Chrześcijański kształt patriotyzmu

Podkreślamy i przypominamy, że swój wkład do życia i rozwoju naszej ojczyzny wnoszą wszyscy polscy obywatele – piszą polscy biskupi w dokumencie społecznym pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”.

Reklama

2. Nacjonalizm przeciwieństwem patriotyzmu. Kościół w swoim nauczaniu zdecydowanie rozróżnia szlachetny i godny propagowania patriotyzm oraz będący formą egoizmu nacjonalizm.

Święty Jan Paweł II na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r. podkreślał, iż „należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny. Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. To bowiem przyniosłoby ostatecznie szkody także jego własnemu krajowi, prowadząc do negatywnych konsekwencji zarówno dla napastnika, jak i dla ofiary. Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji. To zadanie pozostaje oczywiście w mocy także wówczas, gdy fundamentem nacjonalizmu jest zasada religijna, jak się to niestety dzieje w przypadku pewnych form tak zwanego «fundamentalizmu»” [4].

 W podobny sposób, we wspomnianym już liście, ujmowali to polscy biskupi. Pisali oni: „Prawdziwa miłość do ojczyzny opiera się na głębokim przywiązaniu i umiłowaniu tego, co rodzime, niezależnie od czasu i przestrzeni. Łączy się z głębokim szacunkiem dla wszystkiego, co stanowi wartość innych narodów. Wymaga uznania wszelkiego dobra znajdującego się poza nami i gotowości do własnego doskonalenia się w oparciu o dorobek i doświadczenie innych narodów. Siłą twórczą prawdziwego patriotyzmu jest więc najszlachetniejsza miłość, wolna od nienawiści, bo nienawiść – to siła rozkładowa, która prowadzi do choroby i zwyrodnienia dobrze pojętego patriotyzmu” [5].

W tej samej chrześcijańskiej perspektywie zauważyć dziś chcemy, że patriotyzm, jako forma solidarności i miłości bliźniego, nie jest abstrakcyjną ideologią, ale moralnym wezwaniem aby świadczyć dobro tu i teraz: w konkretnych miejscach, konkretnych warunkach, pośród konkretnych ludzi. Nie będąc ideologią, patriotyzm nie narzuca też sztywnego ideologicznego formatu kulturowego, tym bardziej politycznego, ale w różnoraki sposób zakorzenia się i przynosi owoce w życiu ludzi i różnych wspólnot, które solidarnie chcą tworzyć dobro wspólne [6].

Patriotyzm różni się więc od ideologii nacjonalizmu, która ponad żywe, codzienne relacje z konkretnymi ludźmi, w rodzinie, w szkole, w pracy czy miejscu zamieszkania, przedkłada, często nacechowane niechęcią wobec obcych, sztywne diagnozy i programy polityczne. Różnorodność zaś kulturową, regionalną czy polityczną usiłuje zmieścić w jednolitym i uproszczonym schemacie ideologicznym.

Trzeba również podkreślić, że dojrzały patriotyzm rozumiany jako miłość bliźniego, solidarność, odpowiedzialność za los konkretnych ludzi, otwartość na współpracę z innymi, zdaje się być we współczesnym świecie jedną z recept na  uczucia lęku, zagubienia i zagrożenia, którymi żywi się wiele ideologii – takich, które odrzucają istnienie więzi międzyludzkich, redukując człowieka do odizolowanego od innych indywiduum i takich, które odwołują się do języka nacjonalizmu.

Pragniemy zatem raz jeszcze dzisiaj podkreślić, że potrzebny jest w naszej ojczyźnie dobrze nam znany z historii patriotyzm otwarty na solidarną współpracę z innymi narodami i oparty na szacunku dla innych kultur i języków. Patriotyzm bez przemocy i pogardy. Patriotyzm wrażliwy także na cierpienie i krzywdę, która dotyka innych ludzi i inne narody.

3. Patriotyzm wszystkich obywateli. Dlatego podkreślamy i przypominamy, że swój wkład do życia i rozwoju naszej ojczyzny wnoszą wszyscy polscy obywatele. Historia i tożsamość naszej ojczyzny szczególnie ściśle związała się z łacińską tradycją Kościoła katolickiego. Niemniej, obok katolickiej większości, dobrze służyli naszej wspólnej ojczyźnie i nadal jej służą Polacy prawosławni i protestanci, a także wyznający judaizm, islam i inne wyznania oraz ci, którzy nie odnajdują się w żadnej tradycji religijnej. I choć dokonany przez niemieckich nazistów zbrodniczy Holokaust, a także inne tragiczne wydarzenia II wojny światowej oraz ich następstwa sprawiły, że wielu z nich niestety między nami zabrakło, to ich wkład na zawsze pozostanie wpisany w naszą kulturę, a ich potomkowie nadal wzbogacają nasze życie publiczne.

Dlatego też współczesny polski patriotyzm, pamiętając o wkładzie, jaki wnosi doń katolicyzm i polska tradycja, zawsze winien żywić szacunek i poczucie wspólnoty wobec wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie, dla których polskość i patriotyzm są wyborem moralnym i kulturowym.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Zobacz

  • PiB
    25.05.2017 10:30
    @ Tinka i Gość, odpowiadający na wpis autora abwin: naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że Honor i Ojczyzna dlatego idą po wezwaniu Boga, że tak rozumienie tożsamości i godności osobiście (Honor) jak i wspólnotowo (Ojczyzna) należy rozumieć wted tego, co objawił Bóg? Kto miesza pytaniem i/lub zarzutem o pomieszanie, stwarza pytanie, czy jest zbałamucony, czy chce bałamucić. Bóg, wartość Najwyższa, Jedność Trzech Osób, stąd wypływa moje rozumienie samego siebie (Honor) i bycia we wspaniałej wspólnocie, Ojczyzny i Kościoła
    Natomiast co do dokumentu KEP. Hm. Powiedziałbym: "z grubsza fantastycznie". "Z grubsza", bo jednak: w samym dokumencie brakuje mi precyzji, której nie umiano dostrzec w sformułowaniu Jana Pawła II albo której iluzoryczną obecność w tym dukumencie próbowano stworzyć przez to odwołanie. MIanowicie - św. Jan Paweł II używa sformułowania "szaleńczy nacjonalizm" (lub podobnego). Tak też, gdyby był skonstruowany dokument, byłoby mądrzej, lepiej.
  • PiB
    25.05.2017 10:36
    c.d. Dokument byłby moim zdaniem całkowicie fantastyczny, gdyby zaczynał się od pochwały, pokazania, jak chrześcijaństwo było atakowane, gdy niszczono patriotyzm chrześcijan. Dobrze było pokazać, że właściwie rozumiany jest warunkiem przeżywania chrześcijaństwa. Potem dopiero - należało wprowadzić potępienie skrajnego, szaleńczego, egoistycznego, egocentrycznego - czyli faktycznie chodzi o to wszystko, co w dokumencie jest bardzo dobrze przedstawione, brakuje tylko tego uporządkowania wraz z jakąś większą, bardziej wskazującą znamiona pochwałą prawdziwie chrześcijańskiego patriotyzmu. Tyle, co do "dokumentu samego w sobie". Teraz jednak - czekam na następny. Daruję nawet, jeżeli już od razu będzie lepszy co do struktury aniżeli ten. Czyli - będzie w nim i ukazanie pozytywu chrześcijańskiego braterstwa ponad narodami, jak i to jest warunkiem chrześcijańskiego prawdziwego przeżycia powołania do wspólnoty. Następnie zaś równie zdecydowanie jak fałszywy nacjonalizm - zostanie napiętnowany fałszywy kosmpopolityzm, szukanie "Europy nade wszystko", z zaprzeczniem patriotyzmu, które się kończy przyjaznym otwarciem na wojujący islam i rugowaniem chrześcijaństwa z publicznej przestrzeni Europy.
  • zamieszanie
    14.06.2017 09:51
    Przywódcy religijni całkowicie zignorowali też nakaz Jezusa dotyczący zachowywania neutralności w sprawach politycznych. Za jego czasów Galilea „była bastionem nacjonalizmu” — oświadczył pisarz Trevor Morrow. Wielu żydowskich patriotów podjęło zbrojną walkę o odzyskanie wolności politycznej i religijnej. Czy Jezus polecił swym uczniom zaangażować się w te zmagania? W żadnym wypadku. Oświadczył im: „Nie jesteście częścią świata” (Jana 15:19; 17:14). Tymczasem duchowni zamiast zachowywać neutralność, rozwinęli coś, co irlandzki pisarz Hubert Butler nazwał „wojującą i polityczną doktryną kościoła”. Napisał on, że „chrystianizm polityczny niemal zawsze jest chrystianizmem militarystycznym, a gdy mężowie stanu i duchowni osiągają porozumienie, Kościół — w zamian za określone korzyści — błogosławi armię danego państwa”. http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2006161#h=13:0-13:825
  • zamieszanie
    30.07.2017 17:37
    Pierwsi chrześcijanie odmawiali służby w wojsku rzymskim, zarówno w legionach, jak i w oddziałach pomocniczych (auxilia), gdyż uważali ją za całkowicie sprzeczną z naukami chrystianizmu. Justyn Męczennik, żyjący w II w. n.e., napisał: „My, cośmy myśleli tylko o wojnie, mężobójstwie i wszelkiej niegodziwości, myśmy wszyscy po całej ziemi przekuli narzędzia wojenne, miecze, na pługi, a oszczepy na sprzęty rolnicze” (Apologja. Dialog z Żydem Tryfonem, tłum. A. Lisiecki, Poznań 1926, s. 295). A Tertulian (ok. 200 n.e.) w jednym ze swych traktatów zastanawia się, „czy w ogóle przystoi chrześcijanom uczestniczyć w wojnach”, i wykazuje, iż Biblia nie pozwala im nawet wstąpić do wojska, po czym podsumowuje: „Wykluczam pełnienie przez nas służby wojskowej” (De corona, XI).
    „Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [121-180 n.e.] żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej” (E. W. Barnes, The Rise of Christianity, 1947, s. 333). „Obecnie byłoby niezmiernie trudno udowodnić, że w okresie pomiędzy rokiem 60 a 165 n.e. choć jeden chrześcijanin był żołnierzem; (...) co najmniej do panowania Marka Aureliusza żaden ochrzczony chrześcijanin nie został żołnierzem” (C. J. Cadoux, The Early Church and the World, 1955, ss. 275, 276). „Nawet w II wieku wyznawcy chrystianizmu (...) twierdzili, że służby wojskowej nie da się pogodzić z chrystianizmem” (G. Ferrero i C. Barbagallo, A Short History of Rome, 1919, s. 382). „Chrześcijanie zachowywali się zupełnie inaczej niż Rzymianie. (...) Ponieważ Chrystus głosił pokój, nie zgadzali się na służbę wojskową” (N. Platt i M. J. Drummond, Our World Through the Ages, 1961, s. 125). „Pierwsi chrześcijanie uważali walkę za coś złego i dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy” (R. i W. M. West, The New World’s Foundations in the Old, 1929, s. 131). „Chrześcijanie (...) uchylali się od piastowania urzędów publicznych oraz od służby wojskowej” (The Great Events by Famous Historians, red. R. Johnson, 1905, t. III, s. 246; wstęp wydawcy do części „Prześladowanie chrześcijan w Galii, A.D. 177”). „Wpajając sobie zasady biernego posłuszeństwa, [chrześcijanie] odmawiali wzięcia jakiegokolwiek czynnego udziału w administracji państwowej Cesarstwa i w jego obronie zbrojnej (...) Niemożliwością było, aby chrześcijanin mógł zostać żołnierzem, dostojnikiem państwowym bądź władcą, nie wyrzekając się tym samym obowiązku bardziej uświęconego” (E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, tłum. Z. Kierszys, Warszawa 1975, t. 2, s. 37).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11