Detonowanie bomby

„Seks cię wyzwoli” – krzyczy tytuł z okładki. Mniej widoczny dopisek informuje: „według Jana Pawła II”. To pierwsza w Polsce próba napisania podręcznika teologii ciała w języku młodzieży. Próba udana.

Reklama

Jest nieco męczące powtarzanie w kółko słów George’a Weigla o „teologicznej bombie zegarowej, która wybuchnie w trzecim tysiącleciu”. Amerykański biograf papieża Jana Pawła II mówił w ten sposób o papieskiej wizji ludzkiej seksualności, miłości i małżeństwa, którą określa się mianem „teologii ciała” (dalej skrót: TC). Ta bomba, jak się wydaje, wciąż nie wybuchła z siłą, z jaką powinna wybuchnąć. Ani w całym Kościele, ani w ojczyźnie jej autora.

  Magdalena Siemion Seks według Jana Pawła II cię wyzwoli Wyd. IDMJP2, Kraków 2016
Magdalena Siemion, pracująca w Instytucie Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie, postanowiła ją zdetonować. Napisała podręcznik dla młodzieży, w którym w popularnej formie przekazuje najważniejsze przesłanie TC. Niewątpliwie to właśnie młodzież najbardziej potrzebuje takiej książki. A ujmując rzecz precyzyjniej, potrzebuje mądrej, przekonującej, atrakcyjnej, spójnej wizji miłości i seksualności. Same reguły czy moralne zasady to za mało. Oni chcą wiedzieć, jak to działa. I nie chodzi o poznanie biologicznych mechanizmów ludzkiej seksualności (choć to też ważne), ale o zrozumienie sensu, o poznanie prawdy o miłości.

Czy poradnik Magdy Siemion okaże się przydatny, skuteczny? Czy chwyci? Nie wiem. Ale sam fakt, że ktoś podjął taką próbę, jest rzeczą godną najwyższego uznania i zauważenia. Warto, by po tę książkę sięgnęli najpierw katecheci, nauczyciele, ewangelizatorzy, rodzice. Bo jestem pewien, że dla nich samych taka teologia ciała w pigułce okaże się czymś świeżym, nowym i odkrywczym. Jeśli tak się stanie, to podarują książkę swoim dzieciom.

To za trudne?

Każda próba spopularyzowania TC jest bezcenna, ponieważ nie ma lepszej odpowiedzi Kościoła (na poziomie ideowym) na wypaczony obraz ludzkiej seksualności, który przyniosła tzw. rewolucja seksualna. Kłopot z „teologiczną bombą” Jana Pawła II polega jednak na tym, że jego teksty są trudne do zrozumienia nie tylko dla przeciętnego czytelnika, ale nawet dla teologów czy duszpasterzy. Nauczanie papieża wymaga przełożenia na prostszy język. Jak to robić, by jednocześnie nie utracić głębi myśli, nie zbanalizować tematu? To jest nie lada wyzwanie. Przekonałem się o tym, próbując jesienią 2015 roku napisać na łamach GN cztery katechezy poświęcone TC. Jeden ze zwrotnych komunikatów po tych artykułach brzmiał: „To nadal za trudne”. Z tym większym szacunkiem podchodzę do książki Magdaleny Siemion. Na polskim rynku wydawniczym ukazało się kilka pozycji poświęconych TC, zarówno opracowań polskich autorów, jak i tłumaczeń, ale chyba jeszcze nikt nie odważył się napisać podręcznika dla młodzieży.

Nauczanie papieskie jest trudne także w innym znaczeniu. To nie jest prosta, przepraszam za wyrażenie, instrukcja obsługi. To nie jest zbiór zakazów i nakazów. To porywająco piękna chrześcijańska wizja człowieka oraz jego seksualności oparta na słowie Bożym. Opracowana przez duszpasterza młodzieży i małżeństw, a zarazem filozofa. Odwołam się raz jeszcze do reakcji na moje teksty o TC w GN. Ktoś z czytelników napisał, że zamiast zawiłych teologicznych wywodów, lepiej byłoby w zrozumiały i opisowy sposób ustalić, że grzechem ciężkim jest to i to, a nie jest nim to i tamto. No masz ci los. Jan Paweł II właśnie takiego podejścia chciał uniknąć. Między innymi dlatego, że miał w pamięci rebelię, która wybuchła po ukazaniu się „Humanae vitae” w 1968 roku. Paweł VI podtrzymał w tej encyklice nauczanie Kościoła na temat antykoncepcji. Za niemoralne uznał również stosowanie najnowszej metody regulacji poczęć – pigułki antykoncepcyjnej. Miał w tym całkowitą rację (co pokazują skutki antykoncepcji), ale zabrakło w dokumencie argumentacji, która przekonująco uzasadniałaby owo słuszne „nie”. Nie było widać wystarczająco wyraźnie w tym tekście, że Kościół nie mówi: „nie, bo nie”, ale że owo „nie” dla antykoncepcji wynika z zasadniczego, wielkiego „tak” dla seksualności, miłości, życia.

Jan Paweł II chciał ten brak uzupełnić. Chciał pokazać, że zanim zaczniemy mówić, co jest dobre lub złe, musimy poznać prawdę. Kategorie „prawda–fałsz” są dla Jana Pawła II ważniejsze niż „dobro–zło”. Dlatego mówi on o tzw. mowie ciała i pyta, czy jest ona prawdziwa, czy kłamliwa. Takie ujęcie jest czymś bardzo wymagającym w kontekście kultury, która traktuje seks jako formę rozrywkowej, fizycznej aktywności, takiej samej jak pójście na basen czy na siłownię. To jasne, że łatwiejsze niż zastanawianie się nad „mową ciała” jest swobodne korzystanie z seksualności bez myślenia o konsekwencjach. Droga łatwiejsza nie oznacza jednak z definicji drogi lepszej. Na ogół jest odwrotnie.

Z papieskiego na nasze

Ale wróćmy do książki. Zapytałem autorkę, absolwentkę dziennikarstwa na UJ, jak doszło do jej powstania. Magdalena Siemion teologię ciała odkryła na studiach podyplomowych 10 lat temu i od razu, jak sama przyznaje, zafascynowała się nią. – Tylu młodych zagubionych ludzi w dziedzinie seksualności, a tu taka perła, pomyślałam. I poczułam, że muszę przekazać to dalej, że to moja misja.

Po spotkaniu w Krakowie z Christopherem Westem, amerykańskim popularyzatorem TC, zrealizowała reportaż telewizyjny pt. „Przedmiot czy dar?”. Potem w ramach programu edukacyjnego Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II rozpoczęła prowadzenie warsztatów dla młodzieży poświęconych TC. Siemion opowiada o tych zajęciach z niekłamanym entuzjazmem.

– Widzę ogromne zapotrzebowanie, młodzież chłonie te treści – podkreśla. – Pytają mnie: dlaczego nikt nam o tym nie mówi wcześniej, chcemy więcej. Czy pani jeszcze przyjedzie? Owszem, raz mi się zdarzyło, że dziewczyna wstaje i mówi: „Jestem niewierząca, to mnie nie interesuje”. Ale większość gimnazjalistów i licealistów mówi mi, że potrzebują alternatywy, że są zmęczeni tym, co kolorowa prasa pisze o miłości i seksie. Brakuje im rozmowy na te tematy. Chcą wiedzy. Jedna dziewczyna powiedziała mi po zajęciach: „Teraz wiem, czym jest prawdziwa miłość”; ktoś inny: „Odważnie to pani robi”. To dla mnie największa satysfakcja.

Książka powstała na bazie tych właśnie zajęć. Jest podaniem w pigułce podstawowych treści teologii ciała. Dominikanin prof. Jarosław Kupczak, znawca teologii Jana Pawła II, wyraża się o książce w samych superlatywach. – Autorka potrafi przetłumaczyć wysoką teologię Jana Pawła II na atrakcyjne formuły katechetyczne. To jest nowatorskie przedsięwzięcie. Momentami niektóre sformułowania mogą szokować, ale trzeba szukać słownictwa docierającego do młodzieży, czyli katechetycznego klucza. I – moim zdaniem – pani Siemion go znalazła.

Ojciec Kupczak porównuje autorkę do wspomnianego już Westa, który w Stanach odegrał kolosalną rolę. To on przełożył TC na język popularnych konferencji, rekolekcji i materiałów dla duszpasterzy. – Jego nazwisko jest dziś znane we wszystkich katolickich środowiskach. Mogę tylko życzyć pani Siemion, żeby została takim „kobiecym, polskim Westem” – podkreśla dominikanin.

Między pruderią a pornografią

Przypomnę, że TC to 129 katechez wygłoszonych przez Jana Pawła II w latach 1979–1984 podczas audiencji środowych. Papież po swoim wyborze zdecydował się przedstawić treści, które miał już opracowane wcześniej w Krakowie. Planował wydanie książki, ale został papieżem. To miała być synteza jego całego namysłu nad małżeństwem, które od pierwszych lat kapłaństwa było przedmiotem zarówno jego refleksji naukowej, jak i troski duszpasterskiej. Wcześniejsza książka „Miłość i odpowiedzialność” miała charakter filozoficzny (etyka), TC jest teologią (antropologia)! Papież bazuje w niej na Biblii. W niej szuka odpowiedzi na kluczowe pytania związane z cielesnością, płcią, miłością.

Zapytałem o. Kupczaka, który razem z Westem studiował w Instytucie Jana Pawła II ds. Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Waszyngtonie, dlaczego Amerykanie wyprzedzili nas w promowaniu teologii ciała. Dominikanin zwrócił uwagę na różną sytuację między Polską a USA. – Amerykanie odkryli TC pod koniec lat 80. Dostali całość katechez w tłumaczeniu, i to był dla nich wstrząs. Zobaczyli nagle, że Kościół ma receptę na choroby naszego wieku. To było jak jednorazowy posiłek dla kogoś bardzo zgłodniałego. TC trafiała tam na bardzo podatny grunt, a sam West okazał się wyjątkowo utalentowanym popularyzatorem. Takich jak on było tam zresztą więcej. W Polsce było inaczej. Można powiedzieć, że TC docierała do nas w mniejszych dawkach, stopniowo. Czytaliśmy, choć z trudem, „Miłość i odpowiedzialność”. W Krakowie działał Instytut Nauk o Rodzinie powołany przez Wojtyłę. Swoją rolę odegrały oazy oraz duszpasterstwa akademickie. Pamiętajmy o działalności takich osób jak o. Meissner czy Wanda Półtawska. Elity katolickie miały kontakt z teologią ciała. Wiele jej elementów jest obecnych w publikacjach czy materiałach katechetycznych. Wciąż powstaje u nas wiele prac naukowych o TC, ale brakuje takich ludzi jak West. Dlatego to, co robi pani Siemion, jest tak ważne.

Tytuł „Seks według Jana Pawła II cię wyzwoli” jest prowokacją. Prawda wyzwala, nie seks. Sam seks bez prawdy zniewala, niszczy. Natomiast prawda o seksie, którą przypomniał Jan Paweł II, jest wyzwoleniem dla tych, którzy we własnej seksualności doświadczają więcej mroku, cierpienia niż radości. Pruderia nie jest postawą chrześcijańską. O seksie, o miłości trzeba rozmawiać, zwłaszcza z ludźmi młodymi, właściwie już z dziećmi. Jeśli nie będą tego robili rodzice, wychowawcy, katecheci, ich miejsce zajmie internet lub tzw. edukatorzy seksualni z „Pontonu” i tym podobnych organizacji promujących rozwiązłość seksualną.

Tym, którym pewne sformułowania autorki wydadzą się zbyt śmiałe, przypomnę historię z roku 1965. We Francji ukazała się wtedy „Miłość i odpowiedzialność” Wojtyły. Przedmowę miał napisać słynny soborowy teolog, jezuita Henri de Lubac, którego trudno podejrzewać o zacofanie. De Lubac poprosił o usunięcie z książki aneksu „Seksuologia a etyka”, argumentując, że podejmowanie tematu przyjemności, jaką obdarzają się wzajemnie małżonkowie w akcie płciowym, nie odpowiada godności kapłana oraz biskupa. Wojtyła nie zgodził się na jego usunięcie, komentując to, że pasterze powinni znajdować w sobie pokorę do rozmawiania ze swoimi wiernymi o pragnieniu seksualnym i jego zaspokojeniu; a jeśli to kogoś gorszy, tym gorzej dla niego.

Książkę oraz warsztaty można zamówić na www. idmjp2.pl

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    16.03.2017 19:19
    nie można zamówić, bo za mało wydrukowali
  • Sylwia
    16.03.2017 19:37
    Weigel ma rację: Teologia ciała to bomba. Jednak trzeba szczerze przyznać, że w polskim Kościele niewiele osób chce ją zdetonować. Od tej bomby wolimy fajerwerki tanich porad moralnych czy małżeńskich. Nawet osoby trudniące się poradnictwem rodzinnym w Kościele i przygotowujące do małżeństwa nie znają TC, więc o czym my mówimy? Nie wiem, jak pani Siemion wyszła ta promocja TC, ale u mnie punktuje już za samą odwagę.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8