Jak to się zaczęło?

- Krakowski Rynek zawsze będzie mi się kojarzył z Ojcem Świętym Janem Pawłem II i krakowską edycją "Gościa Niedzielnego" - wspomina była dyrektor krakowskiego oddziału "Gościa".

Reklama

- Nie zapomnę, jak podczas beatyfikacji Anieli Salawy, 13 sierpnia 1991 r., stojąc w wielkim ścisku w jednym z sektorów przed bazyliką Mariacką, patrzyłam z żalem na pozamykane – ze względów bezpieczeństwa – okna w kamienicach wokół Rynku, skąd byłby znacznie lepszy widok, zwłaszcza dla obsługujących to wydarzenie dziennikarzy i fotoreporterów. Wówczas nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że w jednej z nich znajdzie siedzibę redakcja, którą będzie mi dane organizować i przez kilkanaście następnych lat nią kierować.

Trudny orzech do zgryzienia
Stało się to wkrótce po tym, jak na początku 1993 roku przestało ukazywać się czasopismo „Katolik”. Wtedy „przygarnął” mnie, a potem także kilku innych pracowników zlikwidowanego tygodnika, dynamicznie rozwijający się „Gość Niedzielny”. Wnet też zaczęła się dyskusja nad powołaniem następnej diecezjalnej edycji „Gościa” – szóstej z kolei – w Krakowie. Sceptycy uważali, że jest to raczej niemożliwe, ponieważ w archidiecezji krakowskiej zaczęło już wychodzić „Źródło”. Natomiast inni byli zdania, że należy spróbować. Po wstępnych rozmowach z ks. Janem Zającem, koordynatorem wydziału duszpasterskiego kurii, i ks. Janem Dyduchem, kanclerzem, wniosek był jednoznaczny – należy udać się do kardynała Franciszka Macharskiego. Ksiądz bp Jan Szkodoń, któremu wcześniej przedstawiłam koncepcję planowanego przedsięwzięcia oraz wychodzące już edycje, podjął się zadania uprzedzenia kardynała. Następnie ks. Stanisław Tkocz, redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, umówił się na audiencję.

– Ksiądz Kardynał miał niełatwy orzech do zgryzienia. Z jednej strony rodzące się co dopiero pismo katolickie, nie mające jeszcze przebicia, rasowych redaktorów, wprawy w kolportażu, ale pismo krakowskie, rodzime i bardzo związane w swoich działaniach z życiem kościelnym całej archidiecezji krakowskiej; z drugiej strony staje potentat – „Gość Niedzielny”, mający już 70-letnią tradycję, fachowych redaktorów, własną drukarnię i wprawę w dotarciu do czytelnika, nie mówiąc już o samym nakładzie – wyznał potem ks. Bronisław Fidelus, ówczesny drugi kanclerz kurii, a później proboszcz bazyliki Mariackiej, obok której przez pewien czas mieściła się siedziba obu redakcji.

Kraków wzięty
Po spotkaniu w grudniu 1993 roku ks. redaktora Tkocza z ks. kard. Macharskim, pojechałam do Katowic z mieszanymi uczuciami. Ale już w redakcji, zanim weszłam do gabinetu redaktora naczelnego, dowiedziałam się wszystkiego, gdy spotkany na korytarzu red. Andrzej Babuchowski, ówczesny kierownik działu kulturalnego, powitał mnie – parafrazując Sienkiewicza – słowami: „Kraków wzięty”. Pierwszy numer „Krakowskiego Gościa Niedzielnego”, który ukazał się już 16 stycznia 1994 roku, jak i jeszcze wiele następnych, przygotowywany był poza własnym lokum redakcyjnym.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3