu się grupy osób, pełniących tę ważną dla Kościoła posługę. Dlaczego ważną?

Wielkanoc. Jajeczko, święconka, świąteczne śniadanie (jeden z najważniejszych argumentów za procesją przed drugą Mszą Zmartwychwstania Pańskiego)… A starsi i chorzy w domach bez Komunii świętej. Jak to bez? Przecież w każdej parafii ksiądz jeździ do chorych. Przed świętami owszem. Natomiast w same święta ci ludzie mają wszystko, co jest jedynie świątecznym dodatkiem. Ale Chrystusa Zmartwychwstałego, którego przyjmujemy w Eucharystii, są pozbawieni. I tu jest miejsce na tytułowe marzenia.

Mieć w parafii tylu nadzwyczajnych szafarzy, by w Niedzielę Zmartwychwstania, po sumie, do każdej pozostającej w domu osoby starszej i chorej, zawieźć Komunię świętą. By dać im szansę na najbardziej realne, rzeczywiste spotkanie ze Zmartwychwstałym. Ale i po to, by mówienie o uprzywilejowanej cząstce Kościoła przestało być fikcją. Bo jeżeli przywilej ma polegać na pozbawieniu w Wielkanoc Komunii świętej, to ja z góry za taki przywilej dziękuję.

Wiem, temat kontrowersyjny. Nie ze względu na Komunię świętą. Bo to nie Ona budzi kontrowersje, ale sama posługa. Dlatego chciałem przypomnieć najpierw postać świętego Tarsycjusza. (Od kilku lat jego figura wędruje po Europie.) Przecież to był nadzwyczajny szafarz Komunii. Posłany, by zanieść Komunię do więzienia. Poniósł męczeństwo w trakcie pełnienia tej posługi. W tym kontekście ma sens pytanie o wiek i dojrzałość? Zważywszy, że miał zaledwie czternaście lat?

I jeszcze cytat. Ze słynnego wywiadu „Światłość świata”. Benedykt XVI odpowiada na pytanie czym jest Kościół. „Święty Paweł nie rozumie przez Kościół instytucji czy organizacji, ale właśnie żywy organizm, w którym wszyscy nawzajem na siebie oddziałują, w którym są przez Chrystusa zjednoczeni. To jest tylko obraz, ale taki obraz, który prowadzi ku głębi i jest bardzo realistyczny, bo my wierzymy, że w Eucharystii rzeczywiście przyjmujemy Chrystusa, Zmartwychwstałego. Jeśli każdy przyjmuje tego samego Chrystusa, to jesteśmy faktycznie wszyscy złączeni w tym nowym, zmartwychwstałym Ciele, które jest wielką przestrzenią nowej ludzkości. Ważne, aby to dostrzec i dzięki temu zrozumieć Kościół nie jako aparat, który robi to, co może – choć i ten model ma tu swoje ograniczone zastosowanie – lecz jako żywy organizm, który ma swój początek w samym Chrystusie” (s. 147).

Można z uporem powtarzać po raz kolejny argumenty o niebezpieczeństwie profanacji, brudnych rękach i niegodności szafarzy (jakby księża byli godni). Tyle że to nie jałowe spory czynią z Kościoła żywy organizm, ale przyjmowany w Komunii świętej Chrystus Zmartwychwstały.

Ważne, aby to dostrzec i zrozumieć. I robić wszystko, by urzeczywistnić marzenia.