GPS Kościoła

Czy można w 2865 punktach na 800 stronach zamknąć depozyt wiary liczący 20 wieków, tony teologicznych tomów, tysiące kościelnych dokumentów i pism świętych ojców oraz miliony ludzkich doświadczeń? Można. 25 lat temu świat otrzymał zaktualizowaną nawigację po wierze: Katechizm Kościoła Katolickiego.

Reklama

  józef wolny /foto gość W październiku 1992 r. mijało 30 lat od otwarcia Soboru Watykańskiego II. Papież Jan Paweł II właśnie ten moment wybrał na publikację nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego. Jego wydanie poprzedzone było kilkuletnią wytężoną pracą ogromnego zespołu ludzi. Pracą, której sens podważano nawet w samym Kościele („nie te czasy, katechizm jest przestarzałą formą przekazu wiary, to się nie przyjmie” itd.) Tymczasem KKK okazał się światowym bestsellerem. W ciągu pierwszej dekady sprzedano ponad 8 mln egzemplarzy wydanych w kilkudziesięciu językach. Co sprawia, że w świecie półprawd, wyścigu newsów i niestałości opinii jest popyt na monumentalne dzieło pełne nie żadnych domysłów i spekulacji, tylko pewnych, potwierdzonych autorytetem Kościoła odpowiedzi?

Stare i nowe

Właściwie można by odwrócić postawione na wstępie pytanie i zapytać: czy to nie przesada wydawać tak grube tomisko, które ma być kompendium prawd wiary, zawartych w stosunkowo krótkich czterech Ewangeliach, a na co dzień wyrażanych w jeszcze krótszym Credo? Za takim postawieniem sprawy kryje się zarzut, że Kościół katolicki „dodał” sobie różne prawdy wiary, odstające od tego, co znajdujemy w Nowym Testamencie. „Tego niema w Biblii”, słyszeliśmy pewnie nieraz m.in. od Świadków Jehowy, gdy próbowaliśmy bronić takich czy innych dogmatów. Tymczasem w Ewangelii właśnie czytamy, jak apostołowie od samego Jezusa usłyszeli, że tak naprawdę wszystko jeszcze przed nimi, jeśli chodzi o rozumienie tego, czego dotykały ich ręce i co widziały ich oczy. Stąd kolejne sobory i synody, które odczytują, co Duch mówi do Kościoła tu i teraz, zachowując jednocześnie niezmienne fundamenty wiary.

Katechizm Kościoła Katolickiego jest więc streszczeniem całego dziedzictwa rozeznawania przez Kościół tego, co jest przedmiotem jego wiary. Nie jest traktatem teologicznym ani dokumentem papieskim, nie jest też zbiorem pytań z listą możliwych do wyboru odpowiedzi – jest księgą, w której zawiera się to, w co Kościół katolicki wierzy. „Pan zlecił swemu Kościołowi zadanie strzeżenia depozytu wiary, które wypełnia on w każdej epoce”, napisał Jan Paweł II w konstytucji apostolskiej „Fidei depositum”, mocą której Katechizm został opublikowany. W świecie, w którym wszystko wydaje się fragmentaryczne, subiektywne i niestałe, Katechizm jest przykładem trwałości i pewności wiary. Trwałości, która jednak nie jest zamknięta na nowe powiewy Ducha: „Katechizm zawiera zatem rzeczy nowe i stare (por. Mt 13,52), ponieważ wiara pozostaje zawsze ta sama, a zarazem jest źródłem wciąż nowych świateł”, napisał Jan Paweł II. Nie jest to zatem lektura muzealnego dzieła literatury, świadectwa odległej epoki. W pewnym sensie jest to księga żywa, w której odbija się życie Kościoła.

Praca zbiorowa

Praca nad Katechizmem nie była prosta. Nie tylko ze względu na olbrzymi zakres tematyczny. Również dlatego, że po Soborze Watykańskim II przez długi czas panowało przekonanie, że skończył się czas takich kompleksowych wykładów wiary. Funkcjonujący dotąd Katechizm Rzymski został opublikowany w 1566 r. i był odpowiedzią na wyzwania, jakie niosła ze sobą reformacja, w tym „Mały katechizm” Marcina Lutra. Jednak język KR, zwłaszcza po Vaticanum II, wydawał się coraz mniej przystający do współczesności. Temat dojrzewał w Kościele przez dwie dekady od zakończenia soboru. I w 1985 r., w czasie Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów, który miał zwrócić uwagę na owoce tamtego przełomowego dla Kościoła wydarzenia, biskupi napisali m.in.: „Jest naszym prawie jednomyślnym życzeniem, by zostały opracowane katechizm lub kompendium całej nauki katolickiej w dziedzinie wiary i moralności, które stałyby się punktem odniesienia dla katechizmów lub kompendiów przygotowywanych w różnych regionach. Wykład nauki powinien być jednocześnie biblijny i liturgiczny, przedstawiający zdrową doktrynę i dostosowany do życia dzisiejszych chrześcijan”.

W odpowiedzi na tę prośbę Jan Paweł II powołał 12-osobową komisję kardynałów i biskupów. Na jej czele stanął kard. Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a sekretarzem redakcji Katechizmu został dominikanin o. Christoph Schönborn, profesor teologii we Fryburgu Szwajcarskim, obecnie kardynał i arcybiskup Wiednia. Jego wpływ na całość Katechizmu był ogromny, choć on sam podkreślał zawsze rolę, jaką w tej gigantycznej pracy odegrał kard. Ratzinger.

Prace oparte były na jego koncepcji: kardynał zaproponował, by podstawę stanowiły cztery główne bloki tematów, jakie „przerabia się” w przygotowaniu kandydata do chrztu: w co wierzymy (Credo), jak celebrujemy wiarę (liturgia i sakramenty), jak żyjemy (przykazania), jak się modlimy (Ojcze nasz).

Kardynał Schönborn wspominał, że pierwsza wersja była konsultowana przez 40 ekspertów, ale druga została wysłana do konsultacji do 3 tys. biskupów na całym świecie, którzy odesłali w sumie… 25 tys. propozycji zmian. Liczba odbytych konsultacji w episkopatach na całym świecie, zgłaszane poprawki i dyskusje sprawiły, że Katechizm jest świadectwem życia Kościoła nie tylko „na przestrzeni dziejów”, ale również w tym konkretnym momencie powstawania tej niezwykłej księgi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6