Francja: Kryzys i rewolucja

Jesteśmy małym Kościołem, ale za to żywym i bliskim ludziom – mówi bp Bernard Podvin, podsumowując nowy dokument Episkopatu Francji. Czy słuszne są obawy dotyczące przyszłości katolicyzmu w kraju Napoleona?

Reklama

Kiedyś kard. Jean-Marie Luistiger usłyszał w Watykanie zarzut, że wszystkie choroby katolicyzmu wzięły się z Francji. Odpowiedział: „Niewykluczone, ale my pierwsi znaleźliśmy lekarstwa”. Gdy spojrzeć na mapę wspólnot, imponującą liczbę inicjatyw charytatywnych, najbogatszy, jeśli chodzi o prasę katolicką kraj w Europie, to można odnieść wrażenie, że nieżyjący już metropolita Paryża miał rację. Z drugiej strony, opublikowane właśnie przez Konferencję Episkopatu Francji (CEF) dokumenty wskazują na zupełnie inną diagnozę.

– Mamy kryzys wiary we Francji – mówi w rozmowie z GN bp Bernard Podvin, rzecznik Episkopatu Francji. – Podsumowaliśmy inicjatywy pastoralne z ostatnich trzech lat, by zobaczyć, które ze wspólnot są dynamiczne, gdzie słabnie zapał, by podjąć refleksję nad stanem naszego Kościoła.

Zarzucić sieci

Kościół we Francji dzieli się na 15 prowincji i, jak wynika z nowego dossier, na każdą z nich przypadają cztery duszpasterskie projekty. Większość z nich dotyczy pracy z młodzieżą, duszpasterstwa imigrantów, solidarności z ubogimi.

Podvin wyjaśnia: – Problem zaczyna się zawsze od tego, kto w danej diecezji podejmie się pracy duszpasterskiej, formacji ludzi.

Brak powołań to bolączka tamtejszego Kościoła. Rocznie w całym kraju seminaria duchowne kończy 100 księży, we wszystkich diecezjach pracuje 15 tys. kapłanów (z zakonnikami liczba ta nie przekracza 20 tys. duchownych). Na 64-milionowe społeczeństwo to kropla w morzu potrzeb. Wsparciem są księża z Polski i z Afryki. Mimo to chrzty, pogrzeby i nabożeństwa często odprawiają świeccy. Spadła też do 5 proc. liczba praktykujących katolików. Nic dziwnego skoro na Msze nie ma gdzie chodzić (Francuzi masowo napływają na Wielkanoc i na Wszystkich Świętych do Taizé; mają pewność, że tu będą mogli uczestniczyć w liturgii). Jedna parafia (zwykle z jednym kapłanem) liczy dziś w wielu diecezjach od 40 do 60 dzwonnic. Specjalny raport bp. Clauda Dagensa z 1996 r. przewidywał tę katastrofę, jeśli „natychmiast nie zaczniemy głosić Ewangelii Chrystusa jako źródła życia”.

Kiedy w 2009 r. do Francji przyjechał Benedykt XVI, za zamkniętymi drzwiami auli plenarnej CEF-u w Lourdes biskupi uderzyli się w piersi i mówili jak do ojca: „Jest nam ciężko i mamy coraz mniejsze możliwości. Cierpimy z powodów braku powołań, kryzysu rodziny, nieposzanowania życia. Co robić?”. Papież odpowiedział: „Trzeba zarzucić sieci i łowić całą noc! Przypominać o korzeniach chrześcijaństwa i bezkompromisowo stać na straży tradycji Kościoła”.

Minęły niespełna dwa lata, a z sondaży i danych z INSEE wyłania się dramatyczny obraz, jakby konsekwencja porzucenia Boga przez ludzi: rosnąca liczba aborcji, in vitro, samobójstw. Mimo wysokiego przyrostu naturalnego rodzinne więzy prawie tu nie istnieją: trzy czwarte Francuzów nie wie, kiedy i dlaczego umierają ich rodzice, nie ma zwyczaju, by babcie zajmowały się wnukami; niedaleko do legalizacji związków homoseksualnych, większość par (także heteroseksualnych) już żyje w tzw. PACS-ach, na zasadzie świeckich kontraktów. Francuzi nie widzą potrzeby spowiedzi, ze świadomości i z życia publicznego wypierają wszystko, co odnosi się do wymiaru duchowego człowieka. Czy to efekt sekularyzacji, czy reperkusje ustawy z 1905 r., która wprowadzając rozdział Kościoła od państwa, nadała Francji status laicki? Przecież to właśnie w ostatnim stuleciu na francuskiej ziemi zakwitły wspólnoty jak Chemin Neuf, Wspólnoty Jerozolimskie, Arka, Wspólnota Błogosławieństw. Daniel Ange prowadzi tu największą szkołę ewangelizacji w Europie, a Brat Roger założył w Taizé wspólnotę, która przyciąga tłumy z całego świata. Francja jest ziemią paradoksów. Gdzie jest źródło tego rozdwojenia?

– To pytanie spędza nam sen z powiek – mówi bp Podvin. – Bo z jednej strony Kościół nasz jest żywy, wspólnoty zmotywowane, młodzi angażuje się przy organizacji Światowych Dni Młodzieży, chodzą na pielgrzymki, pomagają biednym. Ludzie lubią księży. Ale problem jest i myślę, że zaczął się od nieobecności na Mszach niedzielnych. Chcemy na nowo ludzi uwrażliwić na ten aspekt katolickiego życia. Organizujemy wieczorne Msze niedzielne dla studentów. W 2012 roku planujemy ewangelizację promującą rodzinę i w 50. rocznicę Soboru Watykańskiego II przypomnienie jego nauczania.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ksiadz z Francji
    03.02.2011 14:14
    Problem Koscila we Francji zaczal sie od problemu z ksiezmi, ich przygotowaniem intelektualnym i dichowym do kaplanstwa i z ich wierlnoscia doktrynie Kosciola.
    Coraz czesciej zdarza sie spotkac ksiedza bez matury, za to krytykujacego teologie Kosciola i nauczanie Papieza, oraz odprawiajacego msze po swojemu wg sojego widzi mi sie. Niektorzy biskupi nie sa wiele lepsi.
    Ludzie tego sluchaja, na to patrza i widza ze sie kupy nie trzyla ... iodchodza. Tu jest francuski piesek pogrzebany!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9