Dla wartości nie ma granic

O wartościach w polityce Dla wartości chrześcijańskich nie ma granic. Oczywiście nikogo nie można zmusić do czynienia dobra. Ale wartości chrześcijańskie są powszechne.

Reklama

Według Elżbiety Radziszewskiej, obecność wartości chrześcijańskich w życiu społecznym i politycznym wynika z cywilizacyjnych korzeni Europy oraz uniwersalnego wymiaru przykazań Dekalogu. Jednak wobec różnorodności postaw nie widzi ona możliwości, aby wartości te były wprowadzane w wyniku działalności partii politycznych. Mogą to robić organizacje społeczne lub każdy przez indywidualne świadectwo.

Chrześcijański system wartości powinien być realizowany w życiu społecznym i politycznym co najmniej z dwóch powodów. W ujęciu historycznym cała cywilizacja europejska jest przecież głęboko zakorzeniona w kulturze chrześcijańskiej. Nie można odciąć się od chrześcijańskiego dziedzictwa Europy. Można to zrobić teoretycznie, lecz wtedy zaczniemy sami siebie po raz kolejny pytać o nasze „być”. Przykładem takiego zjawiska może być Francja, która z jednej strony jest przeciwna obecności w życiu publicznym i politycznym jakiejkolwiek religii chrześcijańskiej i odcina się od chrześcijańskiego systemu wartości, a z drugiej nie chce dopuścić do dominacji islamu, bo uważa go za religię obcą kulturowo. Taka postawa dziwi tym bardziej, że niegdysiejsza Francja była nazywana córą Kościoła. Powstaje więc pytanie o naszą europejską tożsamość. Drugi powód, dla którego chrześcijański system wartości powinien być realizowany życiu publicznym, to uniwersalność, powszechność Dekalogu. Niezależnie od wyznawanej przez nas wiary, wszystkich wierzących i niewierzących powinny obowiązywać przykazania: np. nie kradnij, nie cudzołóż, nie mów fałszywego świadectwa…

Partie nie wprowadzą chrześcijańskich wartości
Wprowadzanie chrześcijańskiego systemu wartości poprzez działalność partii politycznej to zadanie raczej niewykonalne. W naszych rodzinach jest wiele indywidualności, różne podejście do świata, rodziny i Kościoła, a cóż dopiero w partii politycznej. Moim zdaniem, nadzieja na spełnienie tego zadania leży w organizacjach społecznych. Na przykład takich jak Fundacja Świętego Mikołaja, która ma na celu m.in. wsparcie rodzinnych domów dziecka i zastępczego rodzicielstwa. Trzeba zadbać, by dzieciom bardzo skrzywdzonym przez los lub rodziców dać dom rodzinny. Państwo winno wspierać rodzicielstwo zastępcze, a likwidować domy dziecka, które są absolutnym przeżytkiem i reliktem socjalizmu.

Utrzymanie w domu dziecka jest droższe, a ogrom dobra, ciepła i miłości, które daje rodzina zastępcza, trudno porównać z tym, co oferuje dom dziecka (z całym szacunkiem i uznaniem dla osób tam pracujących). Tak niepostrzeżenie – rzekłabym, dyskretnie – może być „przemycane” w życie społeczne to, co jest zgodne z nauką Kościoła. Takich przykładów jak powyżej można podać wiele. W każdej dziedzinie życia można przecież okazywać szacunek i miłość do drugiego człowieka, wykazywać dbałość o dobro wspólne, być przychylnym dla osób w naszym otoczeniu, być wrażliwym na krzywdę i pokazywać, że drugiego człowieka się nie omija, a robienie kariery w pracy nie odbywa się kosztem innych ludzi.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3