Urzędnik - zakonnik - papież... - św. Grzegorz Wielki

Dla Kościoła pozyskał Wizygotów w Hiszpanii, Gallów, Longobardów i brytyjskich Anglosasów. Historia określa go mianem „apostoła ludów barbarzyńskich”.

Reklama

Duszpasterz Europy

ks. Tomasz Jaklewicz

Kościół stał się mostem między cywilizacją starożytną a nowymi ludami, które osiadły w Europie. Było to w znacznej mierze zasługą papieży.

Kiedy wybrano go na papieża w roku 590, liczył 50 lat i nie miał nawet święceń kapłańskich. Był diakonem, mnichem, doradcą poprzedniego papieża. Parę lat wcześniej był prefektem miasta Rzym, ale zrezygnował ze świeckiej kariery. Z odziedziczonego majątku ufundował kilka klasztorów. Nawet rodzinny pałac przerobił na klasztor, w którym chciał wieść życie zakonne. Wzbraniał się przed przyjęciem urzędu św. Piotra, próbując nawet ucieczki. W końcu przyjął sakrę, stając się kolejnym biskupem Rzymu. Jako pierwszy papież posługiwał się tytułem „sługa sług Bożych”. Potomni nadali mu tytuł „wielki”. Czym sobie na to zasłużył?

Jego 14-letni pontyfikat przypadł na trudne czasy. Rzym cesarski upadł. Barbarzyńskie ludy zajmowały kolejne ziemie dawnego cesarstwa, które rozpadało się kawałek po kawałku. Upadła również większość instytucji, na których wspierała się antyczna cywilizacja. Kościół utrzymał się jako jedyna struktura o zasięgu powszechnym. W tej sytuacji przejmował wiele funkcji doczesnych instytucji, stając się pomostem między cywilizacją starożytną a nowymi ludami, które osiadły w Europie. Było to w znacznej mierze zasługą papieży, którzy w V i VI wieku konsekwentnie wzmacniają rolę papiestwa, jako ośrodka nie tylko kościelnej władzy, ale jako centrum zachodniej kultury. Powstają zręby średniowiecznej christianitas – „społeczeństwa chrześcijańskiego”. Europejczyk i chrześcijanin – te pojęcia będą odtąd używane zamiennie aż do czasu oświecenia.

Papież Grzegorz widział siebie jako duszpasterza Europy. Nie słuchał narzekań sfrustrowanych rzymskich arystokratów, tęskniących za przeszłością, łudzących się, że barbarzyńskie ludy gdzieś sobie pójdą. Papież wiedział, że musi zaakceptować nowy ład. Z nowych ludów chciał budować Kościół. Wysłał misjonarzy do Anglii, na czele z benedyktynem Augustynem, późniejszym świętym biskupem w Canterbury. Korespondował z władcami. Pozyskiwał dla wiary kolejne narody, umacniał ją tam, gdzie już została przyjęta. Napisał co najmniej 850 (!) listów, sporo homilii, komentarzy, także podręcznik dla duszpasterzy. Legenda mówi, że papież miał zwyczaj dyktować swoje pisma, siedząc za zasłoną. Pewnego razu ciekawski pisarz zerknął za kotarę. Ujrzał gołębicę – Ducha Świętego, który podpowiadał papieżowi słowa. Papież Grzegorz był darem Ducha Świętego dla chrześcijan swoich czasów. Mieli wielkiego papieża. Nie tylko oni. Duch nadal działa.

Papież na ciężkie czasy

ks. Tomasz Jaklewicz

"Santo subito" – tak wołano tuż po jego śmierci...

Był papieżem epoki przełomu. Antyk dogorywał. Cesarstwo bizantyjskie próbowało przywrócić dawny ład, ale Zachód był już nieodwracalnie opanowany przez ludy barbarzyńskie. Sam Rzym padał raz po raz ofiarą najazdów Ostrogotów lub Longobardów. Papież Grzegorz w pewnym sensie postawił na barbarzyńców. Widział, że ludy, które dopiero co przyjęły chrześcijaństwo (a właściwie ich władcy), potrzebują intensywnej ewangelizacji. Posyłał misjonarzy Galom, Longobardom, Wizygotom i Anglosasom, pisał listy do władców. Wpatrzony w ideał benedyktyński (sam był benedyktynem), kładł podwaliny pod średniowieczną europejską „christianitas”.

Grzegorz (ur. 540) pochodził z bogatej rzymskiej rodziny. Jego pradziadkiem był papież Feliks III. Grzegorz, mając nieco ponad 30 lat, objął urząd prefekta Wiecznego Miasta. Szybko jednak porzucił polityczną karierę i wstąpił do zakonu benedyktynów. Rodzinne dobra przeznaczył na fundację klasztorów. Przyjął święcenia diakonatu. Papież Pelagiusz II wysłał go jako swojego przedstawiciela na dwór cesarza do Konstantynopola. Grzegorz chciał pozostać mnichem. Nie było mu to dane. Lud Rzymu obwołał go papieżem w 590 roku. Grzegorz bronił się przed tym zadaniem, ale w końcu uległ. Przyjął tytuł „sługa sług Bożych”, którym do dziś posługują się papieże.

Potomni nadali mu przydomek „wielki”. Czym sobie na to zasłużył? W czasach zamętu Grzegorz I konsekwentnie umacniał autorytet papiestwa i Kościoła. Przez pertraktacje pokojowe ochronił Rzym od kolejnych najazdów Longobardów. Łagodził napięcia narastające między Rzymem a potężnym Konstantynopolem. Kościół Wschodni, który nigdy nie pałał specjalną miłością do papieży, uznał Grzegorza za świętego, nadano mu tam przydomek „Dialog”.

Zalicza się go także do grona czterech wielkich Ojców Kościoła Zachodniego (obok Augustyna, Hieronima, Ambrożego). Napisał co najmniej 850 listów, sporo homilii, komentarzy, także podręcznik dla duszpasterzy. Nie był wybitnym teologiem, był raczej człowiekiem czynu, duszpasterzem rodzącej się średniowiecznej Europy. Dbał o biednych, cieszył się wielkim szacunkiem wśród prostych ludzi. Po śmierci w 604 roku Grzegorz został ogłoszony świętym przez aklamację Rzymian „santo subito”. Jego grób znajduje się w Bazylice św. Piotra.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10