Stwórca i jądro atomu

O pewnym wykładzie z fizyki, pracoholizmie w zakonie i samotności jako miejscu spotkania z s. Dominiką Sokołowską, przeoryszą klasztoru sióstr dominikanek w Radoniach, rozmawia Barbara Gruszka-Zych

Reklama

Barbara Gruszka-Zych: Na pierwszym roku fizyki przestała Siostra chodzić do kościoła.
S. Dominika Sokołowska: – Stwierdziłam, że wstępuję tam tylko przed egzaminem, więc to bez sensu. Sens widziałam w rajdach, imprezach, weszłam w środowisko „kobiety, wino i śpiew”. Zawaliłam pierwszy rok... Dwa lata deklarowałam się jako ateistka. I nagle na wykładzie z fizyki jądrowej zachwyciłam się genialnością budowy jądra atomowego. Zobaczyłam powiązanie między siłami, które w nim działają, a tym, co dzieje się w kosmosie. Przerwałam absorbujące notowanie matematycznych wzorów i zaczęłam spontanicznie się modlić. Poczułam zachwyt nad stworzeniem. Po wykładzie stwierdziłam, że brak mi notatek, lecz nagle zobaczyłam, iż światem kieruje Stwórca. To dlaczego nie wierzę, w co nie wierzę? – zadawałam sobie pytania. Na dodatek, skoro jestem niewierząca, to dlaczego się modlę? Poszłam do kościoła Przemienienia Pańskiego w Katowicach. Schowałam się za filarem. Chciałam usłyszeć, co powie ksiądz, bo poziom mojej wiedzy religijnej zatrzymał się na III klasie podstawówki, ale byłam z góry przeciwna jego nawracaniu. A on, pełen fascynacji, zaczął opowiadać o Gandhim. Że ten Hindus, niekatolik, oparł całe życie na prawdzie.

Jak się nazywał ten ksiądz?
– Czesław Domin, przyszły biskup… Szukałam książek o Gandhim. Dzięki niemu zaczęłam zastanawiać się nad prawdą o moim życiu. Pierwszy raz pomyślałam, że to, kim będę, zależy tylko ode mnie. Przychodziłam na spotkania duszpasterstwa. Moja przemiana trwała rok i już czułam się „nawrócona”, ale kiedyś, po większej balandze, uświadomiłam sobie, że nie ma nawrócenia bez przemiany życia moralnego. To było trudne. Dr Jasielska z katedry fizyki współczesnej przypomniała sobie, że jestem harcerką, i zaproponowała mi rekolekcje zamknięte. A ja od harcerstwa odeszłam w alkohol, papierosy. Pojechałam, bo z asystentem lepiej nie zadzierać. A tam ksiądz zaczął od słów, że jeśli ktoś wierzy w Jezusa, to powinien uwierzyć we wszystko, co On powiedział. To mnie powaliło. Ja, która dotąd sama się popisywałam, że skoro Jezus zamienił wodę w wino, to mam prawo je pić, ile chcę, zaczęłam przyjmować, że Jego Ewangelia jest jedyną prawdą.

Ale droga do klasztoru trwała jeszcze pięć lat.
– Zaraz po studiach oświadczył mi się jeden z kolegów. Tak jak odeszłam bezmyślnie od Boga, tak i w tej sferze byłam bezmyślna. Wydawało mi się, że nasze układy były tylko koleżeńskie. Okazało się, że jest inaczej. Odmówiłam mu i miałam poczucie, że jakoś go krzywdzę. Dotarło do mnie, że muszę zdecydować o życiu. Nie być stale panną na wydaniu, ale odpowiedzieć sobie, czy w ogóle chcę wyjść za mąż. To był czas zdecydowanej korekty, ustawienia kontaktów męsko-damskich. Wybrałam Jezusa. Postanowiłam nie dawać nikomu nadziei, utrzymywać dystans wobec chłopaków, by nie sprawiać im potem cierpienia. Szukałam swego miejsca na ziemi. Najpierw była praca w szkole, potem na uczelni, działania charytatywne. Nie należałam do partii, to pojawiły się trudności – dwukrotnie zmieniano mi temat pracy doktorskiej. Postanowiłam nie przejmować się doktoratem, ale uzupełniać wiedzę o Bogu, któremu już pragnęłam oddać się całkowicie. Zapisałam się zaocznie na ATK i w końcu ...wstąpiłam do dominikanek klauzurowych w Świętej Annie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3