Mało wiary - mało dzieci

Rodzice chrześcijańscy powinni mieć tyle dzieci, ile mają w sobie wiary, a nie środków finansowych – mówił bp Zbigniew Kiernikowski podczas Diecezjalnego Dnia Rodziny w Parczewie.

Reklama

Święto rodzin połączone było z 10. rocznicą koronacji obrazu Matki Bożej Królowej Rodzin, który znajduje się w parczewskim sanktuarium. Jak mówił biskup siedlecki „małżeństwo chrześcijańskie to zawierzenie się dwojga wierzących mocy Boga z ufnością, iż to On uczyni ich jednym ciałem w Chrystusie”. - Partnerami przymierza małżeńskiego są: z jednej strony Bóg, a z drugiej mężczyzna i kobieta w ich wzajemnej relacji. Jest to jedyne w swoim rodzaju związanie się z drugim człowiekiem dla przeżywania sakramentu jedności, przekraczające ludzki rozum i tylko ludzkie siły – tłumaczył.

Bp Kiernikowski zdecydowanie podkreślił, że „rodzice chrześcijańscy powinni mieć tyle dzieci, ile mają w sobie wiary, a nie środków finansowych”. - Mocą Jezusa Chrystusa mogą oni wejść w sferę umierania i tam składać Bogu dziękczynienie za dar nowego życia, które tworzy się w tajemniczy sposób, mocą Boga, gdy człowiek traci swoje życie dla drugiego – tłumaczył zgromadzonym.

Diecezjalny Dzień Rodziny ubogaciły świadectwa małżonków. Jacek i Joanna Wrona z Częstochowy opowiedzieli jak Bóg wybrał ich na świadków Jego życiodajnej mocy. Historia przyjścia na świat ich trzeciej córki, Marii Glorii była jednym z dowodów świętości w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Miłośnicy popularnego serialu „Plebania” mogli poznać historię życia rodzinnego, budowanego na słowie Bożym oraz wierze w Chrystusa, aktora Dariusza Kowalskiego oraz jego żony Barbary. O swoim doświadczeniu Boga mówili także Aneta Sobierajska, katechetka z Siedlec Monika i Wiesław Iwankowie ze wspólnoty neokatechumenalnej z Lublina.

Podczas spotkania przedstawiony został także nowy program formacyjny dla narzeczonych, który w diecezji siedleckiej będzie obowiązywał od 1 września br. Jak mówił ks. Jacek Sereda, diecezjalny duszpasterz rodzin, „jeżeli przyjrzymy się dzisiejszym rodzinom chrześcijańskim, to z łatwością zobaczymy jak daleko ich życie odbiega od Ewangelii”. - Katechezy przygotowane przez duszpasterstwo rodzin w jakiejś części chcą zapełnić tę lukę i pomóc narzeczonym w dojrzałym i odpowiedzialnym wejściu w przymierze małżeńskie – podkreślił.

Szczytowym momentem parczewskich uroczystości była Eucharystia w intencji rodzin, której przewodniczył ordynariusz siedlecki. Wyjaśniając znaczenie dzisiejszej Ewangelii o uczniach z Emaus bp Kiernikowski zauważył, że „jedni usłyszeli dobrą nowinę, że ukrzyżowany Jezus zmartwychwstał i żyje, drudzy tej prawdy nie usłyszeli lub ją odrzucili i nadal lękają się o swoje życie”. - Nasze serce raduje się, kiedy mamy Pana przed oczami. Wchodzimy wówczas na drogę życia. Obyśmy byli ludźmi, którzy służą życiu. Mamy w sobie tyle życia, ile gotowi jesteśmy go stracić dla drugiego – nauczał.

Po Mszy św. małżonkowie spotkali się z Księdzem Biskupem na wspólnej agapie, przygotowanej przez miejscową wspólnotę parafialną. O godz. 20.00 odbędzie się koncert maryjno-patriotyczny w wykonaniu Warszawskiej Orkiestry Wojska Polskiego.

Organizatorami spotkania byli parafia św. Jana Chrzciciela w Parczewie na czele z proboszczem ks. prałatem Tadeuszem Lewczukiem oraz Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Siedleckiej.

«« | « | 1 | » | »»
  • Kostek
    10.05.2011 10:10
    Zadaniem Biskupa jest wzywać do wiary. Moim zdaniem Biskup wywiązuje się z tego dobrze. Swiadczy też o tym to że jest znakiem sprzeciwu. Przyjąć to że się jest stworzenie Bożym i On wszystko przewidzi jest czystą wiarą. Takiej drogi mnie uczył Biskup jak był jeszcze tylko księdzem.
  • Marta
    10.05.2011 17:19
    Wydaje mi się, że prostej relacji ile dzieci - ile wiary nie ma. Małżeństwo nie powinno udowadniać swej wiary ilością dzieci. Powinno się jedynie unikać kalkulacyjnego podejścia do życia, wyliczania, ile dziecko kosztuje i sztywnego trzymania się przyjętych założeń, co może doprowadzić do naruszenia pewnych norm. Mam tu na myśli przede wszystkim aborcję i kaleczące metody antykoncepcyjne. Chodzi o to, że jeśli Bóg zburzy nam plan, nie powinno to być powodem do rozpaczy. W końcu modlimy się "bądź wola Twoja", więc powinniśmy zaufać Bogu. Przez pryzmat dzisiejszych mediów często przewija się obraz rodziny, która teraz nie chce, więc antykoncepcja, potem nie może, więc in vitro i kościół jest w tym układzie zacofany.

    Wcale nie chcę oceniać ludzi, którym tak lub inaczej się w życiu poukładało. Szczególnie współczuję tym, którzy nie mogą mieć dzieci i w kontekście artykułu poczuli się urażeni - oskarżeni o brak wiary. Rozumiem też tych, którzy wytykają biskupowi brak rozsądku. Zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że ekonomia nie powinna być głównym czynnikiem planowania rodziny.
  • Kostek
    11.05.2011 12:08
    Ja jestem żywym przykładem na to że można być otwartym na życie wg swojego powołania. Przez katechezy zwiastowania 25 lat temu Ksiądz Kiernikowski pomógł abym się zrodził na nowo do drogi wiary. To był początek. Za tym poszła reszta. I takich napewno jest więcej.
  • Kostek
    11.05.2011 14:39
    Podoba mi się że Biskup którego zadaniem jest budzić do wiary wypowiada się nałamach portalu wiara.pl
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3