Żyć ponad wszystko

Pierwsza parafia katolicka w Polsce otrzymała tytuł House of Life, przyznawany miejscom związanym z ratowaniem osób narodowości żydowskiej.

Reklama

To był dom życia, to było miejsce życia, to był fort życia. Życie miało tutaj swoją siedzibę, właśnie w murach tego kościoła. I ciemność nie mogła go przezwyciężyć – mówił podczas uroczystości w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie Samuel Tenembaum, syn założyciela Fundacji Raoula Wallenberga. Organizacja zajmuje się upamiętnieniem miejsc, w których pomagano Żydom przetrwać piekło Holocaustu. Do tej pory zaszczytny tytuł Domu Życia otrzymało 300 obiektów na całym świecie, głównie kościołów i klasztorów katolickich. Nasz kraj do tej pory pozostawał pod tym względem niedoceniony, ale Tenembaum, który jest potomkiem polskich Żydów, zapewniał, że wkrótce to się zmieni. – To tylko pierwszy krok na drodze do przywracania sprawiedliwości i pamięci, a także na drodze do poszukiwania innych podobnych miejsc w Polsce – podkreślał.

W obecności przedstawicieli polskich władz państwowych, w kościele odsłonięto tablicę z napisem: „Ten budynek służył jako schronienie dla niewinnych ludzi, którzy byli prześladowani przez nazistów”. – Po raz pierwszy Fundacja w sposób symboliczny pokazuje, jaki był stosunek Polaków do Żydów w czasie niemieckiej okupacji. To uznanie dla wszystkich domów, w których nasi rodacy ukrywali Żydów, swoich sąsiadów i przyjaciół. Oczywiście to bardzo ważne wydarzenie także dla parafii, która była częścią warszawskiego getta – mówi podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski. Co dokładnie wydarzyło się w czasie II wojny światowej w kościele przy pl. Grzybowskim 3/5?

Odruch serca

Bohaterem tej historii jest ks. Marceli Godlewski, który przed wojną słynął z wyrazistych, antysemickich poglądów. Jednak, tak jak w przypadku większości endeków, jego niechęć do Żydów miała głównie wymiar ekonomiczny. W czym się przejawiała? Chociażby w ochronie parafian przed lichwą, przez założenie dla nich kasy zapomogowo-pożyczkowej.

Gdy w listopadzie 1940 r. zamykano bramy getta, sędziwy kapłan miał już przechodzić na emeryturę i szukać spokoju w swoim domu w Aninie. Kiedy jednak zobaczył, co dzieje się w mieście, poprosił przełożonego o zgodę na prowadzenie duszpasterstwa dla uwięzionych katolików pochodzenia żydowskiego. Jego opieki potrzebowało 3 tys. osób.

Biskup wyraził zgodę, a ks. Godlewski do pomocy dostał wikarego, ks. Antoniego Czarneckiego. Posługa obydwu księży nie ograniczała się tylko do wsparcia duchowego prześladowanych wiernych. – Przy kościele działała kuchnia, w której karmiono osoby pochodzenia żydowskiego: zarówno chrześcijan, jak i niechrześcijan – tłumaczy ks. Piotr Waleńdzik, proboszcz parafii Wszystkich Świętych. Kapłani przyjęli także pod swój dach ponad stu Żydów, chociaż groziła im za to śmierć.

Ogromne wrażenie na historykach robi jednak coś innego: z badań wynika, że księża fałszowali dla Żydów metryki chrztu. Podrobione dokumenty były przepustką do aryjskiej części miasta. Ich wystawianiem, często na nazwiska zmarłych parafian, zajmował się Telesfor Wyrzykowski. Proboszcz wyraził zgodę, aby przygotowywane przez kancelistę odpisy zawierały nieprawdziwe informacje.

Szacuje się, że przez swoje działania kapłani mogli uratować życie nawet 3 tys. Żydów. Wśród nich znaleźli się wybitni przedstawiciele inteligencji, m.in. prof. Ludwik Hirszfeld, który na całym świecie wprowadził znane nam oznaczenie grup krwi, oraz Louis Zamenhof-Zaleski, wnuk twórcy języka esperanto. Większość uratowanych zginęła później w Treblince, ocaleli nieliczni. W 1942 r. ks. Godlewski musiał opuścić stolicę. W 2009 r. za swoje zasługi otrzymał pośmiertnie medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Solidarni

Profesor Jan Żaryn podkreśla, że działalność parafii Wszystkich Świętych mówi bardzo dużo o postawie Kościoła w okresie II wojny światowej. – Chciałbym widzieć w tym geście Fundacji Wallenberga pewien hołd złożony całemu Kościołowi katolickiemu na ziemiach polskich. W tamtym czasie odgrywał on bowiem rolę wyjątkową, szczególnie w ratowaniu Żydów – mówi. Podkreśla, że w pomoc naszym starszym braciom w wierze z całą pewnością było zaangażowanych 13 spośród 15 biskupów, którzy w czasie okupacji pozostali w Polsce. Heroiczną postawą w stosunku do Żydów wykazało się także co najmniej 800 kapłanów, przebywających w tym czasie na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

Ksiądz Waleńdzik zwraca uwagę, że rola klasztorów i sióstr zakonnych w pomocy Żydom także była ogromna, ale obecnie trudno ją zbadać. – Większość osób nie chciała się tym chwalić. Zakonnice traktowały to jako rzecz zupełnie naturalną, nie oczekiwały żadnej wdzięczności. Wiele historii ginie w mrokach dziejów – mówi proboszcz. Wierzy, że tytuł House of Life pozwoli odkryć kolejne, piękne karty historii Kościoła. Życiorysy niektórych osób uratowanych przez katolików ujrzały już światło dzienne: w wyświetlanym przy okazji uroczystości w parafii Wszystkich Świętych filmie „I tak wszystko widziałam” o swoim ocaleniu przez siostry zakonne opowiedziała brytyjska pisarka polsko-żydowskiego pochodzenia Janina Dawidowicz. Jako nastolatka przetrwała dzięki temu, że została ochrzczona, ale już jako dorosła kobieta przyznała, że nie praktykuje wiary.

Ilu Żydów z getta przeszło na katolicyzm? Historykom trudno odpowiedzieć na to pytanie. Szacuje się, że po opuszczeniu parafii przez ks. Godlewskiego ochrzczonych Żydów było dwa razy więcej niż przed rozpoczęciem jego posługi w getcie.

Prawda historyczna

Żydom pomagał nie tylko Kościół, ale także zwykli ludzie. W samej stolicy po stronie aryjskiej ukrywało się ok. 25 tys. osób wyznania mojżeszowego. Przebywali w kamienicach, domach, a także w podwarszawskich dworach ziemiańskich.

Przy okazji uroczystości w parafii Wszystkich Świętych w myślach powracało pytanie o skutecznie prowadzoną politykę historyczną. Trudno zapomnieć o doniesieniach o polskich obozach śmierci i rozmywaniu odpowiedzialności Niemców za II wojnę światową. Ksiądz Piotr Waleńdzik wierzy, że tytuł House of Life będzie miał duże znaczenie wychowawcze, zwłaszcza dla młodego pokolenia. – Przypomina, kto był katem, a kto ofiarą. Widzimy, że dzisiaj granice się zacierają – wyjaśnia kapłan.

Profesor Jan Żaryn jest dobrej myśli, jeśli chodzi o naszą politykę historyczną, zwłaszcza w odniesieniu do Żydów. – Mamy wśród nich wspaniałych przyjaciół. To także efekt prowadzonej przez państwo polityki, odkrywanej przez stronę żydowską, która jest w ten sposób zachęcana do dostrzegania dobra obecnego po drugiej stronie getta. Wobec cierpień przez długie lata nie mogło ono być do końca rozpoznane. Dzisiaj jest na to czas – podsumowuje prof. Żaryn.

  Jakub Kamiński/PAP Syn założyciela Fundacji Wallenberga Samuel Tenembaum (z lewej) odsłonił tablicę informującą o tym, że kościół pw. Wszystkich Świętych otrzymał tytuł House of Life.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9