W środy rozmawiałam o tym z Jezusem

– Pan Bóg w małej osobie nagromadził mnóstwo energii, więc próbuję dobrze ją wykorzystywać – mówi o sobie s. Stellana Gajda SłNSJ. Ze swojego okna widzi szpital onkologiczny. Koronkę w Godzinie Miłosierdzia odmawia codziennie za jego pacjentów...

Siostra Stellana, która w tym roku skończyła 80 lat, jest niewielkiego wzrostu, jednak zwinnością i kondycją fizyczną może zawstydzić niejedną młodszą osobę. Na sercańskich „imprezach” (ślubach zakonnych, pogrzebach i innych wydarzeniach) nieświadomie zwraca też na siebie uwagę gości i dziennikarzy. W końcu nieczęsto zdarza się, by starsza wiekiem zakonnica biegała z aparatem fotograficznym w ręce i z błyskiem w oku, godnym zawodowego fotoreportera, wyszukiwała najlepsze ujęcia.

Wzmocnij lub wycisz tę myśl...

– Nie jestem „siostrą z urodzenia” – mówi z rozbrajającą szczerością i szybko dodaje, że Pan Bóg ma swoje sposoby na dotarcie do każdego człowieka, a powołanie jest łaską i tajemnicą, na które dotknięty Bożą ręką może odpowiedzieć lub nie. Ona odpowiedziała, choć długo mocowała się z wewnętrznym głosem podpowiadającym, że drogą Gabrieli Gajdy jest życie za klasztorną klauzurą. – Bóg podziałał na mnie we właściwy sposób i we właściwym momencie. Sama bym o tym nie pomyślała – zapewnia. Młoda Gabrysia miała bowiem temperament – lubiła przebywać wśród ludzi, zarażała pogodą ducha i wszędzie było jej pełno. Wiele osób mylnie uważało też, że interesuje się wieloma rzeczami, ale nie sprawami ducha.

– Zaczęło się w szkole średniej. Uczyłam się w Poznaniu (pochodzę z województwa wielkopolskiego), gdzie mieszkałam w internacie. Do domu mogłam przyjeżdżać tylko raz na miesiąc, na niedzielę. Gdy zjawiłam się w maju, na rok przed maturą, w sobotni wieczór dowiedziałam się, że w naszej parafii od niedawna pracują sercanki – mówi zakonnica. Pierwszy raz zobaczyła je w niedzielny poranek, a gdy wróciła do domu z Mszy św., oświadczyła, że po maturze pójdzie do klasztoru. – Pochodzę z ubogiej rodziny (było nas sześcioro rodzeństwa), więc mama tylko ręce załamała, bo myślała, że gdy znajdę pracę, będę finansowo wspierała rodziców – przyznaje s. Stellana.

Miesiąc później Gabrysia przyjechała do domu na część wakacji i jakaś siła pchała ją w stronę sercanek. Wymyśliła więc, że pójdzie pożyczyć od nich książkę. Kiedy ją oddawała przed wyjazdem do pracy w PGR (uczniowie, którzy korzystali ze stypendium, musieli je w wakacje odpracować), jedna z sióstr dała jej różaniec i ważną radę. Powiedziała, że Pana Boga można prosić o wszystko. – Zapamiętałam to, a myśl o klasztorze coraz mocniej pukała do mojego serca. Nie miałam jednak z kim o tym porozmawiać – opowiada. Dobrym rozmówcą okazał się więc Pan Bóg.

– Postanowiłam, że w środy, kiedy miałam najmniej lekcji, przed powrotem do internatu na obiad będę chodziła do pobliskiego kościoła. Prosiłam, by Jezus wzmacniał we mnie pragnienie pójścia do zakonu, jeśli chce mnie tam mieć, a jeśli nie, to żeby wyciszył tę myśl – wspomina. Po zdaniu pierwszej części matury w 1956 r. Gabriela z radości pojechała do domu, a tata, w nagrodę za dobre oceny, dał jej 100 zł. – Od razu wiedziałam, na co je przeznaczę. Najpierw wróciłam do Poznania dowiedzieć się, jak poszła matura kolegom, a potem wsiadłam w pociąg i wylądowałam w Krakowie. Dom sercanek szybko odnalazłam – opowiada s. Stellana. Mistrzyni chwilę z nią porozmawiała i wzięła dziewczynę do kościoła. – Tam po raz pierwszy powiedziałam wprost: „Panie Jezu, przyjmij mnie na swoją służebnicę”. Pamiętam nawet, w którym miejscu klęczałam – mówi, nie kryjąc wzruszenia.

Papież lubił zadawać pytania

Gabriela musiała jednak wrócić do szkoły na obowiązkową praktykę i drugą część matury dającą tytuł technika. Gdy ją zdała, świadectwem pojechała pochwalić się już nie do domu, ale do Krakowa, a mistrzyni dała jej zaświadczenie zwalniające z dwuletniego nakazu pracy. Dyrektor szkoły był w szoku, gdy mu je pokazała, bo postarał się, żeby zdolna uczennica dostała dobrze płatną pracę. Po powrocie do domu o swojej decyzji powiedziała tylko jednej z sióstr.

– Rodzice we wrześniu myśleli, że jadę do pracy. Prawdy dowiedzieli się dopiero, gdy dostali ode mnie list. Mama płakała, tata się denerwował, a jeden z braci, który pracował w milicji, mówił, że przyjedzie wyciągnąć mnie z klasztoru. Ostatecznie jednak nie przyjechał, a potem żartował, że oboje jesteśmy mundurowi – śmieje się s. Stellana. Z czasem i rodzice pogodzili się z decyzją córki, która w klasztorze pełniła coraz to inne zadania – odpowiadała m.in. za formację powołaniową dziewcząt, była mistrzynią junioratu i przełożoną prowincjalną, a posługiwała w Krakowie, Częstochowie, Warszawie, Łasku i Rzymie. Tam dane jej było przez 3 lata pracować blisko Jana Pawła II.

Gdy s. Stellana wspomina ten czas i pokazuje album pełen zdjęć, na jej twarzy maluje się cała mozaika emocji. – Raz w roku wszystkie sercanki uczestniczyły w Mszy św. odprawianej przez papieża, a nieco częściej – w Różańcu z Ojcem Świętym – wspomina. Jan Paweł II lubił też przy różnych okazjach zagadywać s. Stellanę i pytać ją o wiele rzeczy, a ona – patrząc z przejęciem w oczy papieża – próbowała mu odpowiedzieć. Kilka razy zdarzyło się również, że Ojciec Święty błogosławił zakonnicę, robiąc jej np. krzyżyk na czole, a gdy Jan Paweł II poświęcił słynny Dom Polski przy via Cassia 1200, s. Stellana była przełożoną pracujących tam sióstr. Gościom zawsze starała się zapewnić wszystko, czego potrzebowali, i dbała, by w domu panowała ciepła i serdeczna atmosfera.

Z kolei podczas pracy z juniorystkami s. Gajda odkryła w sobie nowy talent. Najpierw robiła fotografie do dokumentów, a później uwieczniała też na kliszy różne ważne chwile. Swego czasu miała nawet aparat, który w Rzymie kupił Arturo Mari, a teraz nie rozstaje się z nikonem XD. – Robienia zdjęć nikt mnie nie uczył. Patrzę i widzę to, co chcę zatrzymać w kadrze. Potem ten obraz zostaje też w mojej głowie – tłumaczy sercanka. Tym, co jednak zachwyca w niej najmocniej, są głęboka duchowość i dobroć.

Koronka za przechodniów

– Z s. Stellaną przeżyłyśmy w zakonie wiele lat i zawsze obserwowałam, że cieszyła się swoim powołaniem i że w jej sercu panuje Boża radość. Współsiostry lubi obdarzać życzliwością i pogodą ducha, a szczególnym tego wyrazem są loterie fantowe, które dla nas organizuje. O drobne nagrody długo się stara (z pomocą siostry przełożonej), a pustych losów nigdy nie ma – opowiada matka Szczęsna, starsza od s. Stellany o 8 lat. Z kolei s. Jadwiga Kupczewska, odpowiedzialna za zakonne archiwum, przyznaje, że s. Stellana zawsze chciała czuć się potrzebna w zgromadzeniu. – I nadal tak jest, dlatego – znając jej pasję fotograficzną – poprosiłam, by pomagała mi w prowadzeniu archiwum, robiąc fotokopie dokumentów. W kontaktach z s. Stellaną najważniejsze są rozmowy, z których można czerpać wiele cennych duchowych rad – mówi s. Jadwiga i dodaje, że s. Stellana jest zanurzona w Sercu Pana Jezusa i Jego miłosierdziu. Nieustannie zawierza też wszystkie sprawy Matce Bożej Częstochowskiej, którą pokochała, pracując niedaleko Jej sanktuarium.

– Nigdy się na Niej nie zawiodłam – podkreśla s. Stellana. – W niedzielę sercanki uczestniczą w dwóch Mszach św. Tą drugą wynagradzamy Bogu za tych, którzy do kościoła nie przyjdą. Będąc w Częstochowie, zawsze szłam na nią na Jasną Górę, by modlić się przed tronem Maryi. Do dziś kończę każdy dzień Apelem Jasnogórskim – opowiada.

Nie ma też dnia, by s. Stellana przegapiła Godzinę Miłosierdzia. – Staję wtedy w oknie swojego pokoju i odmawiam Koronkę, a modląc się, powierzam Bożemu miłosierdziu ludzi przechodzących i przejeżdżających ulicą Garncarską. Wielu z nich przyjeżdża do centrum onkologii, które mamy po sąsiedzku, lub do Szpitala im. Dietla. Duchowego wsparcia bardzo im potrzeba – tłumaczy.

Sercanka, która za rok będzie przeżywać 60. rocznicę pierwszej profesji, czasem dziwi się też Bogu, że wybrał ją na zakonnicę i... nie przestaje Mu za to dziękować. A gdy inni przed laty nie rozumieli, że ze swoim mocnym charakterem wytrzymuje w klasztorze, mówiła im (a przede wszystkim Jezusowi), że przecież tu jest jej miejsce.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12