wiara.pl

kościół

Instytucja

Ludzie

Powołanie

Działalność

Miejsca

Rozmaitości

Kontakt

Katechizm inaczej. Powracające pytania

dodane 2006-04-30 20:39

ks. Tomasz Horak

Skarbiec wiary Kościoła jest ogromny. Są w nim “nova et vetera” - rzeczy nowe i stare. Te “stare” nie starzeją się nigdy. A “nowe” nie są nowe. Trzeba jedynie najdawniejszą tradycję Kościoła odczytywać na nowo.

Katechizm inaczej. Powracające pytania  

2. Czy On jest?

Sądzę, że to pytanie musi postawić sobie każdy człowiek wierzący. Przynajmniej raz w życiu. “Czy On jest?” On - Bóg. Jest to pytanie sceptyka - a trzeba być po trosze sceptykiem w życiu. A już na pewno lepiej być sceptykiem, niż naiwnym. Ale można zapytać nieco inaczej: “Czy mogłoby Go nie być?” Też pytanie, też jakaś wątpliwość. Ale z tak sformułowanego pytania przeziera nie tyle zwątpienie sceptyka, ile raczej potrzeba rozumienia tego, w co (w Kogo) się wierzy.

Pracowałem wtedy w Bytomiu. Tam niebo zawsze jest szare i gwiaździstych nocy nie ma. Pojechaliśmy w czasie wakacji w góry. To był Ustrzyk, ostatnie osiedle Ochotnicy, w Gorcach. Noc była niezwykła. Cieniutki księżyc już zaszedł. Na niebie gwiazdy. Niesamowite wrażenie. Miliony gwiazd. Od ich światła było jasno. Można było rozróżnić cienie padające od drzew w różnych kierunkach - tak, jak z różnych stron świeciły najjaśniejsze gwiazdy. Siedzieliśmy patrząc… Właśnie, na co patrząc? Na niepojętą głębię materialnego świata. Zaczęliśmy mówić o wielkości tych gwiazd, o ich temperaturze - a różnice temperatury są z grubsza widoczne gołym okiem. Próbowaliśmy operować miliardami ton przeliczając masę gwiazd. Śmieszne to było - bo liczby tak czy owak były za małe, wyobrażenia zbyt ciasne. Aż wreszcie ktoś z nas zamiast liczyć i mierzyć gwiazdy, zapytał: “Czy mogło by Go nie być?” Wszyscy zrozumieli. Zachwycamy się widokiem kosmosu - a przecież Jego nie mogło by nie być. Tego Kogoś, kto wszystko w tym kosmosie “poukładał” na swoje miejsce. Każdy z nas jakieś tam pojęcie o astrofizyce miał. O tym, że gwiaździste niebo to nie tylko gra świecidełek - ale precyzja całej mechaniki rządzącej i naszą Galaktyką, i milionami innych galaktyk. To precyzja matematycznych wzorów. Także precyzja mikrokosmosu atomów, a w nich elektronów, protonów, neutronów i wielu innych cząsteczek. Skąd w materii ten niewyobrażalny porządek? Porządek, w którym nawet nieuporządkowane ruchy wprzęgnięte są w harmonijne istnienie i funkcjonowanie całości?

Na początku musiała być Myśl. Umilkliśmy, patrząc na jasne niebo gorczańskiej nocy. Nagle ktoś zaczął z pamięci przejętym głosem recytować początek Ewangelii według św. Jana: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Wszystko się przez Nie stało. A bez Niego nic się nie stało, co się stało… Wszyscy zrozumieli. To było nasze wyznanie wiary - nie naiwnej, nie magicznej, nie dziecinnej. Wiedzieliśmy, że Jego nie może nie być.

“Czemu nie mówisz dalej?” - zapytał ktoś inny. Ten sam głos zaczął znowu recytować: W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemności jej nie ogarnęły… Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał… A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Wiedzieliśmy: to nie wyznanie wiary w jakąś kosmiczną moc i bezosobową inteligencję. W jakiś “supermózg” kosmosu. To wyznanie wiary w Kogoś. Bo Słowo - to On. Bóg. I ten Bóg stał się jednym z nas. W głowie się mąci, gdy o tym myśleć. Ale gdy patrzeć na oszołomiającą grę świateł gwiazd, gdy próbować je liczyć (czego już Abraham próbował), jeśli pokusić się o wyobrażenie odległości do tych migoczących świecidełek - też w głowie się mąci.

Długo siedzieliśmy na polanie patrząc na niebo. A ON nie był w jakimś “niebie” z katechizmowych formuł. ON był blisko. ON był z nami, wśród nas. ON był w nas. Nie, nie byliśmy naiwni wtedy (i nie jesteśmy dziś), gdy mówimy: “Wierzę w Boga”. Nie jesteśmy naiwni, gdy próbujemy nawiązać z Nim kontakt (myślę o modlitwie). Nie jesteśmy naiwni, gdy uznajemy nad sobą Jego prawo - prawo dobroci, sprawiedliwości, miłości, prawdy i życia. Nie jesteśmy naiwni - dobrze wiemy, że ON jest tak bardzo inny niż nasze wyobrażenia o Nim. Naiwne mogą być właśnie owe wyobrażenia. Ale nie wiara. A że czasem stawiamy pytanie “Czy On jest?” to i cóż. On te nasze pytania lubi, bo pomagają Go choć trochę zrozumieć.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

Wykop

TAGI | KATECHIZM INACZEJ, KS. HORAK, PODSTAWY WIARY

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...