Dlaczego ich nie ma?

Chłopie – powiedział mi jeden z kolegów – gdzie ja znajdę takich radnych.

Choć biały tydzień za nami, to na naszych ulicach dopiero zaczyna się bielić. Powoli, bo szczyt na Pierwsze Komunie przed nami. W mojej parafii już po uroczystości. Teraz dzieci przychodzą każdego dnia do kościoła, a ja zastanawiam się jak nazwać ten czas, by nie podkradać tego określenia, które tradycja Kościoła związała z tygodniem wielkanocnym. Czy to aż takie ważne? Może i nie, ale zbyt często przy różnych okazjach, takie pytanie jest stawiane. Na przykład całowanie krzyża w Wielki Piątek. Czy to aż takie ważne, że zamiast jednego będą trzy krzyże. Przecież chodzi o to, by ludzie okazali swoją miłość, a sam krzyż jest tylko znakiem. Albo Komunia święta. Czy to takie ważne, by udzielać z Hostii, konsekrowanej w czasie Mszy, w której wierni uczestniczą, a nie z tabernakulum. Przecież to ten sam Pan Jezus. Pisał o tym nie tak całkiem dawno ojciec Maciej Zachara na swoim blogu. Właściwie potwierdził to, co od dawna jakoś przeczuwałem, nie potrafiąc wyrazić słowami. Że rezygnując z Komunii, udzielanej z Hostii konsekrowanej podczas sprawowanej ofiary, mamy do czynienia z liturgią uprzednio przygotowanych darów. Coś, co właściwe jest dla Kościołów Wschodnich. Pominę dane przez autora naukowe uzasadnienie. Kto będzie chciał, z pewnością je znajdzie. Jeszcze inny przykład. Czy to takie ważne, by paschał był woskowy, a nie wielokrotnego użycia, na ropę? Ważne, by płonął, będąc znakiem Zmartwychwstałego. Owszem, ale czemu błogosławić drugi i kolejny raz coś, co już pobłogosławione zostało? Poza tym bądźmy konsekwentni i nie śpiewajmy o owocu pracy pszczelego roju, ale o owocu pracy petrochemii płockiej. Bo inaczej uczestnik liturgii podświadomie utrwala przekonanie, że jest to wielkie kłamstwo albo – jak pisał przed laty ojciec Jan Góra – jedno wielkie udawanie.

Właściwie po co zanudzać czytelnika tymi pytaniami, skoro są one zasadniczo skierowane odpowiedzialnych za przygotowanie liturgii księży? I tu mamy kolejny błąd. Leiton ergon – ludowy, należący do ludu czyn publiczny. Prezbiter liturgii przewodniczy i nią kieruje, ale jest ona dziełem całej wspólnoty, co tak mocno podkreśla Katechizm Kościoła Katolickiego. Stąd odpowiedzialność za nią nie tylko przewodniczącego, ale i wszystkich zgromadzonych.

Wszystkich może od razu nie. Ale taka na przykład rada parafialna. Dlaczego ma zajmować się wyłącznie remontami, inwestycjami, pozyskiwaniem funduszy. Owszem, to jest ważne. Ale nie najważniejsze, jeśli Kościół ma być narzędziem zbawienia a nie konserwatorem zabytków i chodników. Niech zatem taka rada zajmie się również przygotowaniem niedzielnej liturgii, opracuje z proboszczem jakiś plan katechez, włączy się w jego realizację nie tylko na poziomie przystrojenia świątyni kwiatami, niech wesprze duszpasterza w próbach z ministrantami, niech pyta i wierci dziurę w brzuchu, chcąc wiedzieć dlaczego jest tak a nie inaczej.

Chłopie – powiedział mi jeden z kolegów – gdzie ja znajdę takich radnych. A co jest nie tak – odparłem – że po tylu latach wysiłków ciągle ich nie ma? Może dlatego, że zbyt często pytaliśmy czy to takie ważne…


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • KaeL
    05.05.2011 14:43
    Widze kolejny wpis skierowany (wbrew pozorom) do braci w kaplanstwie.

    A dlaczego tak uwazam? Bo z tego co pamietam i teraz podczas odwiedzin w Polsce widuje, to jednak ciagle ksiadz proboszcz jest glownym i praktycznie jedynym decydentem w parafii. A juz na pewno w sprawach liturgicznych. O finansowych nie wspominajac.
    Obawiam sie, ze w przecietnej parafii tacy "radni", ktorzy chcieliby doksztalcic sie (u proboszcza oczywiscie) z liturgii, teologii, czy dogmatyki szybko by zostali albo splawieni, albo sami by musieli zrezygnowac.
    Dodam tylko, ze np w Niemczech sa specjalne kursy wlasnie dla nowo wybranych radnych parafialnych, organizowane przez diecezje.

    Ale wlasciwie dlaczego czekac na takich radnych? Przeciez co za problem, zeby ksiadz proboszcz jezeli juz na kazaniu mu czasu na to nie starcza (wiadomo, aktualne teamty sa zawsze wazniejsze, no a tak naprawde to homilia powinna byc przeciez o Ewangelii), zorganizowal w parafii kursy teologiczne dla chetnych? Cos o Pismie sw, o podstawach Liturgii, o historii Kosciola? Przyjda ci najbardziej zainteresowani i kiedy sie dowiedza, jak wielka wage przywiazuje Kosciol np w dokumentach soborowych do aktywnego udzialu swieckich, to ksiadz sie nie opedzi od chetnych z pytaniami i dociekaniami. Np dlaczego drzwi za kilkaset tysiecy do kosciola z plastykowymi kwiatami i "wiecznym" Paschalem (to taki wymyslony przeze mnie przyklad - niekoniecznie tylko teoretyczny).

    Tylko czy naprawde o tym marzy kazdy proboszcz?
    A jakby tak zaczac od prawidlowego ksztalcenia ... klerykow do prawdziwej wspolpracy z laikatem?
  • piotrp
    05.05.2011 20:26
    W pełni popieram powyższy komentarz.Warto przypomnieć, że to Arcybiskup, a póżniej kardynał Karol Wojtyła uruchomił prawdziwą rewolucję podczas obrad Soboru Watykańskiego II, kiedy przeciwstawił ówczesnemu nadmiernemu klerykalizmowi, rolę, udział i znaczenie w Kościele Powszechnym laikatu. Człowiek drogą Kościoła powtarzał wielokroć i realizował to w działaniu. To procentowało później wzrostem Jego roli i znaczenia w przygotowywanych soborowych dokumentach. Dziś wielu hierarchów Kościoła Katolickiego i proboszczów ma nadal bardzo poważny kłopot z laikatem. Nie wie, nie potrafi, albo nie chce zagospodarować go w życiu Kościoła i parafii. To ogromna słabość i błąd dzisiejszego Kościoła w Polsce i na świecie. Ale to również poważny grzech zaniechania samego laikatu, który nie chce lub nie potrafi, właściwie zaangażować się w życie parafii. Jeżeli dziś chcemy, a sądzę, że tak, podążać ścieżkami Błogosławionego Jana Pawła II i realizować Jego testamentowe credo, to czas najwyższy, abyśmy wypełnili treścią twierdzenie, że Kościół to my i, że to człowiek jest drogą Kościoła.
  • Awa
    05.05.2011 22:02
    Proponuje obu panom zejść z księżyca na ziemię ,bo ,,laikatowi" ze śmiechu broda się trzęsie.
  • Andrzej1
    08.05.2011 10:30
    A może zacznijmy domagać się żeby członkowie rad parafialnych mieli certyfikatami europejskimi ISO-9001?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9