O "Amoris Laetitia" już bez kontrowesji

Towarzyszyły jej różne sensacje medialne. Pytano jedynie: Czy Ojciec Święty zezwoli na Komunię św. dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych? Katoliku, nie tędy droga z tą adhortacją.

Reklama

Podczas jednej z Czwartkowych Katechez Wrocławskich adhortację papieża Franciszka „Amoris Laetitia”, która wywołała wiele dyskusji w przestrzeni publicznej, analizowali biskupi Andrzej Siemieniewski i Jacek Kiciński.

Pierwszy z nich rozpoczął od ważnego w tym kontekście pytania: Czego w ogóle można oczekiwać od papieży, czego od nich oczekuje Kościół?

- Spotykamy się po roku od wydania dokumentu jakim jest „Amoris Laetitia”. Rok ten był wypełniony debatami, rozmowami, wydarzeniami często o charakterze publicystycznym, podejmującymi treść adhortacji i nie jestem pewny, czy zawsze wtedy okazywało się jasne, czego Kościół oczekuje od papieży - uzasadniał bp Andrzej.

Informował przy tym, że rolę papieża w Kościele opisał bardzo dokładnie Sobór Watykański I z 1870 roku.

- Uświadomił nam, że od Kościoła możemy oczekiwać nauczania o dogmatach i moralności. Społeczność ludzi wierzących razem ze swoimi pasterzami ma Bożą obietnicę: Słowo i Ducha, które nigdy nie odejdą. A skąd biorą się treści, które Kościół głosi? W zagadnieniach wiary i moralności, wchodzących w skład doktryny chrześcijańskiej, należy uważać za prawdziwy ten sens Pisma Świętego, jaki utrzymywała i utrzymuje Matka Kościół. Pismo Święte nie abstrakcyjnie rozumiane, ale takie, o jakim mówi Tradycja - wyjaśniał bp Andrzej Siemieniewski.

Biskupi rzymscy, czyli papieże, jasno określają obowiązująca naukę, którą z pomocą Bożą uznali za zgodną z Pismem Świętym i apostolską tradycją.

Bp Andrzej poruszył także kwestię ogłoszonego podczas Soboru Watykańskiego I dogmatu o nieomylności papieskiej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Stefan
    04.04.2017 09:24
    Znamienne jest, że ten, ale też i inne dokumenty papieża Franciszka wymagają interpretacji, wyjaśnień, co Autor miał na myśli. Kiedyś tak nie było, papieże walili "kawę na ławę" i nikt nie miał wątpliwości. Zgadzam się, że takie wystąpienia to zaklinanie rzeczywistości. W imię fałszywego miłosierdzia zwodzi się miliony wiernych. Kościół powinien dbać o zbawienie dusz, a nie o dobre samopoczucie czy "układanie" sobie życia przez ludzi na tym łez padole. Z Panem Bogiem.
  • Hubal
    04.04.2017 19:17
    W Amoris Laetitia papież Franciszek nadchodzi z pomocą "dobrym rozwodnikom", a więc tym osobom, które zostały poszkodowane, zdradzone w wyniku nierządu. Pod definicją nierządu kryje się wszelkie zło, które zabiło Miłość a tam, gdzie nie ma Miłości, tam nie ma Boga. Taka poszkodowana osoba, a więc "dobry rozwodnik" na drodze powołania do rodziny poznaje uczciwego, dobrego człowieka, również chrześcijanina. I tym osobom papież Franciszek idzie z pomocą. Sądy Biskupie dają rozwody, innym nie dają i trwa to latami. Wystarczy by np. zły mąż, który dopuszczał się znęcania, czy innych form nierządu zapewnił Sąd Biskupi, że on ją nadal kocha i chcę się poprawić a w rzeczy samej oszukuje Sąd Biskupi, z czego czerpie niesamowitą frajdę i zamyka tym samym drogę do unieważnienia małżeństwa. Pan Jezus w swojej nauce odradzał nam przysięgi, cytat: " A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. 36 Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. 37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. W nawiązaniu do tej nauki nie słuchamy Pana Jezusa i przysięgamy sobie podczas każdego zawarcia małżeństwa. Co dzieje się z taką przysięgą, gdy Miłość zostaje zabita w wyniku nierządu? W sumieniu "dobrego rozwodnika" on wie, że jest niewinny, że nie złamał przysięgi, że nie zabił Miłości. Wie, również, że ma prawo do Eucharystii ale Kościół, a więc duchowni i my wszyscy zabraniamy im tego Chleba. Nazywamy tych niewinnych, po ciężkich przejściach chrześcijan grzesznikami. Ludzie opanujcie się !
  • Hubal
    08.04.2017 23:30
    Czy tzw. przysięga małżeńska, jest przysięga? Nie jest. Jest Miłość lub Jej nie ma ! Tutaj w Miłości mamy do czynienia z małżeństwem, czy po naszemu z Sakramentem Małżeństwa. Miłość zabita w wyniku nierządu unieważnia taki związek. Osoba poszkodowana jest dalej święta mimo, że będzie się realizować w nowym związku.
  • Hubal
    08.04.2017 23:33
    Teorie o białych związkach nie dotyczą osób poszkodowanych w wyniku nierządu - dajmy tym osobom w końcu spokój i odetchnienie z prawem EUCHARYSTII. KOŚCIELE OPANUJ SIĘ !
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6