50 lat Pięćdziesiątnicy

– Nie miałam zaśnięcia, nie czułam mrowienia, nic nie czułam. Ale wiecie co? Gdy spojrzę wstecz, to te dwa lata temu byłam zupełnie innym człowiekiem – mówiła o własnym doświadczeniu wylania Ducha Świętego Maria ze wspólnoty „Gałąź Sykomory”. Świadectwo wygłosiła na krakowskich obchodach złotego jubileuszu odnowy charyzmatycznej.

Reklama

W 1967 roku, czyli dokładnie 50 lat temu, uczestniczący w rekolekcjach wykładowcy i studenci Uniwersytetu Duquesne w Pittsburgu doświadczyli podczas modlitwy wylania Ducha Świętego. Właśnie to wydarzenie zostało później uznane za początek odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. Dlatego złoty jubileusz świętują w tym roku wszystkie ruchy i wspólnoty związane z odnową Kościoła po Soborze Watykańskim II. Na przełomie maja i czerwca odbyły się w Rzymie centralne obchody rocznicy z udziałem papieża Franciszka. 17 czerwca spotkali się natomiast członkowie związanych z odnową wspólnot z archidiecezji krakowskiej. Przez cały dzień w kościele MB Częstochowskiej trwały konferencje, śpiewy i modlitwy. Punktem kulminacyjnym była wieczorna Msza św. pod przewodnictwem bp. Grzegorza Rysia (wcześniej wygłosił on do uczestników jubileuszu kilka konferencji).

Trzy dary razem

Spotkanie rozpoczęło się już rano od Hymnu do Ducha Świętego i świadectw tych, którzy 50-lecie odnowy świętowali razem z papieżem Franciszkiem. Przypominając słowa Ojca Świętego, uczestnicy włoskich uroczystości mówili m.in. o doświadczeniu jedności między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. – Szczególnie w drugim dniu, kiedy Duch Święty już nas rozgrzał, była jedność modlitwy, uwielbienia, cieszenia się, radości. Pękały wszystkie bariery – opowiadała Zosia ze wspólnoty „Krzew winny”.

Jak dodała, ważny był dla niej zwłaszcza fragment papieskiego przemówienia, w którym zostało podkreślone, że Bóg wzywa do jedności „nie po to, żebyśmy się dobrze czuli w swoich grupkach i wspólnotach, ale po to, żebyśmy wychodzili z misją do innych, żebyśmy światu nieśli radosną nowinę, że Jezus jest Panem, że Ojciec kocha nas wszystkich – każdego człowieka – i że pokój jest możliwy”. Natomiast bp Ryś, zastanawiając się, na czym polega dar Odnowy w Duchu Świętym dla Kościoła, mówił: – Cała różnorodność darów jest dla dwóch motywów – jedności i misji. Nawiązał także do nauczania Ojca Świętego. – Z bogactwa darów Ducha Świętego Franciszek wymienia trzy: chrzest w Duchu Świętym, uwielbienie i dzieła miłosierdzia – mówił bp Ryś. – Te trzy dary sprawiają, że przestajemy się skupiać na sobie. Ale Franciszek podkreśla potrzebę wszystkich tych darów. Razem – wyjaśniał.

Tunel łaski

Osób świętujących jubileusz odnowy charyzmatycznej w nowohuckim kościele przybywało z każdą godziną. Po południu, gdy zbliżała się pora Mszy św., świątynia była już niemal pełna. O ile Eucharystia była najważniejszym punktem całego spotkania, o tyle jednym z najbardziej charakterystycznych momentów był „tunel łaski” i modlitwa wstawiennicza. Po odnowieniu aktu przyjęcia Jezusa za osobistego Pana i Zbawiciela w całym kościele rozstawili się dwójkami wstawiennicy (można ich było rozpoznać po żółtych szalikach z napisem: „Jezus jest Panem”). Każdy mógł podejść i poprosić o indywidualną modlitwę. Oprócz tego przez środek kościoła, w szpalerze kolorowych flag, uczestnicy spotkania podchodzili po osobistą modlitwę i błogosławieństwo do czekających przed ołtarzem kapłanów.

Prawdopodobnie nikt z przybyłych na Szklane Domy nie miał wątpliwości, po co to wszystko. Tym bardziej że kilka chwil przed czasem modlitwy wstawienniczej kilkoro osób podzieliło się ze zgromadzonymi świadectwami o tym, jak Duch Święty działa w ich życiu. Robert z Krakowa opowiadał m.in. o „szczerej i pełnej ufności” modlitwie o dary Ducha Świętego na spotkaniach Mężczyzn św. Józefa, ale też w... autobusie. – Miejsce nie ma znaczenia, bo Duch Święty przenika wszystko i działa we wszystkim – podkreślał. – Jego owoce pozwoliły mi błogosławić miejsce, w którym jestem, i prosić o łaskę tam, gdzie pracuję. Teraz jest dla mnie naturalne, że potrafię błogosławić swoje miejsce pracy, swoje obowiązki, szefa. Potrafię z trudem, ale z cierpliwością, pokojem, łagodnością – a czasem radością – przyjąć niesprawiedliwą ocenę – wyliczał Robert.

O stopniowej przemianie życia opowiadała natomiast Maria ze wspólnoty „Gałąź Sykomory”. – Zawsze byłam nieśmiała, czułam, że jestem na drugim planie wszystkiego – rodziny, małżeństwa – mówiła. Jak wspominała, instynkt samozachowawczy „kazał jej szukać”. – Weszłam do wspólnoty i byłam zachwycona – ludzie pełni Ducha Świętego, śpiewający, modlący się – opowiadała. Podczas spotkań mogła wreszcie podzielić się tym, co czuje, bez obawy, że zostanie oceniona. Po pierwszych chwilach zachwytu nie mogła jednak pojąć, czemu nic nie zmienia się na lepsze w jej otoczeniu. Dwa lata temu uczestniczyła w rekolekcjach odnowy wiary. W ich trakcie dwie dziewczyny modliły się nad nią o wylanie Ducha Świętego.

– Nie miałam zaśnięcia, nie czułam mrowienia, nic nie czułam. Ale wiecie, co? Gdy spojrzę wstecz, to te dwa lata temu byłam zupełnie innym człowiekiem – mówiła. Jak wyznała, wyjście z ciężkiej choroby obudziło w niej pewność siebie. W jej trakcie nauczyła się prosić o pomoc i szczerze rozmawiać, doświadczyła też mocy modlitwy i pomocy wspólnoty. – Ona pomogła mi przygotować się do Pierwszej Komunii Świętej mojej młodszej córki, kiedy nie mogłam chodzić. Siostry ze wspólnoty przygotowały ciasto do domu, zabrały mnie do sklepu – wspominała Maria i zaznaczyła, że „Duch Święty wieje, kędy chce i jak chce”. – Dwa lata temu nic nie czułam, a On działał i działa w moim życiu stale. Chwała Panu! – zakończyła swoje świadectwo.

Prowokacja do posłuszeństwa

Biskup Grzegorz Ryś

Papież Franciszek pytał, co właściwie świętujemy, za co dziękujemy. „Dar odnowy to jest dar czego? Instytucji?” – mówił Franciszek. Nie. Organizacji? Nie. Odnowa jest darem dosłownie potopu łaski Ducha Świętego. Czy ten potop zrodził się w Kościele katolickim? Nie. Zrodził się od samego początku jako ekumeniczny. Stąd już u samego początku i aż po dzisiaj to, co się wiąże z odnową, nierzadko jest znakiem zapytania. Ale, jak słyszeliśmy w Dziejach Apostolskich, o to chodzi. Duch Święty działa w taki sposób w ludziach, że generuje pytania. Kard. Müller mówi, że Duch Święty ma taką zdolność, że nas wytrąca z równowagi (…). Dane nam zostało to doświadczenie, że Duch Święty jest suwerenem w Kościele. Dlatego robi czasem rzeczy, przy których my jesteśmy absolutnie zdumieni. W nas się rodzą pytania, ale to nie jest tylko prowokacja do naszego rozumienia. To jest też prowokacja do naszego posłuszeństwa w wierze, poddania się Duchowi, który idzie jako pierwszy i który nas uruchamia.

Fragment konferencji wygłoszonej w kościele MB Częstochowskiej w Krakowie na os. Szklane Domy

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11