Ewwwangelizacja

Wirtualne żniwo wielkie, ale robotników… No właśnie, coraz więcej! I dobrze. Wyraźna aktywność księży w internecie to obecność w sieci samego Pana Boga.

By zdać sobie sprawę z tego, o jak istotnej sferze w życiu ludzi mówimy, postawmy sobie pytania: Kto dzisiaj nie ma dostępu do internetu? Jaki procent społeczeństwa korzysta z niego po kilka godzin dziennie? Ile osób ma już internet w telefonie komórkowym, czyli praktycznie zawsze przy sobie? Nie potrzebujemy dokładnych odpowiedzi, by dojść do prostego wniosku: internetowa rzeczywistość coraz bardziej wchodzi w tę realną. Skoro dzisiaj nawet studiów nie skończysz bez internetu (i nie chodzi tu o ściąganie materiałów edukacyjnych, ale proste formalności, jak zapisy na zajęcia) i możesz zrobić online praktycznie każde zakupy (od pasztetu po mieszkanie), to dlaczego nie możesz w nim lepiej poznać Chrystusa? To pytanie retoryczne.

Teobańkologia

Nowa dziedzina nauki? Nie, po prostu ogromna pasja ks. Teodora Sawielewicza, która wzięła się z… mycia naczyń. Neoprezbiter z archidiecezji wrocławskiej zafascynował się bańkami mydlanymi jeszcze przed wstąpieniem do seminarium. Odkrywał tę pasję poprzez odtwarzanie sztuczek, które zobaczył w internecie. Potem, już jako kleryk, zaczął robić niewielkie pokazy dla różnych osób i… łączył to z Ewangelią. Tak, naprawdę się da.

– Nie chodzi tylko o to, by na coś popatrzeć, ale by przez to ewangelizować. Byłem zapraszany do szkół i prowadziłem rekolekcje z bańkami mydlanymi – wspomina ks. Teodor.

Jak opisuje, jego zamiłowanie wymaga kreatywności i pomysłowości. Bańki służą bowiem kapłanowi do zobrazowania prawd wiary chrześcijańskiej. Przywołują najprostsze skojarzenia, stymulują wyobraźnię. Dobitnie pokazują np. iluzje naszego życia, kruchość naszych pomysłów. – Ewangelia i bańki mydlane to naprawdę świetne połączenie. Doskonale się uzupełniają w głoszeniu prawd wiary – kwituje ks. T. Sawielewicz.

Młody kapłan ma pasję i chce ze swoim talentem wyjść do szerszej publiczności, dlatego jest aktywny w internecie. – Pan Bóg wlał w moje serce takie pragnienie, aby działać w rzeczywistości wirtualnej. Widzę, że są tam ludzie, którzy inaczej Ewangelii nie usłyszą, nie pójdą do kościoła, nie posłuchają nawet takich nazwisk, jak choćby o. Szustak – tłumaczy neoprezbiter.

Bańki mydlane stały się dla internautów ciekawym zjawiskiem, więc zatrzymują się w tym oceanie wirtualnych informacji na przekazie ks. Teodora. – Nie możemy jako kapłani zamykać się na plebaniach jak w warowniach. Musimy brać na poważnie rzeczywistość wirtualną. Oczywiście nie chodzi o to, że każdy ksiądz ma teraz mieć konto czy fanpage na portalach społecznościowych, ale jako duszpasterze nie możemy zlekceważyć tej przestrzeni – wyjaśnia ks. Teodor.

Sam prowadzi profile na Facebooku i YouTubie pod hasłem: „Teobańkologia”. Podkreśla, że wirtualna ewangelizacja to dodatek do głównego nurtu duszpasterskiego w realnym świecie, ale odpowiedzmy sobie na pytanie: jeśli księża nie będą głosić Chrystusa w internecie, to jaki ten internet będzie?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość z internetu
    30.08.2017 10:01
    Ewangelizacja w internecie to usprawiedliwienie trwonienia czasu przed ekranem dla kapłanów podejmujących ten temat. Chociaż jedno świadectwo nawrócenia - nie ma i nie będzie. Słowo Boga mające moc rodzi się z milczenia...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12