Z owcami do Panamy

– Światowe Dni Młodzieży były naszą Górą Przemienienia. Teraz trzeba z niej zejść i wrócić po ludzi, którzy albo na ten szczyt nie weszli, albo chcą iść na następny – mówi ks. Andrzej Wołpiuk.

Reklama

Dwudziestu czterech duszpasterzy młodzieży z całej Polski, w większości zaangażowanych w prace krakowskiego komitetu organizacyjnego ŚDM, uczestniczyło w rekolekcjach, które od 26 do 29 czerwca w Rzymie poprowadził dla nich jałmużnik papieski abp Konrad Krajewski – jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Wśród uczestników rekolekcji był ks. Andrzej Wołpiuk, wikary w kęckiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, który koordynował rejestrację wszystkich uczestników zeszłorocznego spotkania młodych w Polsce

– To był nasz drugi wyjazd do Rzymu po ŚDM – mówi. – W kwietniu, przed Niedzielą Palmową, polska młodzież przekazywała znaki ŚDM: krzyż i ikonę Matki Bożej Salus Populi Romani młodzieży panamskiej. To wydarzenie poprzedziło spotkanie z papieżem Franciszkiem w rzymskiej bazylice Matki Bożej Większej. Wówczas papież mówił nam o przygotowywanym na październik 2018 roku synodzie o młodzieży. Podkreślał, że zależy mu na tym, by do każdego młodego człowieka dotrzeć z informacją, że Chrystus go kocha, każdego zaprosić, wysłuchać, zapytać, jak widzi siebie w Kościele. Służy temu m.in. ankieta przygotowana na watykańskiej stronie synodu. Wielokrotnie Franciszek mówił nam, księżom, o towarzyszeniu młodym – nie przewodzeniu, ale właśnie towarzyszeniu.

Towarzyszyć

Kapłani odpowiedzialni za duszpasterstwo młodzieży w polskich diecezjach i zaangażowani w ŚDM postanowili spotkać się ponownie w Rzymie. Tym razem na rekolekcjach, które pomogłyby im w przygotowaniu do codziennej pracy formacyjnej z młodzieżą przed synodem, a w dłuższej perspektywie – do ŚDM, które odbędą się w styczniu 2019 r. w Panamie.

– Krakowskie spotkanie odbyło się w Roku Miłosierdzia. O poprowadzenie rekolekcji poprosiliśmy abp. Konrada Krajewskiego – podkreśla ks. Wołpiuk. – Zależało nam, żeby wygłosił je dla nas ktoś, kto współpracuje na co dzień z Ojcem Świętym i realizuje konkretnie dzieła miłosierdzia. Abp Krajewski wie, jak docierać do człowieka potrzebującego, wie, co według papieża znaczy być człowiekiem miłosierdzia. Jechaliśmy tam, szukając pomysłu, jak sensownie towarzyszyć młodzieży, jak docierać do tych młodych, których nie było w Krakowie z różnych względów.

Podczas trzydniowych rekolekcji abp Krajewski poprowadził księży drogą św. Piotra, św. Jana Pawła II i Franciszka – kolejnego następcy św. Piotra. – Rozpoczęliśmy od Mszy św. w grotach watykańskich i spowiedzi, do której zachęcił nas rekolekcjonista – do spowiadania się z win i zaniedbań. Nazajutrz Eucharystię sprawowaliśmy przy grobie św. Jana Pawła II. Ostatniego dnia, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, byliśmy na placu św. Piotra – wspomina ks. Wołpiuk.

– Sednem tego czasu była szkoła miłosierdzia. Miejscem naszych spotkań i konferencji była noclegownia, którą prowadzi ksiądz arcybiskup. Rekolekcjonista podkreślał, że papież Franciszek głosi czystą Ewangelię, bez komentarza. Mówi wprost: chcesz być jak Chrystus, czytaj Ewangelię, rozważaj, medytuj. To były rekolekcje o tym, jak przełożyć język Ewangelii na konkret życia. Mieliśmy okazję do rozmów z wolontariuszami noclegowni, którzy przygotowywali dla nas obiad. Doświadczyli biedy, nędzy, ich życiorysy to wielokrotnie dramatyczne historie – teraz pomagają innym.

Tylko dwie minuty!

Jak wspomina ks. Wołpiuk: – Ostatniego dnia rekolekcji, po Mszy św. na placu św. Piotra każdy z nas po ludzku miał nadzieję na spotkanie z papieżem. Staliśmy niedaleko kardynałów i arcybiskupów, z którymi rozmawiał. Krzyknęliśmy: „Ojcze Święty, podejdź do nas!”. Uśmiechnął się i pokazał na zegarek. Ks. Mariusz Wilk z diecezji radomskiej zawołał: „Tylko dwie minuty!” i wyjaśnił papieżowi, że odpowiadaliśmy za organizację spotkania młodych, a teraz szykujemy się do Panamy. Papież zapytał nas, czy nauczyliśmy się już robić hałas, czyli raban. To była chwila, ale papież zdążył pobłogosławić każdego z nas osobiście. To taki bardzo radosny moment, który dał nam duchowe wzmocnienie w kontekście tego, co nas czeka, m.in. budowy programu duchowej formacji młodzieży na najbliższe lata, po ŚDM.

Schodząc ze szczytu

– Światowe Dni Młodzieży były taką naszą Górą Przemienienia. Było świetnie, mnóstwo zapału, ale teraz trzeba z niej zejść, przekazać to doświadczenie dalej i wrócić po ludzi, którzy albo na ten szczyt nie weszli, albo chcą już iść na następny. Kapłan to nie jest ten, który targa młodzież na szczyt. Jak mówi ks. Wołpiuk, młodzież sama zdobędzie wiele wspaniałych szczytów bez kapłanów. Zadaniem duchownego jest być z nimi, być dostępnym, otwierać drzwi, wychodzić do nich, słuchać.

– O tym mówił nam też abp Krajewski. Kiedy przychodzi do ciebie głodny, to nie dawaj mu konserwy, gdy nie może sobie jej otworzyć, albo nie jest w stanie jej zjeść. Człowiek bezdomny, w nędzy, musi się wykąpać, włożyć czyste ubrania, buty, które nie będą mu ranić stóp, spotkać się z lekarzem. To są podstawy. Potem możesz ruszać dalej. Jeśli chcemy towarzyszyć młodym, musimy być z nimi, słuchać – oni sami powiedzą, czego potrzebują. Nie narzucajmy im swoich pomysłów – bądźmy z nimi, wsłuchujmy się, czego oczekują od Kościoła.

Jak dodaje kęcki duszpasterz: – Po doświadczeniu tego wielkiego święta ŚDM, poszedłem do pracy w gimnazjum. I tam to wszystko, co przeżyłem, zostało skonfrontowane z rzeczywistością młodych ludzi, z których może jeden procent był w Krakowie. Bo wyzwaniem pozostaje zagospodarowanie młodych, którzy nie są zrzeszeni w żadnej wspólnocie. Stanęło więc przede mną zadanie – jak do nich dotrzeć, kiedy nie mają doświadczenia spotkania z żywym Chrystusem.

Młodzi wstydzą się swojej wiary, nie chcą uchodzić w grupie za „kościółkowych frajerów”, mają problemy z odmówieniem modlitwy „Ojcze nasz”, spowiadali się ostatnio w trzeciej klasie podstawówki. Ale w głębi serca są głodni duchowo… Publicznie nie powiedzą o swoich problemach, ale jeśli będą wiedzieli, że ksiądz jest dostępny, że nie wyśmieje ich, z jakąkolwiek sprawą by się do niego zwrócili, przyjdą.

Z owcami

– Ten rok utwierdził mnie w tym, że podstawa to być otwartym na natchnienia Ducha Świętego, wejść w ewangelizację na serio. Wiara to nie jest nauczenie się na pamięć katechizmu. Jeżeli chcemy cokolwiek zrobić, to pierwszym elementem jest ewangelizacja. Dlaczego na spotkaniach w Tauron Arenie w Krakowie czy w kościele św. Maksymiliana w Aleksandrowicach były takie tłumy młodych? Bo oni nie szukają wiedzy o tym, kim bym Jezus. Oni chcą doświadczyć obecności żywego Jezusa. Potrzebują świadków. Dlatego tak się garną do Ojca Świętego – bo on jest prawdziwy – zaznacza uczestnik rzymskich rekolekcji.

– Jest jeszcze coś, w czym nikt księdza nie zastąpi – sakramenty: szczególnie Eucharystia i spowiedź. Musimy ich na nowo nauczyć czerpać z sakramentów. W szkole, na katechezie nie ma możliwości sprawowania liturgii. Wielu z nich nie rozumie sensu Eucharystii. To kolejny kierunek. Jasne, że część to zaproszenie odrzuci. Ale wielu przyjdzie, jeśli będą mieli pewność, że kiedy wejdą do kościoła, spotkają kogoś, a nie zamknięte drzwi, doświadczą sakramentalnego przebaczenia swoich grzechów, miłości Boga, w którego oczach są cenni bez względu na to, co zrobili; kiedy doświadczą mocy Eucharystii. To jest istota: nie bać się poświęcenia młodym czasu, być dostępnym – nawet tak fizycznie.

W filmie „Patriota” jest taka scena: trwa zaciąg na wojnę z Brytyjczykami. I nagle pastor zdejmuje perukę, wkłada kapelusz i bierze broń do ręki. Wszyscy pytają: „A pastor gdzie?” „Pasterz musi być z owcami, żeby odganiać wilki”. I o to chodzi. Jeśli chcesz postępować jak Jezus, to zobacz, co robił Jezus, idź do ludzi – mówił nam abp Krajewski w Rzymie – czytaj Ewangelię. Mam w głowie historię uczniów idących do Emaus. Myślę, że taka jest rola kapłana – iść z młodymi, towarzyszyć im, wyjaśniać to, co niejasne; dawać przykład przez własną, osobistą modlitwę, lekturę Pisma Świętego.

Dla innych

– Drogą dla nas jest wykorzystanie ich naturalnej chęci do wolontariatu, służenia innym – kontynuuje ks. Wołpiuk. – Oni chcą być razem – stąd choćby w naszej diecezji taki wysyp Szkolnych Kół Caritas, akcji pomocy misjom, seniorom. Po ŚDM wiele inicjatyw podejmują wspólnoty oazowe czy wspólnoty Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży; młodzi chcą ruszać na pielgrzymki, na Lednicę, biorą udział w przedsięwzięciach sportowych. Przed nami sporo czasu do ŚDM w 2019 roku. Większość młodych tam nie pojedzie z różnych względów, ale nie mogą być wykluczeni z tego wielkiego święta młodych katolików z całego świata, dlatego od nas, księży, zależy, jak ich przygotujemy, jak odnajdziemy po ubiegłorocznym doświadczeniu ŚDM tych, którzy choćby z racji swojego wieku jeszcze nie mogli w nich uczestniczyć.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7