Młodzi, wiara, Kościół

IV Kongres Nowej Ewangelizacji przygląda się temu, jak pracować z młodymi, by bierzmowanie nie było – jak mówią czasem – uroczystym pożegnaniem z Kościołem w obecności biskupa. Jakie mamy problemy?

Reklama

Od wczorajszego wieczoru (23 listopada) trwa w Częstochowie IV Kongres Nowej Ewangelizacji, tym razem poświęcony sakramentowi bierzmowania. Kongres, który potrwa do niedzieli, chce przyjrzeć się temu, jak pracować z młodymi, by bierzmowanie nie było – jak mówią czasem – uroczystym pożegnaniem z Kościołem w obecności biskupa.

Pierwszą konferencję wygłosił przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, abp Rino Fisichella. Z jego spojrzeniem na sakrament bierzmowania, to czym jest i czym być powinien, warto się zapoznać. Część myśli – choć oczywistych – może okazać się odkrywczych. Pełny tekst konferencji (to wersja przygotowana do wygłoszenia, ale arcybiskup rozszerzył przygotowany tekst tylko w niewielkim stopniu) publikujemy za stroną nowaewangelizacja.org.

Jakie mamy problemy? Dlaczego młodzi ludzie odchodzą od Kościoła? Z badań i obserwacji wyniknęły dwie odpowiedzi, które powinniśmy sobie wziąć do serca wszyscy. Pierwsza odpowiedź brzmi: Bóg jest dla nich pojęciem i ideą, nie osobą. Jak zatem mają kochać ideę? Jak wejść z ideą w osobistą relację? Druga odpowiedź pochodzi z badań amerykańskich, ale nie należy jej zbyt łatwo odrzucać: 80% tych, co odchodzą mówi, że nie znalazło w Kościele żadnej duchowości (!). To znaczy, że nie mieli doświadczenia Boga.

Wniosek jest dość podstawowy: brakuje inicjacji. Wejścia w doświadczenie wiary. Nie daje go już dom, często nie daje go także otoczenie. Stwierdzenie bpa Dajczaka, że młodzi ludzie często żyją w domach pogańskich, nie wydaje się przesadzone. Jeśli nie wprowadzimy człowieka w wiarę, jak ma być jej świadkiem?

Tu przecież nie chodzi o to, żeby człowiek przyjął sakrament, ale żeby tym sakramentem żył. By dzięki niemu był świadkiem Chrystusa Zmartwychwstałego.

Kiedy bierzmować? Wcześniej czy później? Odpowiedzi skłaniały się raczej ku „wcześniej”. W myśleniu inicjacyjnym ważne jest wyprzedzanie rzeczywistości – mówił Szymon Grzelak. Ale na bierzmowaniu nie może się skończyć. Także ze względu na środowisko, w którym młodzi ludzie żyją. Jeśli parafia nie będzie dla nich zastępczą rodziną, miejscem w którym mogą spotkać świadków Chrystusa, zobaczyć rówieśników i dorosłych (nie tylko księży i siostry zakonne), którzy wiarą żyją, wkrótce spoganieją tak, jak ich środowisko.

Sporo ciekawych informacji o tym, jak myślą nastolatkowie, wynikało z badania przedstawionego przez Szymona Grzelaka. Otóż: większość młodych ludzi nie podejmuje zadań ryzykownych. Co więcej: pytani o osobiste poglądy, w anonimowej ankiecie (pytano o miłość, seks, używanie alkoholu, autorytety), mają je dość rozsądne. Jednocześnie jednak są przekonani, że są to poglądy niepopularne w ich środowisku. Prelegent bardzo podkreślał: można z młodymi pracować odwołując się do ich przekonań i marzeń, nie do norm zewnętrznych. Trzeba tylko, by nabrali przekonania, że życie w zgodzie z marzeniami jest możliwe, że może być atrakcyjne i że są inni, którzy tak żyją. Co więcej: można w taki sposób skanalizować ich młodzieńczy bunt...

Dlaczego zatem mają piękne marzenia, a potem żyją inaczej? Bo... nie potrafią. A po jednym czy drugim zawodzie, gdy nie spotkają wsparcia tylko osąd i krytykę, decydują się raczej zrezygnować z wartości niż żyć w konflikcie. To dość jasna wskazówka.

Ze stwierdzeń, które trzeba zauważyć: jedynie 57% ankietowanych stwierdziło, że miało kontakt z przykładem dobrego małżeństwa, takiego które mogłoby być dla nich wzorem. W tym 36% wskazało na jedno takie małżeństwo w swoim otoczeniu, a tylko 21% na wiele. Te odsetki spadają... Jak młodzi ludzie mają wierzyć w trwałość małżeństwa, skoro tak wygląda ich otoczenie?

Co można zrobić, by świat wokół młodych ludzi stał się nieco sensowniejszy?

I jeszcze jedna uwaga, dotycząca autorytetów, a zarazem tego, w jaki sposób próbujemy na młodych ludzi wpływać. Tam, gdzie autorytety oddziałują przez więź, miłość, życzliwość, prawdę, dochodzi do internalizacji wartości. Wpływ jest trwały. Tam, gdzie autorytet działa przez presję, zysk lub manipulację efekty są płytkie i nietrwałe. Co więcej: najgorsza jest manipulacja w połączeniu z wiarą. Ludzie, którzy odchodzą w wyniku kontaktu z taką mieszanką, wymagają później wielkiej szczerości i delikatności, by mogli powrócić...

Do przemyślenia dla wszystkich pracujących z młodzieżą. I nie tylko.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Marian
    24.11.2017 21:49
    To wszystko takie piękne i mądre, a prawda jest prosta do bólu. Jeżeli rodzice nie praktykują i krytykują Kościół to ich dzieci w 80% robią dokładnie to samo. Jeżeli rodzice praktykują swoją wiarę to ich dzieci w 80% też tak czynią. A zatem trzeba się skupić na rodzicach a nie dzieciach.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6