Kto wypuścił diabła z worka?

Czy Polska jest krajem chrześcijańskim?

Reklama

Z mojego okna widać Biskupią Kopę. To taka lokalna, kształtna góra, rozgraniczająca od stuleci biskupstwo wrocławskie od ołomunieckiego, Śląsk od Moraw, Polskę od Republiki Czeskiej. Skoro z okna widać, to mogę o niej pisać, tym bardziej że bywam często na jej szczycie.

Kasztelan zabytkowej wieży, Czech, chrześcijanin (co w Czechach nie jest oczywistością), ciekawy człowiek, pokazuje mi wielki drewniany krzyż... To było ładnych kilka lat temu. Jeszcze musiałem wtedy mieć przy sobie paszport.

Pan Mirek z gronem przyjaciół z obu stron granicy umyślił postawić krzyż na północnym skłonie góry, by patrzył w stronę Polski. Za jakiś czas znowu tam poszedłem. Patrzę – krzyż, nazwany krzyżem pojednania, stoi po południowej, czeskiej stronie na okrągłym kamiennym postumencie. Tego dnia Mirka tam nie było. Ale niebawem dowiedziałem się, dlaczego krzyż stanął tutaj. Otóż polscy urzędnicy (nie tu miejsce na wskazywanie konkretnej agendy) nie zgodzili się. Chodziło o względy... ekologiczne. Krzyż stanął więc po stronie czeskiej, niczym ekosystemowi nie szkodząc.

To było kilka lat temu. Wczoraj (piszę to w sierpniu) byłem na Kopie znowu. Pogadałem z Mirkiem, ze spotkanymi znajomymi. O górze, krzyżu, ludziach, widokówkach i historii. Następnego dnia odbieram pocztę. Od człowieka zaangażowanego w sprawy Kopy i krzyża, jest zdjęcie i list: „Przesyłam księdzu już historyczne zdjęcie krzyża na Rysach z 21 lipca. Stał tam ponad rok – wczoraj go wyrwali ludzie z TPN – o co tu chodzi w tym durnym kraju, czy ktoś może w końcu tej przygłupawej władzy powiedzieć: dosyć! Naszego na Kopie nikt nam nie usunie. Pozdrawiam, Edek”. Sprawdziłem w agencyjnych doniesieniach, faktycznie.

Z Rysów usunięto „nielegalnie umieszczony krzyż, a także tabliczkę z przyczepionymi kajdankami, którą pozostawili nowożeńcy, rakietę tenisową oraz śmieci”. Krzyże skazane wyrokiem unijnego trybunału, krzyż w Warszawie, krzyż w Przemyślu, krzyż na Rysach... Jeden krzyż – to byłby przypadek. Dwa – zbieg okoliczności. Ale w krótkim czasie tyle? Ani chybi, ktoś wypuścił diabła z worka. Rację ma Edek, naszego krzyża na Kopie nikt nam nie usunie. Bo stoi na terytorium państwa czeskiego, gdzie chrześcijan jest tylko kilka procent. Nasuwa się więc pytanie: czy Polska jest krajem chrześcijańskim?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Ania
    18.09.2010 14:48
    A jeśli postawię na środku pola sąsiada krzyż? Sąsiad - katolik, niech spróbuje usunąć! A może na środku drogi? Drogi są wspólne, w Polsce - 90% katolików, czyli drogi katolickie, można stawiać... Ja wiem, że trochę upraszczam, może i prymitywizuję... ale ani w sprawie krzyża, ani w żadnej innej nie może być samowolki, nie na tym polega chrześcijaństwo! Za każdy teren ktoś jest odpowiedzialny i zanim się tam krzyż postawi, trzeba tego odpowiedzialnego znaleźć i zapytać. Gdy w czasach rozkwitu oaz namnożyły się krzyże - pamiątki dróg krzyżowych w terenie, ks. Blachnicki apelował do oazowiczów, żeby przed postawieniem krzyża spytali właściciela pola, drogi itp., a najlepiej rozłożyli krzyż i zabrali ze sobą... Rozumiał, że krzyż to poważna sprawa...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6