Skrzynka pytań

Reklama

Spis pytań:

Dlaczego tak mało używamy imienia Bożego Jahwe i czy w ogóle powinniśmy je wymawiać? Świadkowie Jehowy zarzucają nam, katolikom, że wymazujemy je z Biblii
Odnośnie do Opatrzności Bożej. Niektórzy księża zachęcają „by brać życie w swoje ręce”, a inni, by zaufać Bogu i pozwolić Mu kierować swoim życiem. Jak wyjaśnić tę sprzeczność?
Bóg jest miłością, ale w Starym Testamencie wydaje się okrutny. Przyjął ofiarę z człowieka (córkę Jeftego). Nie potrafię tego zrozumieć.
Jezus umarł za nasze grzechy. A co z grzechem pierwszych ludzi? Czy Jezus przez swą śmierć i zmartwychwstanie nie zmazał również i tego grzechu?
Wobec ludzi zastosowano zasadę zbiorowej odpowiedzialności, mam na myśli „naznaczenie” ludzi grzechem pierworodnym. To przeczy regułom sprawiedliwości.
Bóg stworzył człowieka z miłości, bo chciał go kochać. Ale Księga Rodzaju mówi, że tak został stworzony tylko mężczyzna. Kobieta została stworzona „dla Adama”, żeby nie czuł się samotny. Czy Ewa jest tylko dodatkiem do mężczyzny?
Czy dowody biblijne na Bóstwo Jezusa są bardzo skomplikowane? Dlaczego Jezus mówi: „Czemu nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry tylko sam Bóg”? (Mk 10,18).
U katolików jest transsubstancjacja chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa, czyli jest to przemiana trwała. Natomiast u ewangelików jest konsubstancjacja, czyli przemiana „chwilowa”, tylko na moment Komunii św. Jak to możliwe, że Pan Jezus u katolików jest zawsze, a u ewangelików chwilowo?
Chrystus mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Z całą pewnością jeszcze większą miłością jest, gdy ktoś życie swoje oddaje za NIEPRZYJACIÓŁ swoich. Więc jak to jest?
Jeśli po śmierci jesteśmy „sądzeni” , trafiamy do nieba, piekła lub czyśćca, to jak Jezus ma „sądzić żywych i umarłych”, skoro oni już są osądzeni? I po co ma być zmartwychwstanie, skoro ludzie już są szczęśliwi z Bogiem w niebie?
Eucharystia jest sercem Kościoła, bo w tym sercu pulsuje życie – Jezus! Wypowiadając Skład Apostolski, wyczuwa się brak tej największej z Prawd, którą Kościół żyje i pomimo wprowadzenia różnych zmian na przestrzeni wieków „nie uzupełnił” w tekście tego braku.
Słowo „eucharystia” znaczy dziękczynienie. Więc po przyjęciu Ciała i Krwi naszego Boga trzeba Mu pięknie podziękować. Staram się to robić w ciszy i w skupieniu. I bardzo mi przeszkadza śpiew w kościele bezpośrednio po udzieleniu Komunii św. Czy mam rację, że powinna być chwila ciszy, przeznaczona na skupienie i zastanowienie się, kogo przyjęliśmy do naszego serca. Czy księża nie powinni przestrzegać tej ciszy i uświadamiać wiernym, po co ona jest?
W jaki sposób powinno się przyjmować błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, którego kapłan udziela po zakończonej adoracji. Chodzi mi o przeżywanie tego błogosławieństwa, o postawę, skupienie, myśli, modlitwę.
Jak rozumieć pojęcie Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i ukoronowanie Jej przez Syna w niebie?
Uczono mnie, że wiara jest łaską Bożą, daną nam bez naszej zasługi, ale też, że niektórzy ludzie są bez własnej winy tej łaski pozbawieni. Jak w kontekście tej nauki rozumieć słowa Ewangelii św. Jana: „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w Imię Jednorodzonego Syna Bożego (J 3,18). Czy Bóg potępi człowieka, który jest pozbawiony łaski wiary, mimo że jest prawym człowiekiem. Czy sama wiara jest do zbawienia wystarczająca?
W Składzie Apostolskim prawda o zmartwychwstaniu i Sądzie Ostatecznym przedstawiona jest w słowach: „stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. O ile umarli powstający z grobu nie nastręczają wierzącym żadnych wątpliwości, to „żywi” są jakby zaprzeczeniem „procedury Sądu Ostatecznego”, gdyż dano człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd. Skąd więc ten zwrot „sądzić żywych” znalazł się w zestawieniu prawd, których uczy Kościół?
Od dłuższego czasu dręczą mnie wątpliwości co do Sądu Ostatecznego. Bo jeśli po śmierci jesteśmy „sądzeni” i trafiamy do nieba lub piekła, czy czyśćca, to dlaczego Jezus ma jeszcze „sądzić żywych i umarłych”, skoro oni już są osądzeni. I po co ma być zmartwychwstanie, skoro ludzie już są szczęśliwi z Bogiem w niebie? Czy niebo jest jakby wspaniałą „poczekalnią” dusz na zjednoczenie z ciałem i zapanowanie królestwa Bożego na ziemi?
Mam taki problem z Sądem Ostatecznym: nie potrafię sobie wyobrazić szczęścia zbawionych, kiedy gdzieś obok będą potępieni. A co ze zbawieniem rodzin, jak pogodzić wieczne szczęście na przykład męża – jeśli żona nie została zbawiona?
Dlaczego w dzisiejszych czasach wspólnoty wyznawców judaizmu nie nazywamy Kościołem, jeżeli w Starym Testamencie używano tego określenia?
W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (10,14) oraz „Gdzie zaś jest ich (grzechów) odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy” (10,18). Dlaczego więc składamy ofiary za grzechy naszych zmarłych, przecież najważniejsza z ofiar „załatwiła” wszystko?
„Zaprawdę powiadam wam: nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” (Mk 13,30). Na miejscu ówczesnego Żyda zinterpretowałbym te słowa w ten sposób: za mojego życia, najpóźniej za życia moich dzieci, nastąpi koniec świata. Czy obietnica Jezusa nie spełniła się?
„Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Mk 13,31). A ja myślałem, że niebo jest stanem wiecznej szczęśliwości, a więc nigdy nie przeminie.
W Piśmie Świętym jest wiele zdarzeń, np. kuszenie Pana Jezusa, przy których żaden z apostołów nie był obecny, a jednak je opisują.
Czy Żydzi składają w dzisiejszych czasach Bogu ofiarę, a może tylko się modlą?

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6