Naczynia przepełnione

Każdy z nich ma własną historię życia. Na co dzień studiują, pracują lub są na emeryturze. Połączyło ich doświadczenie Bożej miłości, czym nie mogą po prostu się nie dzielić.

Reklama

Nikt nie przypuszczał, że wakacyjne wyjazdy na Przystanek Jezus zaowocują tak wielkim przedsięwzięciem ewangelizacyjnym. To w środowisku inicjatywy Przystanek Jezus w Lublinie zrodził się pomysł, by przeprowadzić rekolekcje kerygmatyczne we wszystkich parafiach archidiecezji. W związku z tym jeszcze w październiku 2013 roku abp Stanisław Budzik powołał do życia Zespół ds. Nowej Ewangelizacji w archidiecezji lubelskiej, który skupia przedstawicieli głównych ruchów i wspólnot. Na jego czele stoi ks. Michał Zybała. Rekolekcje, które głoszone są od parafii do parafii, nazwano „Źródło”.

– Zadanie, którego się podjęliśmy, jest odpowiedzią na apel Jana Pawła II wzywającego do nowej ewangelizacji. Potem wezwanie to potwierdził Benedykt XVI, a teraz papież Franciszek. Nie można być biernym, gdy tylu ludzi żyje bez Chrystusa – mówi ks. Michał. Na zaproszenie biskupa, by świeccy włączyli się w głoszenie rekolekcji, odpowiedziało wiele ludzi z różnych wspólnot, którzy mają żywe doświadczenie spotkania Jezusa. Dlatego zdecydowali się przystąpić do projektu „Źródło”, który polega na głoszeniu rekolekcji w parafiach archidiecezji lubelskiej. Nie stanowi dla nich problemu, by zostawić wszystko i na 3 dni pojechać do wspólnoty parafialnej, by podzielić się świadectwem swego życia. Kilka historii spotkania Pana Boga zamieszczamy poniżej.

Sebastian – obdarowany z nawiązką

Do projektu „Źródło” trafiłem po roku funkcjonowania ekip ewangelizacyjnych. Przyjechali do mojej rodzinnej parafii w Stawie. Był rok 2014, dokładnie 8 czerwca – Zesłanie Ducha Świętego. Należałem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i bardzo przeżyłem te rekolekcje. Pomyślałem wówczas, że Pan Bóg tyle dobrego dla mnie robi, że może bym się jakoś odwdzięczył. Zgłosiłem się i powiedziałem, że chcę dołączyć do grup ewangelizacyjnych. Trzeba było wziąć udział w przygotowaniu, które miało trwać dwa weekendy. Pierwszy – na początku października, drugi – w listopadzie, ale dokładne daty nie były znane.

Jestem wielkim kibicem AC Milan i moim marzeniem było pojechać na mecz do Mediolanu. To miała być przygoda życia. Wszystko było już zaklepane, kiedy dowiedziałem się, że data meczu pokrywa się z datą warsztatów ewangelizacyjnych przygotowujących nas do głoszenia w parafiach. Stanąłem przed poważną decyzją. Zapytałem ks. Michała, który prowadził warsztaty, czy muszę na nich być. Powiedział, że decyzja należy do mnie, ale te warsztaty są bardzo ważne.

Następnego dnia spacerowałem po Lublinie i pomyślałem, by wejść na Mszę do kościoła Ducha Świętego, w którym nigdy nie byłem. Patrzę, a tam Matka Boża Dobrej Rady. Pomodliłem się. Zaczyna się Msza św., a tam do ołtarza wychodzi ks. Michał. Myślę sobie: „No tak, Panie Boże, chcesz, bym zrezygnował z meczu”. Nie było to łatwe, ale zostałem. Okazało się, że niewiele później mogłem pojechać na inny mecz AC Milan, dużo lepszy niż ten, który mnie ominął. Pan Bóg tak to poukładał, że spełnił moje marzenie, a ja mogę dzielić się doświadczeniem Jego miłości.

Kiedy staję przed ludźmi i mam opowiadać, jak wielkie rzeczy Pan Bóg mi wyświadczył, odczuwam radość. Nie czuję wstydu, gdy mówię o tym, jak Jezus wyprowadził mnie z kłopotów z czystością, z którą miałem poważne problemy. Niektórzy znajomi pytają mnie, czy nie krępuję się o tym mówić, ale ja nie odczuwam wstydu, tylko wdzięczność, że Pan Bóg pomógł mi pokonać ten grzech i wlał we mnie radość, która mnie przepełnia.

Iza – uleczona z nieśmiałości

Kiedyś na rekolekcjach wspólnotowych usłyszałam słowa, że Pan Bóg posyła mnie do polskiego Kościoła, do ludzi, którzy może osłabli nieco w wierze i nie potrafią do Niego się zbliżyć. Pomyślałam: „OK, niech tak będzie”. Razem ze wspólnotą zaangażowałam się w przygotowywanie młodzieży do bierzmowania, ale czułam, że to do końca nie jest to. Nie miałam odwagi, by wyjść przed tych młodych ludzi i powiedzieć im o Jezusie. Byłam bardzo nieśmiała i modliłam się, by Pan Bóg mnie z tego uleczył.

Niewiele później, siedząc na uczelni w przerwie między zajęciami, pomyślałam, że sprawdzę e-maile. W skrzynce był list od księdza, który opiekował się naszą wspólnotą. Zachęcał, by zaangażować się w powstający projekt „Źródło”, który będzie polegał na głoszeniu rekolekcji w parafiach diecezji i dzieleniu się świadectwem. Przyszły mi wtedy do głowy słowa Jana Pawła II, że nie możemy być spokojni, kiedy miliony naszych braci i sióstr żyją daleko od Pana Boga. Cały czas chodziło mi to po głowie i czułam w sercu z jednej strony lęk, a z drugiej wezwanie i poruszenie. Myślałam, że to niemożliwe, żebym dała radę, a jednak Jezus z tego, co niemożliwe, czyni swoje narzędzie.

Postanowiłam się zaangażować. Czasem było trudno, bo trzeba było pogodzić zajęcia na uczelni z innymi obowiązkami. Okazywało się jednak, że rekolekcje, na które jeździmy, nie są wysiłkiem, ale odpoczynkiem, i serce napełnia się radością tak bardzo, że przelewa się ona na innych. Zniknęła nieśmiałość, mam odwagę mówić o tym, co Pan dla mnie uczynił, i posługiwać grą na gitarze, co wcześniej mnie przerażało.

Edyta – Pan Bóg znajdzie rozwiązanie

Moja przygoda z projektem „Źródło” zaczęła się od awantury. Pokłóciłam się z rodzicami i postanowiłam wyprowadzić się z domu. Zaczęłam szukać mieszkania w Lublinie. Był piątek, a ja postanowiłam wyprowadzić się w niedzielę. Powiedziałam: „Panie Boże, ja w niedzielę o 16.00 wyjeżdżam stąd, nie wiem, co ze mną będzie, ale Ty się tym zajmij”. Przypomniała mi się koleżanka Magda, którą poznałam jakiś czas temu i która mieszka w Lublinie. Pomyślałam, że ona może mi pomóc, ale okazało się, że zgubiłam jej numer telefonu. Położyłam się w pokoju bezradna i wtedy przyszedł SMS z obcego numeru. Okazało się, że to Magda pyta, co u mnie słychać. Opowiedziałam jej o mojej sytuacji i usłyszałam, że ma wolny pokój, który może mi wynająć.

Przeprowadziłam się do Lublina. Magda wraz ze swoją koleżanką były zaangażowane w Odnowę w Duchu Świętym przy parafii Matki Bożej Różańcowej i w projekt „Źródło”, o którym mi opowiadały. Któregoś razu obudziła mnie tuż przed północą, mówiąc, że dziś kończy się nabór do „Źródła” i że muszę się koniecznie zgłosić. Tak zrobiłam, choć nie byłam przekonana, że to moja droga. Resztę zrobił Pan Bóg, choć początkowo miałam do Niego pretensje, że nie trafiłam do ekipy ewangelizacyjnej z moimi koleżankami. Tu nikogo nie znałam i czułam się nieswojo. Pan Bóg szybko jednak pokazał mi, że nieważne, z jakimi ludźmi jeżdżę, ale jeśli robię to dla Niego, dostanę wszystko, czego mi potrzeba. Tak się stało. Poznałam nowe osoby, z którymi szybko stworzyliśmy wspólnotę, i każdy nasz wyjazd, głoszenie wielkich dzieł Boga w naszym życiu to ogromna radość.

Stanisław – wyciągnięty z nałogu

Jestem emerytem i mam za sobą długą i trudną historię uzależnienia od alkoholu i wyzwolenia z nałogu. Alkohol omal nie zniszczył nie tylko mnie, ale i mojej rodziny, przez nałóg mogłem też spowodować śmierć innych ludzi. Pan Bóg jednak się zlitował nade mną. Teraz jesteśmy z żoną w Domowym Kościele i od lat jeździliśmy na różne rekolekcje. Na którymś spotkaniu poprosiłem naszego opiekuna, żeby poszukał jakichś rekolekcji dla nas. Myślałem o rekolekcjach formacyjnych Domowego Kościoła, ale usłyszałem, że biskup rozesłał list, w którym prosi ludzi z różnych wspólnot, by zaangażowali się w głoszenie rekolekcji w parafiach archidiecezji. Ksiądz powiedział, że mnie zgłosi. Zgodziłem się.

Pojechałem na warsztaty przygotowujące do tej posługi i odczuwałem wielką radość, że mogę świadczyć o tym, jak Pan Bóg mnie uratował. Miałem jednak pewien niedosyt, czułem, że na tych warsztatach jest za mało o Matce Bożej. Wówczas odebrałem e-maila z prośbą, by włączyć się w odmawianie dziesiątki Różańca w intencji rekolekcji źródłowych. To było to, czego jeszcze potrzebowałem.

Na zmianie tajemnic różańcowych w mojej parafii w Lubartowie poprosiłem księdza, bym mógł powiedzieć o projekcie „Źródło”. Mówiłem, co to jest i że potrzeba wsparcia modlitewnego. 70 osób, które nigdy nie uczestniczyło w takich rekolekcjach, zadeklarowało, że będzie się codziennie modlić Różańcem w tej intencji. Teraz, kiedy dzielę się świadectwem mojego życia, czuję jeszcze większą radość i wsparcie Matki Bożej.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 31 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9