Rewolucja w Betlejem

Kiedy szukamy Boga, spoglądamy w górę. Mamy dobrą intuicję, że On jest ponad nami. W Betlejem wszystko wywróciło się do góry nogami. Bóg stał się człowiekiem. Kimś małym, bezbronnym, zdanym na innych. Odtąd można Go spotkać „na dole”.

Reklama

Aby wejść do Bazyliki Bożego Narodzenia w Betlejem, trzeba się mocno schylić. Do wnętrza prowadzą bowiem niskie drzwi, zwane drzwiami pokory. To wymowny znak, że Boga-człowieka trzeba szukać nie w górze, lecz na dole, na ziemi. Można ucałować ziemię, po której chodził, na której spał, mieszkał, pracował, kochał, płakał, cierpiał, umarł… jak każdy człowiek. Nic, co ludzkie, nie było Mu obce (z wyjątkiem grzechu!). „Bóg jest tak wielki, że może sobie pozwolić na to, żeby być małym. Bóg przyjął ludzkie oblicze” – mówił Benedykt XVI. Bóg stał się tak bliski człowiekowi, że bardziej już nie można. Pokora jest bramą prowadzącą na spotkanie z pokornym Bogiem.

Most między niebem a ziemią
Teologia posługuje się słowem „wcielenie”. To określenie nawiązuje do początku Ewangelii św. Jana: „Słowo stało się ciałem” (J 1,14). Sam termin może być nieco mylący. Sugeruje bowiem, że Bóg przyjął tylko ludzkie ciało. Bardziej precyzyjnym wyrażeniem byłoby: „wczłowieczenie”. Bóg bowiem przyjął na siebie całe człowieczeństwo, a więc także jego duchowy wymiar. W teologii przyjął się jednak termin „wcielenie”, i tego się trzymamy.

„Jedyne i całkowicie wyjątkowe wydarzenie Wcielenia Syna Bożego nie oznacza, że Jezus Chrystus jest częściowo Bogiem i częściowo człowiekiem, ani że jest ono wynikiem niejasnego pomieszania tego, co Boskie, i tego, co ludzkie. Syn Boży stał się prawdziwie człowiekiem, pozostając prawdziwie Bogiem. Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Kościół musiał bronić tej prawdy i wyjaśniać ją w pierwszych wiekach, odpowiadając na herezje, które ją fałszowały” (KKK 464).

Te fałszywe interpretacje szły albo w kierunku pomniejszania człowieczeństwa albo zaprzeczania Bóstwu Chrystusa. Tak zwani dokeci twierdzili, że Chrystus tylko udaje człowieka, że jest jakby „przebrany za człowieka”. Z kolei arianizm kwestionował Bóstwo, uważając, że Bóg nie może się tak bardzo poniżyć, by stać się człowiekiem. Obie te tendencje w myśleniu czy w religijności są obecne i dziś.

Wielu współczesnych (zwłaszcza wykształconych) uznaje, że Jezus był jedynie wybitnym człowiekiem, moralistą, nauczycielem itd. Natomiast nie mieści im się w głowie to, że to jednocześnie Bóg. Z kolei prości pobożni ludzie często gubią gdzieś prawdziwe człowieczeństwo Jezusa. W ich pełnej szacunku postawie wobec Jezusa pozostaje On tylko Synem Bożym – Kimś tak wielkim i odległym, że trzeba szukać innych bardziej „ludzkich” pośredników między niebem a ziemią (Maryja, święci). Tymczasem cały sens Wcielenia jest właśnie w tym, że pokonana zostaje przepaść dzieląca Boga i człowieka, że Bóg stał się nam bratem. Między Bogiem a człowiekiem przerzucony został most, któremu na imię Jezus Chrystus. Maryja i inni święci szli po tym moście do Boga, do świętości, do nieba. I tylko w tym sensie są pomocą i przewodnikami, że pomagają odnaleźć tę jedną jedyną drogę: Jezusa Chrystusa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6