Dzień Życia Konsekrowanego Zakonnica znaczy szczęśliwa

Dzień Życia Konsekrowanego to święto zakonników i zakonnic. Trzeba coraz intensywniej prosić o nowe powołania, bo zakonnic jest coraz mniej.

Reklama

Obchodzony 2 lutego Światowy Dzień Życia Konsekrowanego skłania do refleksji nad liczebnością i dynamiką powołań. Najliczniej na terenie diecezji tarnowskiej reprezentowanymi zgromadzeniami żeńskimi są dwa zgromadzenia z gałęzi sióstr służebniczek. Dziesięć lat temu służebniczki dębickie miały w diecezji 38 domów i 282 siostry, a starowiejskie 45 domów i 221 sióstr.

Deficyt powołań
Obecnie znacznie mniej. Służebniczką dębickim ubyło 6, a starowiejskim 7 placówek. Zmniejszająca się placówek to czasem zjawisko wynikające z polityki zakonnej, ale częściej jest symptomem tego, że nie ma kto podjąć w nich pracy. Brakuje sióstr i to nie tylko tym dwóm, ale i innym zgromadzeniom również. Dziś w diecezji pracuje 1045 sióstr zakonnych. Dziesięć lat temu było ponad 100 więcej. Inne zjawisko, na które trzeba zwrócić uwagę, to że w ogóle diecezja daje mniej powołań zakonnych.

– Bywały lata, że liczba sióstr wywodzących się z diecezji tarnowskiej była sumą księży i zakonników, dla których nasza diecezja była ziemią rodzinną. Teraz sióstr jest znacznie mniej – zwraca uwagę ks. dr Jan Banach, socjolog badający zjawisko powołań zakonnych. Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Odpowiedź nie jest łatwa także dlatego, że powołanie to przede wszystkim tajemnica.

Posiew a żniwo
Zgromadzenia zakonne starają się budzić nowe powołania. – Socjologia podpowiada hipotezę, że im częstszy dziewczyny mają kontakt z danym zgromadzeniem, tym większe prawdopodobieństwo, że właśnie do niego zgłoszą się, obierając drogę życia zakonnego – zauważa ks. dr Jan Banach. Im więcej zatem placówek zakonnych ma zgromadzenie, tym więcej powinno mieć powołań. Ta reguła bardzo często się sprawdza. Jednak są przypadki, które jej przeczą. – W mojej rodzinnej parafii były służebniczki starowiejskie, w parafii obok dominikanki, a ja na dni skupienia jeździłam jednak do albertynek – opowiada s. Lucyna Szlęzak, służebniczka starowiejska.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9