Różnie słychać

To czym człowiek żyje zależy od tego, gdzie przystawia ucho. Warto spróbować.

Reklama

Zasłyszane dawno temu podczas spotkania dwóch znajomych w jurajskich skałkach.

– Co słychać? – spytał pierwszy.
– Zależy gdzie ucho przystawisz – odparł drugi. Ale już nie zagłuszają  – dodał z przyzwyczajenia lekko ściszając głos.

Dialog ten przypomniał mi się, gdy zastanawiałem się co dziś skomentować :) Tak to jest: to, co słychać zależy od tego, gdzie przystawiamy ucho. Albo w którym kierunku nadstawimy. Nie znaczy to jednak, że innych wydarzeń i spraw nie ma.

Wiedziony tym przekonaniem przystawiłem więc ucho w pierwsze miejsce. Usłyszałem oburzenie, że ważni politycy byli gośćmi 26. urodzin Radia Maryja. Przystawiłem w drugie. Dowiedziałem się, że ktoś inny oburza się, iż jacyś „kluczowi” urzędnicy – w tym aż 9 wiceministrów – korzystają ze szkolenia prowadzonego przez Opus Dei.

Nie dziwi mnie to oburzenie, bo już przywykłem do alergicznych reakcji na obecność wierzących w życiu publicznym. Ale przecież wiadomo: różni jesteśmy. Jedni są chrześcijanami, inni żydami, inni ateistami. Cóż oburzającego w tym, że czyjś światopogląd ma wpływ na to, jakich dokonuje wyborów odnośnie tego z kim chce się spotkać albo gdzie kształcić? A nawet jeśli ma wpływ na to, w jaki sposób ten ktoś chce kształtować polskie prawo, to czy to coś zaskakującego? To raczej rzekoma „aświatopoglądowość” w dokonywaniu takich wyborów jest mydleniem oczu.

Jest jednak tu coś jeszcze istotniejszego. Jeszcze na studiach „gdy oświaty zakładano mnię kaganiec” (Wojciech Młynarski) uczono mnie, że dla demokratycznych mechanizmów znacznie bardziej niebezpieczne od jawnych wpływów są wpływy ukryte. W praktyce doświadczyłem tego parę lat później, gdy jako delegat na walne zgromadzenie członków mojej spółdzielni mieszkaniowej wraz z innymi głosowałem na „naszych” przedstawicieli do rady nadzorczej. Niby „nasz” kandydat – naszej i sąsiedniej administracji – nie uzyskał nawet połowy głosów, które, jak wynikało z prostego rachunku, otrzymać powinien. Za to przechodzili kolejno różni inni, nie bardzo wiadomo z jakiego klucza kandydaci. Parę miesięcy później te same nazwiska pojawiły się na plakatach wyborczych pewnego ugrupowania w wyborach samorządowych....

Jeśli więc nasi politycy i urzędnicy nie kryją swoich sympatii, nie ma się tak naprawdę czego obawiać. W następnych wyborach cały ten układ (w znaczeniu technicznym, nie pejoratywnym) będzie poddany weryfikacji. Bójmy się raczej wpływów niejawnych, skrzętnie skrywanych. Bo wtedy wyniki głosowań i podejmowane przez urzędników decyzje są naprawdę zaskakujące.

Co jeszcze wychwyciło moje ucho? Oburzenie znajomego księdza na twitterowe (nie)porządki. „Hasztagi adwentowe (pewnie #Adwent i #Roraty) są używane do politycznych kłótni!”. Tym razem w pełni się zgadzam: to jest świństwo. Tym można i wręcz należy się oburzać. Pokazuje to do jakiego zdziczenia doszło już w tych politycznych dyskusjach. Nachalna polityczna propaganda i kipiące od wzajemnej nienawiści spory wdzierają się już nawet do tych, którzy świadomie i dobrowolnie szukają w internecie czegoś zupełnie innego. Sprawdza się tu stare powiedzenie: „nic, że ty się polityką nie interesujesz: polityka interesuje się tobą”. Dziękuję za takie zainteresowanie. Zapamiętam.

Skoro już tak przykładam tu i ówdzie ucho, to w kontekście hasztagów warto wyjaśnić:  ten drugi, #Roraty, to pomysł biura prasowego episkopatu na spopularyzowanie rorat i zachęta do uczestnictwa w nich. Tak tak, nie samą polityką żyje człowiek. Adwentem i roratami też :)

Żyjemy Adwentem i roratami także my, redakcja Wiara.pl. Gdy nastawić ucho na to, co słychać u nas, to można usłyszeć, że jak co roku zorganizowaliśmy Adwent z Wiara.pl.  Tym razem, trochę w nawiązaniu do tematu programu duszpasterskiego nosi on tytuł „Adwent Ducha”.

„Adwent jest czasem wsłuchiwania się w rozbrzmiewające w liturgii Kościoła, ale i naszych sercach, wołanie Ducha Świętego. I nie tylko wsłuchiwaniem. Także podążaniem za Jego głosem” – przypomniał ks. Lewandowski w tekście zapowiadającym ten nasz cykl. A uderzony skonstatowaniem, że „Adwent” kojarzy się zazwyczaj z dziećmi idącymi z lampionami na roraty zaproponował, by i dorośli, także ci, którzy nie mają (już) małych dzieci odzyskali  ten czas dla siebie. Bo przecież my wszyscy, chyba nawet bardziej niż dzieci, mamy świadomość, że Pan powróci, by „sądzić żywych i umarłych, a Jego panowaniu nie będzie końca”.

Kolejne teksty z owego cyklu publikować będziemy w drugim po lewej stronie oknie na stronie głównej Wiara.pl. Można je będzie też oczywiście znaleźć w naszym serwisie liturgia.wiara.pl. A wszystkie znajdą się na stronie zbiorczej, pod adresem http://liturgia.wiara.pl/doc/4349083.Adwent-Ducha. W naszym serwisie liturgicznym znaleźć oczywiście też można całe mnóstwo innych materiałów dotyczących Adwentu. Zebranych w naszym Przewodniku po Adwencie

Rozpisałem się, a trzeba kończyć. To gdzie jeszcze warto przystawić ucho?  Gdy wieczorem zrobi się już cicho najlepiej do szyby. By posłuchać ciszy spadających płatków śniegu. Prawda że urokliwy ten świat?

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Ppp
    06.12.2017 16:12
    NIE MA alergicznych reakcji na obecność wierzących w życiu publicznym. SĄ alergiczne reakcje na robienie tego na pokaz, przy jednoczesnym braku stosowania nauki Jezusa w codziennym życiu.
    Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6