Morderca na beatyfikacji

Siostra Rani Maria straciła życie, niosąc pomoc ubogim w Indiach. Człowiek, który zadał jej ponad 50 ciosów nożem, wziął udział w jej beatyfikacji.

Reklama

Samundar ma na głowie białą chustę. Siostra Selmy przesuwa przed nim tacę, na której znajdują się orzech kokosowy i zapalona świeca. Następnie zawiązuje mężczyźnie na ręce czerwoną nić. Od tej chwili Samundar staje się bratem Selmy i ma obowiązek jej bronić, a ona oddaje mu się w opiekę. Tradycyjny hinduski rytuał odbywa się w dniu święta raksza bandhan. Zaskakujące, że jako swojego brata s. Selmy wybrała zabójcę rodzonej siostry.

Przeszkadzała lichwiarzom

Samundar Singh jest hinduistą. W młodości należał do radykałów. Pochodzi ze stanu Madhya Pradeś, gdzie jego współwyznawcy stanowią 90 proc. ludności i niekiedy prześladują pozostałych mieszkańców (w tym stanowiącą 1 proc. mniejszość chrześcijańską). W Madhya Pradeś rządzi hinduistyczne ugrupowanie Baharatija Janata Party, powiązane z agresywną milicją Rashtriya Swayamsevak Sangh, której członkowie mają na sumieniu ataki na muzułmanów czy zabójstwo Mahatmy Ghandiego.

Siostra Rani Maria, rodzona siostra s. Selmy, pracowała w tym regionie przez 12 lat. Zajmowała się najbiedniejszymi. Pomagała najuboższej ludności w walce o jej prawa. Tworzyła grupy samopomocy wiejskich kobiet. Zajmowała się organizowaniem mikrokredytów, dzięki którym mieszkańcy okolicy mogli prowadzić drobną działalność gospodarczą. Uczyła też, jak zakładać konta oszczędnościowe. W ten sposób weszła w drogę lokalnym lichwiarzom, którzy uzależniali od siebie osoby zmuszone pożyczać od nich pieniądze.

Zakonnicę znienawidził też niejaki Jeevan Singh. W grudniu 1994 r., krótko przed lokalnymi wyborami, doszło do starcia mieszkańców dwóch wsi. Singh wziął w nim udział i został ranny. Policja aresztowała później wiele osób. Siostra Rani Maria interweniowała w ich sprawie, czym rozzłościła Singha. W lutym 1995 r. spotkał się w domu jednego z lichwiarzy. Tam ustalono, że zakonnica zostanie zabita.

Samotna

Do zbrodni doszło 25 lutego. Tego dnia s. Rani Maria wybierała się w podróż. Tuż przed opuszczeniem klasztoru otworzyła Biblię i natrafiła na słowa z Księgi Izajasza: „Oto wyryłem Cię na obu dłoniach”. Później wsiadła do autobusu, którym – jak się okazało – jechali też Jeevan Singh, jego ochroniarz oraz 28-letni wówczas Samundar Singh. Jeevan zaczął obrażać siostrę, gdy tylko ją zobaczył. Autobus jechał przez las, kiedy Samundar wstał i zaczął częstować pasażerów kawałkami orzecha kokosowego. – Dlaczego jesteś taki wesoły? – zapytała go s. Rani Maria. – Dlatego – odpowiedział Samundar i wyciągnął nóż i pchnął ją w brzuch. Następnie wywlókł siostrę z pojazdu i na poboczu drogi zadał jej kolejne ciosy. Łącznie 54. Żaden z 50 pasażerów nie zareagował. Zakonnica zmarła z imieniem Jezus na ustach.

Królowa Maria

Maria Vattalil urodziła się w 1954 r. w rolniczej rodzinie w miejscowości Pulluvazhy na południu Indii. Miała dwóch braci i cztery siostry. Jej rodzice byli głęboko wierzącymi członkami Kościoła syromalabarskiego. Krótko po narodzinach Maria została ochrzczona, a jako 12-latka przyjęła Pierwszą Komunię św. i bierzmowanie. Matka wspomina, że była wyjątkowo posłusznym dzieckiem. Dobrze radziła sobie w szkole, dlatego posłano ją do Liceum św. Józefa w mieście Koczin. Miała niespełna 18 lat, kiedy postanowiła wstąpić do zakonu. Rodzice nie byli zachwyceni tym pomysłem, ale interweniowała babcia. – Czy Marykunju nie wybiera szlachetnej drogi? Nie każdemu jest dane powołanie do życia zakonnego – stwierdziła. W 1972 r. Maria zgłosiła się do zgromadzenia franciszkanek klarysek. Przyjęła imię Rani (czyli „królowa”) Maria. Inne współsiostry wspominają, że s. Rani Maria była pokorna i zawsze chętnie brała na siebie najbardziej nieprzyjemne zajęcia, takie jak czyszczenie toalet. – Zawsze zastanawiała się nad tym, co jest wolą Bożą – opowiadała o niej po latach jedna z przełożonych, s. Infant Maria.

Siostra Rani Maria często modliła się aktem strzelistym, powtarzając imię Jezusa. Mawiała też, że chciałaby pojechać na misję na północ Indii, aby pomagać ubogim i umrzeć dla nich. Jej marzenie spełniło się. W 1975 r. wyjechała do północnego stanu Uttar Pradeś, zamieszkanego przez skonfliktowanych ze sobą hinduistów oraz muzułmanów. Zakonnica pomagała biednym, ale z powodu braku nauczycieli w okolicy pracowała też w szkole. Jak notowała s. Infant Maria, młoda misjonarka musiała zmierzyć się z zimnem, upałem, ulewnymi deszczami, brakiem wody i niekiedy żywności, a także z niebezpieczeństwami w czasie podróży. Nie zraziło jej to. W 1980 r. złożyła śluby wieczyste. 3 lata później trafiła do miejscowości Odagady w stanie Madhya Pradeś, a następnie do leżącego w tym samym regionie Uidanagaru. Tu także całkowicie poświęcała się najbiedniejszej ludności. Jej gorliwość dziwiła zakonnych wizytatorów. Wielu członków najniższych warstw społecznych pod wrażeniem jej świadectwa przechodziło na chrześcijaństwo. Siostra Rani Maria nie zaniedbywała modlitwy. Aby ją odprawić, wstawała codziennie o 4.00 nad ranem. W Madhya Pradeś pracowała do dnia śmierci.

Przesilenie

– Nigdy bym nie pomyślała, że mogę przebaczyć zabójcy – mówi s. Selmy w filmie dokumentalnym „Serce mordercy”. Młodsza siostra Rani Marii wstąpiła do tego samego zgromadzenia co jej siostra. W 1990 r. zdiagnozowano u niej raka jelit, a później przerzut na wątrobę. Siostra Selmy liczyła się z tym, że niedługo może umrzeć, tymczasem śmierć spotkała jej siostrę. – Mówiłam: „Kiedy Ty byłeś zabity, Jezu, otaczali Cię kochający ludzie. Przy mojej siostrze nie było nikogo” – opowiada s. Selmy. Jak jednak dodaje, w czasie modlitwy usłyszała głos: „Ja, twój Jezus, i moja matka Maryja byliśmy z nią przez cały czas; czego więcej chcesz?”. Dzięki temu mogła przebaczyć zbrodniarzowi. W 2002 r. odwiedziła go w celi, w której odsiadywał dożywocie. Spotkanie umożliwił ks. Swami Sadanand, więzienny kapelan. Dzięki niemu Samundar Singh odrzucił radykalizm.

Bliscy zamordowanej interweniowali w sprawie skazańca, dzięki czemu w 2006 r. wyszedł on warunkowo na wolność. Od tego czasu regularnie widuje się z rodziną zakonnicy, którą zamordował. 4 listopada 2017 r. razem z bliskimi s. Rani Marii wziął udział w jej Mszy św. beatyfikacyjnej. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    15.12.2017 19:02
    Męczeństwo, przebaczenie rodziny - wszystko piękne, ale jednego nie rozumiem. Morderca wziął udział w beatyfikacji zakonnicy, którą zabił. Ale poza tym, że "spotyka się z jej rodziną" nic o nim nie napisano po dokonaniu aktu zabójstwa. Czy się nawrócił na chrześcijaństwo? Czy zrozumiał swój błąd i zaczął za niego pokutować - jak choćby morderca św. Marii Goretti? Jeśli nie, to czym się zachwycacie? Co ma wyrażać jego wzięcie udziału w beatyfikacji? Robienie z siebie "gwiazdy" w stylu Alego Agcy - który jest znany przede wszystkim z tego, że planował morderstwo papieża?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10