Wszyscy pomagali

Księża i siostry zakonne nigdy nie odmówili pomocy potrzebującym Żydom – mówi Jan Żaryn w rozmowie z Bogumiłem Łozińskim.

Reklama

Bogumił Łoziński: Czy teza J. T. Grossa, postawiona w książce „Złote żniwa”, że Kościół katolicki był „Wielkim Nieobecnym Zagłady polskich Żydów” jest prawdziwa?

Prof. Jan Żaryn: – Ta teza jest generalnie fałszywa, choć zawiera elementy prawdy. Przed uświadomieniem sobie planów Niemców wobec narodu żydowskiego nasze społeczeństwo, Polskie Państwo Podziemne, pomagało potrzebującym i prześladowanym niezależnie od pochodzenia, nie jako Żydom, ale jako obywatelom Rzeczypospolitej. Fakt zagłady w pełni dotarł do świadomości społecznej dopiero przed likwidacją warszawskiego getta w 1942 r. i wówczas zaczęto kierować pomoc do Żydów ze względu na szczególną sytuację, w jakiej się znaleźli. Wcześniej, z powodów etycznych, nikomu nie przyszło do głowy, że jeden naród może zaplanować wobec drugiego taką zbiorową rzeź. Do tego informacje o zagładzie docierały powoli i początkowo nie dawano im wiary. Dlatego w pewnym sensie można powiedzieć, że do momentu uświadomienia sobie tej zbrodni wszyscy „byli wielkimi nieobecnymi”, nie tylko Kościół, ale także Państwo Podziemne, a przede wszystkim sami Żydzi. Jednak z punktu widzenia rzeczywistości historycznej teza prof. Grossa jest fałszywa.

Jaki był stosunek Kościoła katolickiego do zagłady Żydów?

– Nasz Episkopat w czasie wojny nie spotykał się, więc nie było oficjalnych wypowiedzi na temat zagłady w imieniu Kościoła w Polsce. Poszczególni biskupi podejmowali konkretne decyzje i działania służące pomocy społeczności żydowskiej. Niektórzy przechowywali Żydów w swoich siedzibach, co groziło śmiercią. Inni stwarzali warunki dla przechowywania Żydów w pomieszczeniach kościelnych, np. zgadzając się na wydawanie fałszywych metryk. Zgadzali się też na przyspieszone kursy przygotowania do chrztu i przejście do Kościoła katolickiego. Byli biskupi, którzy w swoim nauczaniu zdecydowanie zabraniali nieetycznych zachowań wobec np. grabieży, mordowania czy kolaboracji z Niemcami.

Dla prof. Grossa brak otwartego potępienia zagłady jest dowodem bierności naszych biskupów.
– Taka teza wskazuje na nieznajomość ówczesnych realiów. Niemcy tolerowali biskupów jako przedstawicieli struktury kościelnej, a nie jako Polaków, bo ci nie byli dla nich stroną do dyskusji. Dlatego biskupi, zachowując rozsądek, starali się pomagać w sposób skuteczny. Na przykład abp Adam Sapieha w sposób niezwykle odważny, za cenę otwartej niechęci ze strony dyplomacji watykańskiej, dopominał się, aby papież Pius XII i jego najbliższe otoczenie wypowiedzieli się przeciwko temu, co robili hitlerowcy na ziemiach polskich. Abp Sapieha w swoich listach wprost szantażował papieża, pisząc do niego, że propaganda faszystowska robi z niego niemieckiego kolaboranta i naród katolicki milczenia papieża w tej sprawie nie rozumie. To przynosiło rezultat, bo pod wpływem ostrej korespondencji z polskimi biskupami Pius XII w orędziu na Boże Narodzenie w 1942 r. zawarł zdanie ewidentnie odnoszące się do Żydów, nazywając oprawcami tych, którzy zdecydowali się na mordowanie ludzi tylko ze względu na ich rasę albo narodowość czy wyznanie. W tamtym okresie historycznym oznaczało to jednoznaczne potępienie tego, co naziści robili na terenie Polski i ze źródeł wiemy, że tak zostało przez Niemców zrozumiane.

A jaki był stosunek zwykłych duchownych do zagłady?

– Kapłani, a szczególnie zgromadzenia zakonne, na olbrzymią skalę pomagali Żydom. Nie tylko wszystkie zakony, ale wszystkie domy zgromadzeń żeńskich przechowywały ludność żydowską. Kapłani również ukrywali Żydów na terenie parafii, wyrabiali dla nich fałszywe dokumenty, organizowali żywność czy pomagali w szybkim przyjęciu chrztu. Są relacje, że księża, którzy byli dla wiernych wyznacznikami moralności, zachęcali Polaków do pomagania Żydom, choć przecież groziła za to kara śmierci. Działali więc w sferze duchowej, kształtując właściwe postawy. Choć nie ma szczegółowych statystyk, jednak według mnie pomaganie Żydom było wśród duchownych postawą powszechną.

Czy znane są przypadki popierania przez przedstawicieli Kościoła w Polsce ludobójstwa Żydów?

– Nie znalazłem żadnego dowodu, żadnego źródła historycznego, w którym byłby nawet cień takich zachowań.

Czy teza prof. Grossa, że polscy katolicy nie interesowali się losem Żydów, jest prawdziwa?

– W świetle faktów historycznych takie twierdzenia są nie do utrzymania. Było wprost przeciwnie, księża i siostry zakonne nigdy nie odmówili pomocy potrzebującym Żydom, a dla wielu katolików świeckich wiara była podstawową motywacją do ratowania ludności żydowskiej.

 

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9