Jasnogórska zakrystia

HENRYK PRZONDZIONO/agencja gn

Jeśli cała przestrzeń jasnogórskiej zakrystii wypełniona jest wiarą, to cała ta krzątanina jest modlitwą. Pewnie dlatego mój różaniec mimo tylu rozproszeń nie urwał się na którejś zdrowaśce.

Dziś wszędzie tłoczno, przysiadłem więc w zakrystii, blisko drzwi do kaplicy. Czy można bliżej? Różaniec w garści, modlę się. Dookoła cały czas coś się dzieje. Moja obecność niczego nie zakłóca. W głębi zakrystii dyżurni bracia zapisują Msze święte. Widzę tam i moich parafian. Tu znowu diakon poświęca różańce, obrazki, medaliki. Ze swadą odmawia modlitwę i z dużą wprawą macha kropidłem, ma chłopak styl. W końcu on to robi ileś razy dziennie. Za mną cały kąt zastawiony plecakami. Dużo ich jest.

Ciekawe, skąd przywędrowały na czyichś plecach? Schodzą się księża. Widać, że dostojni. Twarze bardzo charakterystyczne, aż by sięgnąć po aparat i portretować po kolei. Byłby album. Nie wypada. Kątem oka zerkają na nieznajomego prałata z różańcem (niby na mnie). Rozmawiają półgłosem, ubierają ornaty. Chyba nie kojarzą mojej twarzy z „legitymacją” w GN. Pewnie to i dobrze. Nagle za moimi plecami jakiś głos huknął: „Czy tu nie za głośno?”. Właściwie to dopiero on narobił hałasu, ale stłumiony gwar na chwilę przycichł. Na chwilę. Życie ma swoje prawa, a jasnogórska zakrystia żyje. I to dość intensywnie. Gwar jest więc nieunikniony.

Przesuwam w palcach paciorki różańca, w myśli zaś tajemnice... Ale ta cała jasnogórska logistyka też jest jakąś tajemnicą. Bo to jest logistyka. Umundurowany strażnik wyjmuje ze schowka gruby sznur z zaczepami, tamten bierze krzesła, ten zaś jakąś tablicę, wychodzą, wracają, inny przygotowuje spore tace. Na co te tace? Za chwilę jakiś zakonnik przynosi woreczki z ziarnem – jasne! Dziś Matki Boskiej Siewnej. Porządnie – osobno sypie pszenicę, osobno żyto, owies, jęczmień. Tam znowu zbiera się orkiestra. Ale nie tylko logistyka jest tu tajemnicą. Tajemnicą jest tu wiara.

Przecież wszyscy ci ludzie są tu dlatego i dlatego robią to, co robią, że jest w nich wiara! Nie mówcie mi, że oni tu tylko pracują. Bez wiary z takiej pracy uciekłbyś po tygodniu albo dwóch. Jeśli zatem cała przestrzeń jasnogórskiej zakrystii wypełniona jest wiarą, to cała ta krzątanina jest modlitwą. Pewnie dlatego mój różaniec mimo tylu rozproszeń nie urwał się na którejś zdrowaśce, ale z całą świadomością kolejnych tajemnic dobiegł do ostatniego paciorka. Jeszcze jakiś zakonnik poprosił mnie o spowiedź. Słuchając go, zrozumiałem: to więcej niż wiara. Oni kochają swoją Panią.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3