PRZECZYTALIŚMY Grzech i jego drużyna. II liga w Zambii

Raz dziennie jedzą, raz dziennie grają, za wygrany mecz dostają jednego dolara. Polski misjonarz chce, żeby i w łóżku mieli jedną partnerkę. Wtedy przeżyją. Porozmawiaj o tym na FORUM :. Tylko się nie zgorszcie - prosi redakcja portalu Wiara.pl.

Reklama

Na wydeptanej i wypalonej słońcem trawie siedzi kilkunastu zmęczonych treningiem czarnych chłopaków. Ci, dla których nie starczyło butów, opatrują stopy.

- Przypominam, panowie, bez seksu! Energię macie u mnie tracić, w klubie. Bez nonsensów! - kończy trening ojciec Mandevu, brodaty werbista z Pieniężna (mandevu w języku zulu znaczy broda). Rozdaje truskawkowy mleczny napój z kaszą kukurydzianą, po chwili cała drużyna wskakuje na tył pikapa. Brodacz rozwozi ich po domach.

- Ci chorzy nie są - twierdzi. - Chorobę widać od razu, choćby po wyrazie twarzy, po spękanych wargach, bledszej skórze. Do tego prostują im się włosy. Próbują to ukryć, doczepiając warkoczyki... Ale nie da się! Żaden chory nie wytrzyma treningu!

W Livingstone w Zambii nosicielem HIV jest co drugi mieszkaniec miasta.

Daj im prezerwatywy


Kiedy się widzi niską zabudowę maleńkiego centrum Livingstone i niezliczone kartonowe budki na peryferiach z piaszczystymi drogami, trudno uwierzyć, że ledwie kilka kilometrów stąd turyści z całego świata przyjeżdżają oglądać jeden z siedmiu cudów świata. Ekskluzywne hotele przy Wodospadach Wiktorii na Zambezi są jednak ukryte w lesie, za wysokimi murami. Do centrum turyści nie zaglądają.

- Co za ciuliki! Mogły sobie karki połamać. Teraz ja im połamię! - Mandevu krzyczy na dzieciaki, które zrzuciły mu gałąź przed samochód, wchodząc na drzewo.

- No będziecie tak stać jak te ciuliki?! Właźcie! - zaprasza nas do parterowego budynku misji.

Marek Grzech SVD zaraz po biskupie jest najbardziej znanym księdzem w Livingstone. Lokalny Cupiał i ojciec Rydzyk.

- Rydzyka nie znam! - śmieje się Grzech. Oprowadza po swoim wydawnictwie. Oprócz wydawania śpiewników i książeczek do modlitw chce rozwijać media: prowadzić szkołę dziennikarską, drukować gazetę.

- Zawsze to będzie dla nich zajęcie lepsze niż czekanie na cud - twierdzi. Ale na razie nie ma na czym drukować, nie ma na czym uczyć. Pokazuje dwa komputery - w obu padły modemy, ojciec nie ma głowy do techniki. Ma za to klub sportowy. Dziewczyny grają w siatkówkę, w piłkę gra kilkudziesięciu młodych chłopaków. Kilka zespołów w różnych grupach wiekowych. Najstarsi w drugiej lidze walczą o awans do ekstraklasy!

- Do mnie przychodzą najbiedniejsi. Bezrobotni, sieroty. Nie ma mowy, żebym przyjął bogatych. Niech idą grać w Sun Hotelu, tam też jest zespół. I żadnego picia, żadnego ćpania. Chorzy też nie grają, bo nie mogą. Ale generalnie chodzi o to, żeby chorzy nie byli. Jak będą grać i się uczyć, to do czegoś dojdą. Do łóżek im nie zaglądam, ale seks nie prowadzi tu do niczego dobrego - streszcza swoją filozofię.

Więcej na następnej stronie
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10