Miłosierny upomina

Chrześcijanin nie może milczeć w obliczu grzechu. Braterskie upomnienie to przejaw miłosierdzia wobec grzesznika.

Reklama

Jest także powód psychologiczny, który często powstrzymuje nas od upomnienia. Myślimy często tak: „Skoro sam jestem grzesznikiem, to jakie właściwie mam prawo, by upominać innych, a może sam jestem gorszy od niego”. Media nagłośniły słowa papieża Franciszka: „Kimże ja jestem, by osądzać?” w odniesieniu do homoseksualisty. Nadały mu jednak fałszywy sens, jakoby nie należało dokonywać moralnej oceny cudzego postępowania. To prawda, że papież mocno akcentuje miłosierdzie wobec grzeszników, ale przecież równie często mówi o konieczności rozeznawania. A czym jest rozeznawanie jak nie oceną człowieka w świetle niezmiennych moralnych zasad, Dekalogu, przykazań kościelnych itd. Ojciec Święty nierzadko sam stosuje napomnienie, np. często po bratersku upomina księży czy polityków.

Kościół jest wspólnotą grzeszników, którzy pomagają sobie wzajemnie, by pokonać grzech. Czasem ktoś cytuje słowa Jezusa: „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”, i powiada: „Ja nie będę rzucać kamieniami w nikogo”. To manipulacja, zresztą dość wygodna, bo dająca usprawiedliwienie dla własnej obojętności. Upominanie nie jest potępianiem kogokolwiek ani wywyższaniem się, nie jest zabawą w Boga. Jest aktem miłosierdzia. Nie jest rzucaniem kamieniami, ale podawaniem koła ratunkowego tonącemu. Jest wypełnieniem bardzo czytelnego nakazu Ewangelii: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go”. Oczywiście nieco inną kwestią jest to, jak to się robi. O czym za chwilę.

Upominajmy siebie nawzajem

Moralny obowiązek upominania grzeszących jest sformułowany wprost w Piśmie Świętym, i to wielokrotnie. „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu” – czytamy w Księdze Kapłańskiej (19,17). Pan Jezus nie znosi tego nakazu. Wprowadza zasadę stopniowania upomnienia: najpierw w cztery oczy, potem przy świadkach. Wreszcie, gdy to nie skutkuje, należy powiadomić wspólnotę Kościoła. „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18,17).

Przy interpretacji tych słów warto zwrócić uwagę na bezpośredni kontekst. Otóż zaraz przed fragmentem o upominaniu czytamy o pasterzu szukającym zagubionej owcy. Wiersz 14. brzmi: „Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”. Z kolei w wierszach następujących po interesującym nas fragmencie mowa jest o obowiązku przebaczenia aż 77 razy. Tak więc upomnienie braterskie jest formą poszukiwania zagubionego. Nie jest też odmową przebaczenia, ale wezwaniem człowieka do tego, aby uznał grzech i był gotów przyjąć przebaczenie Boże i ludzkie. Kościół, stosując w nadzwyczajnych sytuacjach karę ekskomuniki, czyli wykluczenia grzesznika ze wspólnoty, ma zawsze na uwadze jego dobro. Kara ma cel naprawczy, jest radykalnym wezwaniem do nawrócenia.

Prorocy w Starym Testamencie często napominali lud Izraela i jego władców. Upominanie jest w istocie formą proroctwa. Prorok to ktoś, kto w imieniu Boga interpretuje świat, więc także w Jego imieniu poucza i napomina. Prorok Natan napominał Dawida po jego grzechu z Batszebą i zabiciu jej męża. Jonasz upominał grzeszną Niniwę. „O ileż lepiej jest upomnieć, niż trwać w gniewie” – przypomina mędrzec Syrach (20,1–2). Sam Pan Jezus napominał w mocnych słowach faryzeuszy i uczonych w Piśmie. W listach św. Pawła znajdziemy także wiele przykładów napomnień i wezwania przełożonych kościelnych do napominania. Kilka przykładów: „Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę” (Ga 6,1). „Bracia, jestem co do was przekonany, że pełni jesteście szlachetnych uczuć, ubogaceni wszelką wiedzą, zdolni do udzielania sobie wzajemnie upomnień” (Rz 15,14). „Z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie” (Ef 5,13). „Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi!” (1 Tes 5,14).

Podobnych sformułowań zachęty do napominania jest więcej (1 Tm 5,20; ­2 Tm 4,2; Tt 1,13; Tt 2,15). Świętemu Pawłowi zdarzyło się upomnieć św. Piotra, gdy ten zachowywał się dwulicowo. Bywa więc i tak, że również przełożony potrzebuje napomnienia. Dobrą pointą tych biblijnych wskazówek może być zdanie z Listu do Hebrajczyków: „Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości” (Hbr 12,11).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11