Chrześcijański kształt patriotyzmu

Podkreślamy i przypominamy, że swój wkład do życia i rozwoju naszej ojczyzny wnoszą wszyscy polscy obywatele – piszą polscy biskupi w dokumencie społecznym pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”.

Reklama

Spis treści:

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra. Realnie zatem wpływa na kształt naszej przyszłości.

Równocześnie możemy jednak dostrzec w naszym kraju pojawianie się postaw przeciwstawiających się patriotyzmowi. Ich wspólnym podłożem jest egoizm. Może to być egoizm indywidualny, obojętność na los wspólnoty narodowej, wyłączna troska o byt swój i swoich najbliższych. Takie ignorowanie bogactwa, które każdy z nas otrzymał wraz z wspólnym językiem, rodzimą historią i kulturą, połączone z obojętnością na losy rodaków, jest postawą niechrześcijańską. Jest nią także egoizm narodowy, nacjonalizm, kultywujący poczucie własnej wyższości, zamykający się na inne wspólnoty narodowe oraz na wspólnotę ogólnoludzką. Patriotyzm bowiem zawsze musi być postawą otwartą. Jak słusznie pisał nasz wielki rodak Henryk Sienkiewicz: „hasłem wszystkich patriotów powinno być: przez ojczyznę do ludzkości” [1].

Mając na uwadze ów renesans polskiego patriotyzmu, ale także i realne jego zagrożenia, pasterze Kościoła w Polsce, pragną spojrzeć na te zjawiska z perspektywy nauczania Kościoła katolickiego.

I. Patriotyzm – perspektywa chrześcijańska

1. Uniwersalny wymiar patriotyzmu. Przede wszystkim pragniemy przypomnieć, że patriotyzm jest głęboko wpisany w uniwersalny nakaz miłości bliźniego. Międzypokoleniowa solidarność, odpowiedzialność za los najsłabszych, codzienna obywatelska uczciwość, gotowość służby i poświęcenia na rzecz dobra wspólnego, które ściśle łączą się z patriotyzmem, są zarazem realizacją orędzia zawartego w Ewangelii. Dlatego – jak pisał święty papież Pius X – „Kościół nauczał zawsze, że patriotyzm jest obowiązkiem i wiąże go z nakazem czwartego przykazania Bożego" [2]. Zarazem jednak dla uczniów Chrystusa miłość ojczyzny – jako forma miłości bliźniego – będąc wielką wartością, nie jest jednak wartością absolutną. Dla chrześcijanina, służba ziemskiej ojczyźnie, podobnie jak miłość własnej rodziny, pozostaje zawsze etapem na drodze do ojczyzny niebieskiej, która dzięki nieskończonej miłości Boga obejmuje wszystkie ludy i narody na ziemi. Miłość własnej ojczyzny jest zatem konkretyzacją uniwersalnego nakazu miłości Boga i człowieka.

 Przypominali o tym rodakom, blisko pół wieku temu, polscy biskupi: „Choć człowiek stawia wartości ojczyste bardzo wysoko, to jednak wie, że ponad narodami jest Bóg, który jedyny ma prawo do tego, aby ustanawiać najwyższe normy moralne, niezależnie od poszczególnych narodów. Takie poczucie rzeczywistości opiera patriotyzm na prawdzie, oczyszcza go i uzdalnia do pogłębienia świadomości wspólnoty rodziny ludzkiej. Broni nas ono od obojętności na losy drugich, uwrażliwia coraz bardziej na potrzeby każdego człowieka, obojętnie jakim językiem mówi i jakie ma poczucie narodowe” [3].

W takiej chrześcijańskiej perspektywie miłość własnej ojczyzny wyraża się przede wszystkim przez postawę służby oraz troski i odpowiedzialności za potrzeby i los konkretnych ludzi, których Pan Bóg postawił na naszej drodze. Dlatego też za niedopuszczalne i bałwochwalcze uznać należy wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu, czy też szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni. Miłość do własnej ojczyzny nigdy bowiem nie może być usprawiedliwieniem dla pogardy, agresji oraz przemocy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • abwin
    03.05.2017 14:42
    "Bóg, Honor i Ojczyzna". Te trzy elementy tworzą całość. Jeśli odrzucany jest jeden, to reszta ulega erozji, która prowadzi do destabilizacji życia społecznego i różnych nieszczęść.
  • PiB
    25.05.2017 10:30
    @ Tinka i Gość, odpowiadający na wpis autora abwin: naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że Honor i Ojczyzna dlatego idą po wezwaniu Boga, że tak rozumienie tożsamości i godności osobiście (Honor) jak i wspólnotowo (Ojczyzna) należy rozumieć wted tego, co objawił Bóg? Kto miesza pytaniem i/lub zarzutem o pomieszanie, stwarza pytanie, czy jest zbałamucony, czy chce bałamucić. Bóg, wartość Najwyższa, Jedność Trzech Osób, stąd wypływa moje rozumienie samego siebie (Honor) i bycia we wspaniałej wspólnocie, Ojczyzny i Kościoła
    Natomiast co do dokumentu KEP. Hm. Powiedziałbym: "z grubsza fantastycznie". "Z grubsza", bo jednak: w samym dokumencie brakuje mi precyzji, której nie umiano dostrzec w sformułowaniu Jana Pawła II albo której iluzoryczną obecność w tym dukumencie próbowano stworzyć przez to odwołanie. MIanowicie - św. Jan Paweł II używa sformułowania "szaleńczy nacjonalizm" (lub podobnego). Tak też, gdyby był skonstruowany dokument, byłoby mądrzej, lepiej.
  • PiB
    25.05.2017 10:36
    c.d. Dokument byłby moim zdaniem całkowicie fantastyczny, gdyby zaczynał się od pochwały, pokazania, jak chrześcijaństwo było atakowane, gdy niszczono patriotyzm chrześcijan. Dobrze było pokazać, że właściwie rozumiany jest warunkiem przeżywania chrześcijaństwa. Potem dopiero - należało wprowadzić potępienie skrajnego, szaleńczego, egoistycznego, egocentrycznego - czyli faktycznie chodzi o to wszystko, co w dokumencie jest bardzo dobrze przedstawione, brakuje tylko tego uporządkowania wraz z jakąś większą, bardziej wskazującą znamiona pochwałą prawdziwie chrześcijańskiego patriotyzmu. Tyle, co do "dokumentu samego w sobie". Teraz jednak - czekam na następny. Daruję nawet, jeżeli już od razu będzie lepszy co do struktury aniżeli ten. Czyli - będzie w nim i ukazanie pozytywu chrześcijańskiego braterstwa ponad narodami, jak i to jest warunkiem chrześcijańskiego prawdziwego przeżycia powołania do wspólnoty. Następnie zaś równie zdecydowanie jak fałszywy nacjonalizm - zostanie napiętnowany fałszywy kosmpopolityzm, szukanie "Europy nade wszystko", z zaprzeczniem patriotyzmu, które się kończy przyjaznym otwarciem na wojujący islam i rugowaniem chrześcijaństwa z publicznej przestrzeni Europy.
  • zamieszanie
    14.06.2017 09:51
    Przywódcy religijni całkowicie zignorowali też nakaz Jezusa dotyczący zachowywania neutralności w sprawach politycznych. Za jego czasów Galilea „była bastionem nacjonalizmu” — oświadczył pisarz Trevor Morrow. Wielu żydowskich patriotów podjęło zbrojną walkę o odzyskanie wolności politycznej i religijnej. Czy Jezus polecił swym uczniom zaangażować się w te zmagania? W żadnym wypadku. Oświadczył im: „Nie jesteście częścią świata” (Jana 15:19; 17:14). Tymczasem duchowni zamiast zachowywać neutralność, rozwinęli coś, co irlandzki pisarz Hubert Butler nazwał „wojującą i polityczną doktryną kościoła”. Napisał on, że „chrystianizm polityczny niemal zawsze jest chrystianizmem militarystycznym, a gdy mężowie stanu i duchowni osiągają porozumienie, Kościół — w zamian za określone korzyści — błogosławi armię danego państwa”. http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2006161#h=13:0-13:825
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8