Zawód: kierownik duchowy

Lista sióstr zakonnych, które o. Józef Andrasz poprowadził do świętości, jest długa. Znajduje się na niej także nazwisko największej polskiej mistyczki: św. Faustyny Kowalskiej.

Reklama

  Stanisława Bogdańska Ojciec Józef Andrasz SJ. Spowiednik świętych Wydawnictwo WAM, Kraków 2017
Na pierwszy rzut oka kapłan intelektualista, mający na swoim koncie 280 publikacji (książek, broszur, artykułów itd.), nie wydaje się dobrym kandydatem na kierownika duchowego. Mądrość dobrych spowiedników zazwyczaj nie bierze się z książek, ale z doświadczenia i wielu godzin przesiedzianych w konfesjonale. Ojciec Andrasz był jednak tytanem pracy i potrafił połączyć te dwie aktywności: nieustannie pisał i równie dużo czasu poświęcał na rozmowy z wiernymi, potrzebującymi jego duchowego wsparcia.

Miał dar słowa, jeździł po całym kraju i głosił rekolekcje. Często bywał w zakonach żeńskich, gdzie do jego konfesjonału ustawiała się długa kolejka. Regularnie spowiadały się u niego przyszła błogosławiona, prosta służąca Aniela Salawa, świetnie wykształcona i utalentowana muzycznie s. Paula Zofia Tajber, mistrzyni nowicjatu s. Kaliksta Piekarczyk ZMBM, a także męczennica II wojny światowej s. Klemensa Staszewska OSU. Należały do różnych zgromadzeń (bł. Aniela była franciszkanką świecką), miały różne charaktery, ale wszystkie odnalazły w osobie o. Andrasza świetnego kierownika duchowego.

Spowiednik dany z Góry

Podczas długich rozmów z kobietami jezuita wykazywał się nie tylko dużą wiedzą teologiczną, ale także ogromną intuicją, która pozwalała mu prowadzić dusze do zjednoczenia z Bogiem. Dzięki niemu swoje powołanie zrozumiała także Faustyna Kowalska: „Na wszystkie moje pytania odpowiadał z taką jasnością i stanowczością, jakby sam to wszystko przeżywał. O mój Jezu, gdyby więcej było takich wodzów duchowych, dusze pod takim kierownictwem w krótkim czasie dochodziłyby do szczytów świętości i nie marnowałyby tak wielkich łask” – pisała w „Dzienniczku” święta.

Zbliżał się dzień ślubów wieczystych. Faustyna intensywnie modliła się o kogoś, kto pomógłby jej w rozeznaniu wizji i objawień, których zaczęła doświadczać. Podczas rozmowy z Bogiem otrzymała obietnicę spotkania na swojej drodze kierownika duchowego, który da jej spokój duszy. Tą osobą już wkrótce okazał się o. Józef Andrasz.

Przyszła święta po raz pierwszy wyspowiadała się u jezuity w kwietniu 1933 r., w czasie rekolekcji w Łagiewnikach. Jakiś czas później ponownie przystąpiła do sakramentu pokuty. „Po tych dwóch spowiedziach czuję, że mam rozwiązane skrzydła do lotu, czuję się silną i odważną. Nie lękam się ani cierpień, ani upokorzeń, nie tylko że się nie lękam, ale znajduję w cierpieniu i upokorzeniu radość i zadowolenie” – pisała o spotkaniach z kapłanem, które, niestety, bardzo szybko musiała przerwać.

W maju s. Faustyna wyjechała do Wilna, gdzie korzystała z pomocy duchowej ks. Sopoćki. Nie zapomniała jednak o poznanym w Krakowie spowiedniku. W 1936 r., po powrocie siostry do stolicy Małopolski, stał się jej głównym kierownikiem duchowym, aż do ostatniej spowiedzi i śmierci, która nastąpiła dwa lata później.

„Czuję się wewnętrznie wobec tego świątobliwego kapłana tak jak dziecko, i mam tę wewnętrzną swobodę wypowiadania się przed nim tak, jako i przed Tobą, Ojcze” – pisała do bł. ks. Michała Sopoćki krótko po powrocie do Krakowa. Kapłan, który dał podstawy teologiczne kultu Miłosierdzia Bożego, jest najbardziej znanym kierownikiem duchowym s. Faustyny, ale w „Dzienniczku” częściej pojawia się nazwisko jezuity. Między duchownymi nie było jednak rywalizacji o prowadzenie duszy przyszłej świętej. Ks. Sopoćko wręcz nakazał zakonnicy posłuszeństwo wobec nowego spowiednika: „Siostra ściśle zależy od ojca Andrasza, ja się całkowicie z nim zgadzam. Niech siostra nic na swoją rękę nie robi, ale we wszystkim niech się zawsze porozumie ze swoim kierownikiem” – pisał błogosławiony.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • mamasize
    04.12.2017 09:19
    "Mądrość dobrych spowiedników zazwyczaj nie bierze się z książek, ale z doświadczenia i wielu godzin przesiedzianych w konfesjonale." Wiedza nie zaszkodzi nawet spowiednikowi:) Chyba że zazdrosnym, którzy wiedzą mniej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6