Brazylijska miłość

Babcia powiedziała mi kiedyś: „A idź, gdzie pieprz rośnie”. No to poszedłem… – uśmiecha się ks. Manfred Knossalla ze Starych Siołkowic.

Reklama

W cieniu rewolucji

Opuszczając panujący w Polsce reżim, ks. Manfred trafił do innego, wojskowego, na drugiej półkuli.

– Tam była prawdziwa wojna. Rząd wprowadził dyktaturę, by zwalczać bojówkarzy chcących wprowadzić komunizm. Tu komuniści rządzili, tam za sprzyjanie im prześladowano, a nawet mordowano – opowiada padre Manfredo.

Kiedy w 1990 r. przyjechał do Salvadoru, biskup wskazał mu na planie miasta miejsca, gdzie chce utworzyć nowe parafie, wybudować kościoły.

– W centrum dwie dzielnice zajęły bandy. Panowało bezprawie, teren miał ten, kto pierwszy go zajął, zdarzały się próby zastraszenia. Problemem nie była sama budowa, ale zdobycie terenu, udokumentowanie prawa do niego. Ceną mogło być moje życie, ale Pan Bóg mnie ochronił – przyznaje kapłan. Porwanie, które przeżył, i przykładanie pistoletu do skroni nie złamały go. Po niemałych trudnościach w ciągu 8 lat świątynia była gotowa.

Rozwarstwienie społeczne w Brazylii nadal jest duże, z czego wynikają napięcia i wiele niebezpiecznych zjawisk, nadal są ostre walki polityczne.

– W Salvadorze w jednej parafii miałem obok siebie ludzi bardzo bogatych oraz biednych mieszkających 100 metrów dalej w fawelach (slumsach). To wyrównuje się bardzo powoli. Duszpastersko bardzo pomaga obecność szkoły parafialnej, bo do niej przychodzą niemal wszystkie dzieci z faweli. Pojawiają się też w kościele, a za nimi z czasem i rodzice – tłumaczy ks. Knossalla.

Gdy sytuacja stała się bardzo niebezpieczna, biskup zdecydował, by padre Manfredo „zniknął” na jakiś czas z Brazylii, aż się wszystko uspokoi. I tak ks. Knossalla znalazł się w Europie, w niemieckiej parafii Ufhausen (Fulda). Tamtejszy biskup chciał go nawet włączyć do swej diecezji, jednak ks. Manfred chciał nadal pracować w Brazylii – Tam jest moje miejsce. Pewnie, że jest trudno, jest przestępczość, bezprawie, brak poszanowania bliźniego, ale to jest tylko jedna strona medalu. Rząd stara się temu przeciwdziałać, a my ewangelizujemy. Właśnie ewangelizacji i wiary temu krajowi oraz społeczeństwu brakuje – argumentował.

I tak, mimo panującego tam reżimu, po 6 miesiącach ksiądz Knossalla wrócił do Brazylii. Trafił do Fortaleze w stanie Ceara, gdzie doczekał emerytury. W 2011 r. został posłany do Salinopolis, w nowej diecezji Castanhal, gdzie służy do dziś.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7