Piękni i młodzi

O heroizmie w czasie pokoju, różnicy między sławą a opinią świętości i o tym, dlaczego rodzina sługi Bożego nie powinna dawać publicznego świadectwa, mówi Francesca Consolini, postulatorka procesów beatyfikacyjnych.

Reklama

Jakub Jałowiczor: Męczennik zamordowany przez komunistów w czasie wojny, nastoletni miłośnik komputerów, chłopak chory na raka – co łączy tych młodych ludzi?

Francesca Consolini: Jestem postulatorką w rzymskiej fazie procesów bł. Rolando Riviego, męczennika, Danieli Zanetty, członkini Ruchu Focolari, która żyła 23 lata, sługi Bożego Matteo Fariny, zmarłego 8 lat temu. Byłam też postulatorką na diecezjalnym etapie procesu sługi Bożego Carlo Acutisa. Wspólną cechą charakteryzującą tych młodych – żyjących w różnych czasach i miejscach, mających bardzo różne życiorysy – jest to, że pomimo swojego wieku potrafili brać życie serio. Nie traktowali go jak zabawy, tylko jak dar od Boga, który należy maksymalnie wykorzystać w każdej chwili codziennego życia: przebywając z rodziną i z przyjaciółmi, w czasie modlitwy osobistej i tej w parafii, podczas nauki, zabawy, a także, mówię o Matteo Farinie, w miłości do dziewczyny. We wszystkim tym Bóg zajmował pierwsze miejsce, co w żaden sposób nie odbierało młodym radości i normalności.

W jaki sposób nastolatek mieszkający we współczesnej Europie (a nie np. w Syrii) może wykazać się heroicznością cnót?

Wszyscy ci młodzi mieszkali w Europie. Błogosławiony Rolando żył we Włoszech w czasach bardzo trudnych, kiedy kończąca się II wojna światowa zmieniła się w niektórych rejonach – m.in. tam, gdzie mieszkał – w bratobójczą walkę. Miał zaledwie 14 lat, ale wybrał kapłaństwo z dojrzałością godną dorosłej osoby. Chciał pozostać mu wierny i dlatego oddał życie. Przeszedł to samo co wielu chrześcijan, także młodych, mieszkających w Syrii, Egipcie czy krajach, gdzie wyznawanie naszej wiary może kosztować życie.

Daniela, Carlo i Matteo żyli we Włoszech w czasie pokoju. Dwaj ostatni urodzili się w latach 90.

To prawda. Jednak heroicznie przeżyli swoje chrześcijaństwo, dając świadectwo żywej wiary, miłości do Jezusa i modlitwy, potrafiąc iść pod prąd, nie naśladując aktualnych mód. Potrafili okazywać codzienne miłosierdzie przyjaciołom, bez traktowania gorzej tych mniej sympatycznych, upośledzonych albo biedniejszych. Umieli tracić siebie na rzecz mniej szczęśliwych. Daniela od urodzenia była chora na pęcherzowe oddzielanie się naskórka, Silvio cierpiał na raka kości, a Matteo przez 6 lat walczył z nowotworem mózgu. W chorobie nie domagali się specjalnego traktowania. Rozumieli, że próba cierpienia łączy ich z ukrzyżowanym Jezusem. Ofiarowali swój ból za zbawienie dusz i w intencji Kościoła. To nie przypadek, że wszyscy ci młodzi bardzo kochali pastuszków z Fatimy i zwłaszcza w czasie choroby czytali ich życiorysy.

Po co nam młodzi święci?

Przede wszystkim po to, żeby młodzi byli święci. Nie mówimy o postaciach z obrazka, tylko o ludziach, którzy zostali świętymi, bo byli chrześcijanami, bo zrozumieli wielkie znaczenie życia w jedności z Trójcą Świętą, które nam daje chrzest. Dlatego są znakiem nadziei także dla dorosłych. Są piękną i młodą twarzą Kościoła.

Ile spraw Pani prowadzi?

W sumie około 40. Niektóre są na etapie diecezjalnym, inne trafiły już do Rzymu. To szerokie spektrum: od młodziutkiego Silvio Dissegnii, zmarłego w wieku 12 lat, po osoby przeszło 90-letnie. Są młodzi, pary małżeńskie, księża, misjonarze, zakonnicy i zakonnice, założyciele i założycielki zgromadzeń, świeccy, w tym żyjący w małżeństwach, lekarze i przemysłowcy. W sprawach, z którymi mam do czynienia, pojawia się cały lud Boży. W większości przypadków uznano już heroiczność cnót, ale w sprawie beatyfikacji praca postulatora ma sens tylko wtedy, kiedy badamy cud, który wydarzył się za pośrednictwem sługi Bożego (wyjątkiem są procesy męczenników). W drodze do beatyfikacji liczy się zatem nie tylko profesjonalizm postulatora, ale przede wszystkim wola Boga, który dokonuje cudu, oraz wiara tego, kto o cud prosi za wstawiennictwem sługi Bożego.

Ile spraw doczekało się finału?

Jak dotąd błogosławionymi ogłoszono Rolando Riviego, misjonarza Klemensa Vismarę i mediolańskiego księdza Serafina Morazzone. Pracowałam też w innych procesach beatyfikacyjnych, nie będąc postulatorem. Redagowałam studium życia. Byłam też postulatorką w diecezjalnych fazach procesów.

Kto z tych młodych może być znakiem dla współczesnej młodzieży?

Wszyscy, bo każdy z nich jest wyjątkowy. Wszyscy oni mogą młodych wiele nauczyć, ale i dorosłych. Nikt przecież nie może powiedzieć, że osiągnął już świętość.

Czy któraś ze spraw Panią zaskoczyła?

Kocham wszystkie moje sługi Boże i w każdym, każdej z nich znajduję coś fascynującego i zaskakującego. Najbardziej zadziwia mnie hojność, z jaką powiedzieli Bogu „tak” w swoim młodym życiu.

Modli się Pani za wstawiennictwem młodych, którymi się Pani zajmuje?

Oczywiście. Prawdę mówiąc, codziennie powierzam się wstawiennictwu wszystkich sług Bożych, których sprawy prowadzę. To chyba moi najbliżsi przyjaciele. Towarzyszą mi w codziennej drodze. Czasem, kiedy jestem w miejscu, gdzie mieszkał albo przebywał któryś z nich, spontanicznie modlę się za jego wstawiennictwem.

Jak zbiera się informacje w czasie procesu beatyfikacyjnego? Trzeba być detektywem, przesłuchiwać znajomych, sprawdzać dokumenty?

Prawo, które reguluje zasady prowadzenia spraw beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, stanowi, że biskup danej diecezji, zanim zdecyduje o wszczęciu procesu, musi dostać od postulatora informację o słuszności sprawy, tzn. o tym, czy istnieje rzeczywista opinia świętości oparta na otrzymanych łaskach i wspomnieniu sługi Bożego jako wzorca chrześcijańskiego życia. Musi też mieć informację o zawartości dokumentów i o tym, czy są ludzie znający osobę, której życie badamy.

Na jakie pytania musi odpowiedzieć postulator?

Postulator nie stawia pytań. On zbiera dokumenty i przedstawia je biskupowi. To do biskupa należy ocena, czy sprawa ma mocne podstawy. Przesłuchiwanie świadków jest zadaniem trybunału diecezjalnego. Postulator nie jest jego członkiem, nie uczestniczy w przesłuchaniach i nie może kontaktować się ze świadkami, kiedy proces już rozpoczęto.

Co jest największą pułapką?

Trzeba strzec się powierzchowności. Może się zdarzyć, że ktoś myli sławę z opinią świętości albo uzna, że wspomnienie osoby wystarczy, żeby ogłosić ją świętą. Nie, jest inaczej. Święty pozostawia ślady, które powinny prowadzić do Boga. To jest zadanie postulatora: wyciągać właściwe wnioski, mieć pewność, co znaczy życie odznaczające się cnotami heroicznymi.

Mówimy o heroicznych życiorysach, ale pamiętajmy o rodzinach. To niekiedy osoby, które kilka lat temu straciły syna i brata. Proces beatyfikacyjny jest dla nich pocieszeniem, czy może wolą uniknąć rozmów i nie chcą współpracować?

W sprawach, którymi się zajmowałam, spotykałam się zawsze z chęcią współpracy i spokojną reakcją. Możliwa beatyfikacja nie jest pocieszeniem, ani powodem do dumy. Zwykle nastawienie jest takie: dostaliśmy od Boga wielki dar, teraz dostajemy go znowu. Nie natrafiłam nigdy na wrogość albo niechęć do kontaktu. Oczywiście na początku rodzina musi zachowywać się dyskretnie. Powinna zniknąć. Bycie widocznym, chodzenie do telewizji, udzielanie wywiadów, pisanie artykułów do gazet, dawanie świadectw w kościołach itp. nie służą sprawie. Kongregacja ds. Świętych tego nie aprobuje. Rodzina powinna się modlić i być do dyspozycji, ale w ciszy, zdając się na tego, kto prowadzi proces, i akceptując decyzję Kościoła.

Francesca Consolini pochodzi z Mediolanu, ukończyła studia filologiczne. przez krótki czas pracowała jako nauczyciel akademicki, później zajęła się procesami beatyfikacyjnymi. Jest jedną z niewielu kobiet, dla których praca postulatora jest stałym zajęciem. Autorka książek: „Ks. Enrico Mauri. Dynamizm wiary”, „Przyjaciel wszystkich. Biografia bł. Serafina Morazzone”, „Matteo Farina. Prości, zgodnie z wolą Bożą”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9