Najśliczniejszy Kwiecie, Lilijo...

– Chciałabym, aby widzowie po naszym przedstawieniu zaczęli się nawracać – mówi Karolina Młyńczak, tancerka, która tańczy wbrew prawom medycyny, ale zgodnie z wolą Bożą.

Reklama

Historia „Lilii”, czyli spektaklu, którego fabuła opiera się na 15 tajemnicach Różańca Świętego i objawieniach fatimskich, zaczęła się pod koniec 2015 r. od modlitwy Agaty Stodolskiej na Jasnej Górze. – Zawierzyłam tam Matce Bożej pragnienie, by tańcząc, uwielbiać Boga – opowiada koordynatorka projektu, tancerka i choreograf, która w przedstawieniu zagra rolę Maryi.

Nie ma przypadku

Gdy wychodziła z kaplicy adoracji, spotkała koleżankę, która zaproponowała jej udział w koncercie, jaki w Boże Ciało 2016 r. miał się odbyć w Dąbrowie Górniczej. Agata przygotowała do niego krótką inscenizację taneczną, a do koncertu na 2017 r. miała stworzyć minispektakl o Maryi z okazji 100. rocznicy objawień fatimskich.

Choć koncert został odwołany, ekipa, która zaczęła przygotowywać przedstawienie, chciała nadal nad nim pracować. Zapadła więc decyzja, by wystawić spektakl dla większej widowni. Ostatecznie premiera „Lilii” odbędzie się 8 grudnia, w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, w auli św. Jana Pawła II. W przedstawieniu bierze udział 13 tancerzy i osoby techniczne. Co ciekawe, poszczególne role będą nienazwane z imienia i poddane interpretacji widzów, tak, by ukierunkować ich na kolejne sceny z życia Maryi i chronologię Jej przeżyć wewnętrznych.

– Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby taniec stał się sposobem modlitwy i kontemplacji tajemnic różańcowych – zarówno dla nas, jak i dla widzów – i żeby umożliwiał lepsze poznanie serca Matki. Bo nie chodzi tylko o to, by widzowie zobaczyli spektakl, ale żeby poruszył on ich serca. Sprzyjają temu symbolika tańca i brak słowa mówionego – mówi Ewa Janczura, jedna z tancerek.

W pierwotnym założeniu w spektaklu miały tańczyć tylko cztery osoby (Agata, Ewa, Karolina i Kasia Nieużyła – choreograf i instruktor tańca). Z czasem jednak w szeregi zespołu zaczęli dołączać kolejni chętni, i nie było w tym żadnego przypadku.

Lekarka i powierniczka

– Gdy pod koniec marca pojechaliśmy do Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie zawierzyliśmy siebie i spektakl Maryi, okazało się, że każdy z nas ma w życiorysie moment, w którym Bóg dał znać o sobie i wiele pozmieniał. Podczas modlitwy dostaliśmy też słowo z Księgi Syracha, które dało pewność, że to, co robimy, podoba się Bogu – przekonuje Agata. Choć z tańcem jest związana od wielu lat, nie przypuszczała, że poprzez to zajęcie będzie ewangelizować. Od dawna czuła jednak, że chce robić coś wielkiego. – Gdy przyszedł w moim życiu trudny moment, pomoc znalazłam w Nowennie Pompejańskiej. Mocno chwyciłam się wtedy płaszcza Maryi i odkryłam w Niej matkę i powierniczkę – wspomina A. Stodolska. – Z czasem Maryja zaczęła wskazywać mi Jezusa, a ja się w Nim zakochałam. Dzięki zawierzeniu Maryi i Jej Synowi poukładały się moje sprawy i w końcu jestem szczęśliwa, robiąc to, w czym się spełniam – przekonuje.

Dla Ewy Janczury Maryja jest natomiast lekarką rodziny. – Bardzo pomogła w kłopotach, które dotknęły moje małżeństwo. Odmawiałam wtedy nowennę do Matki Bożej rozwiązującej węzły, i to Ona pokazała, jak przezwyciężyć żale, wybaczyć i co zmienić w sobie, by było lepiej – opowiada Ewa. Z kolei Karolina Młyńczak, która tańczy, odkąd tylko pamięta, i zawsze była wierząca, musiała poważnie zachorować, żeby się... nawrócić. – I doświadczyć uzdrowienia. Miałam nieuleczalne reumatoidalne zapalenie stawów. Rzuciłam studia i szkołę baletową. Było tak źle, że nie chodziłam – wspomina.

Gdy choroba zniknęła, Karolinie ciężko było wrócić do kondycji i tańca. W końcu trafiła na ekumeniczną konferencję „Strefa 0”, gdzie zobaczyła występ Agaty Stodolskiej i Kasi Nieużyły. – Ich taniec poruszył mnie i byłam pewna, że też chcę to robić. Nieoczekiwanie jedna z osób organizujących Strefę podeszła, przytuliła mnie (bo poczuła takie przynaglenie) i skontaktowała z dziewczynami. Już wiedziałam, że znowu będę tańczyć, ale nie po to, żeby się pokazać, lecz na chwałę Pana, bo On tego chce. A teraz, tańcząc, chcę wskazać ludziom Maryję, by Ją pokochali – przekonuje K. Młyńczak. – To Ona gromadzi nas wokół siebie, przyozdabiając w piękno i kształtując z nas bukiet dla Jezusa – dodaje.

Co ciekawe, choć spektakl opiera się na Różańcu, nie chodzi o to, by go wytańczyć, ale żeby pokazać wewnętrzne przeżycia Maryi, o których Pismo Święte nie mówi wiele. – A przecież Matka Boża zmagała się z mnóstwem emocji – zauważa Kasia Bartoń, tancerka odpowiedzialna za promocję spektaklu.

A żeby wszystko było zgodne z Ewangelią i nauką Kościoła, nad projektem czuwa ks. Marcin Godawa z Wydziału Teologii UPJPII. Uczelnia objęła też przedstawienie swoim patronatem. Z kolei patronat medialny nad sztuką sprawuje m.in. „Gość Krakowski”. Cały czas poszukiwani są też ci, którzy w różny sposób chcieliby wesprzeć „Lilię”.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6