Kard. F. Coccopalmerio o rozdziale 8 "Amoris laetitia"

Papież Franciszek nie zmienił nauczania Kościoła nt. nierozerwalności małżeństwa. W ten sposób włoski watykanista Andrea Tornielli przedstawia stanowisko kard. Francesco Coccopalmerio, który w swej 50-stronicowej rozprawie, wydanej niedawno przez Watykańską Księgarnię Wydawniczą, zajął się rozdziałem 8. adhortacji Franciszka „Amoris laetitia”, poświęconym właśnie tej kwestii.

Reklama

Zdaniem przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych „krytyczna i bardzo uważna lektura” dokumentu Ojca Świętego pozwala stwierdzić „z czystym i spokojnym sumieniem, że nauczanie [Kościoła] w tym przypadku jest zachowane”. Wspomniany fragment adhortacji „nie jest zbyt obszerny, zawiera bowiem jedynie 21 punktów (od 291 do 312), jest jednak bardzo zagęszczony, stwarzając tym samym duże trudności dla analizy i zrozumienia” – przypomniał na wstępie kardynał. Dodał, że nakłada się na to jeszcze „nie zawsze uporządkowana kolejność omawianych tematów”.

Autor opracowania zwrócił uwagę, że dokument papieski wielokrotnie powtarza „mocną wolę dochowania wierności nauczaniu Kościoła nt. małżeństwa i rodziny” i przypomina, że „w żadnym wypadku Kościół nie może odstąpić od proponowania «pełnego ideału małżeństwa, planu Bożego w całej jego wspaniałości»”. Obojętność, wszelkie formy relatywizmu i inne podobne czynniki oznaczałyby „brak wierności Ewangelii a także brak miłości Kościoła wobec samych młodych” – podkreślił purpurat watykański.

Zdaniem Torniellego najważniejszymi punktami omawianego opracowania są te, które dotyczą „uwarunkowań subiektywnych lub związanych z sumieniem ludzi w różnych sytuacjach nieregularnych oraz związanych z przystępowaniem do sakramentów”. Kardynał zauważył, że te ograniczenia i przeszkody nie zależą od ewentualnej nieznajomości obowiązujących norm, gdyż – jak to stwierdził jeszcze papież Wojtyła – „podmiot, choć dobrze zna normę, może mieć duże trudności w zrozumieniu wartości zawartych w normie moralnej, lub może znaleźć się w określonych warunkach, które nie pozwalają mu działać inaczej i podjąć inne decyzje bez nowej winy”.

Przewodniczący papieskiej rady wymienia tu kilka powodów, które zwalniałyby osobę żyjącą w sytuacji „nieregularnej” od popadania w grzech śmiertelny: „nieznajomość normy” i tym samym brak winy w przypadku jej złamania, „wielką trudność w zrozumieniu wartości zawartych w normie moralnej”, „konkretne warunki, które nie pozwalają na odmienne działanie i na podejmowanie decyzji bez nowej winy” oraz „czynniki, ograniczające zdolność decydowania”.

Trzeci powód jest najbardziej problematyczny – twierdzi autor. Adhortacja, przywołując także Jana Pawła II, mówi o małżeństwach, które, zdając sobie nawet sprawę z nieregularności swej sytuacji, mają „wielkie trudności z wycofaniem się z niej, nie czując w sumieniu, że popełniłyby nowe winy”. Chodzi tu również o sytuacje, w których „mężczyzna i kobieta z poważnych powodów, np. wychowania dzieci, nie mogą spełnić obowiązku rozdzielenia się”. Według kardynała, tekst dokumentu papieskiego, nie potwierdzając tego wyraźnie, zakłada w sposób oczywisty, że osoby te miały zamiar zmienić swoją sytuację prawną. To znaczy dostrzegają „problem zmiany”, a zatem mają zamiar lub przynajmniej pragnienie uczynienia tego – wyjaśnia purpurat.

Kard. Coccopalmerio przypomnina stanowisko Jana Pawła II z adhortacji „Familiaris consortio” – o możliwości spowiadania się i przystępowania do Komunii św. osób żyjących w sytuacji nieregularnej, jeśli zobowiążą się one do życia jak „brat i siostra”, czyli powstrzymując się od współżycia płciowego. 

Podkreśla, że wyjątek w tej dziedzinie, podniesiony także przez „Amoris laetitia”, opiera się na wskazaniach soborowej konstytucji „Gaudium et spes”. Kardynał przypomina zarazem, że w sytuacjach tego rodzaju wiele osób, zgadzając się na takie rozwiązania, podkreśla jednak, że brakuje wówczas pewnych przejawów intymności i nierzadko zagrożona jest wierność, a także narażone może być dobro dzieci. Kardynał sugeruje więc, że „jeżeli zobowiązanie do życia jak brat i siostra okazuje się możliwe, nie stwarzając trudności dla relacji danej pary, to obydwie osoby przyjmują je ochoczo”. Jeśli natomiast takie zobowiązanie powodowałoby trudności, oboje konkubenci zdają się nie być do tego zdolni, gdyż zachodziłby tu przypadek, o którym jasno mówi punkt 301 adhortacji o „określonych warunkach, które nie pozwalają działać inaczej i podjąć inne decyzje bez nowej winy”.

Kościół mógłby zatem dopuścić do pokuty i eucharystii wiernych znajdujących się w sytuacji niekanonicznej, którzy jednak spełnialiby dwa podstawowe warunki: pragną zmienić tę sytuację, nie mogą jednak tego dokonać. Jest oczywiste, że te wspomniane powyżej zasadnicze uwarunkowania winny być uważne rozpatrzone i autorytatywnie rozeznane przez władze kościelne – przypomniał kard. Coccopalmerio. Wyjaśnił przy tym, że nie jest to żaden subiektywizm, ale chodzi o przestrzeń relacji z kapłanem, a byłby też konieczny lub przynajmniej „bardzo pożyteczny” kontakt z kurią, w której biskup zaproponowałby stosowne doradztwo a nawet szczególne zezwolenie na takie przypadki dopuszczenia do sakramentów.

Trzeba też przezwyciężyć inną przeszkodę, jaką jest „zgorszenie”, to znaczy błędne mniemanie, jakoby zezwolenie na przystępowanie niektórych z tych wiernych do sakramentów oznaczało by potwierdzenie uregulowania ich związku, czyli że „małżeństwo albo nie jest konieczne, albo nie jest nierozerwalne”. Aby uniknąć takiego zgorszenia, trzeba „pouczyć wiernych, proponując im” wykładnię powyższych kryteriów.

„Sądzę, że możemy z czystym i spokojnym sumieniem stwierdzić, iż nauczanie o nierozerwalności małżeństwa w opisanym tu przypadku zostało zachowane” – stwierdził kardynał. Wyjaśnił, że w odniesieniu do wiernych w sytuacjach niekanonicznych, a więc żyjących w stanie grzechu śmiertelnego, respektowane jest nauczanie o szczerej skrusze, zawierające postanowienie zmiany swej sytuacji życiowej, jako niezbędnego warunku dopuszczenia tych osób do sakramentów. Wierni znajdujący się w takich sytuacjach z jednej strony mają świadomość i przekonanie o trwaniu w grzechu śmiertelnym, z drugiej zaś postanawiają zmienić swoją sytuację życia, nawet jeśli w danej chwili nie są w stanie zrealizować swojego postanowienia.

Na zakończenie swych rozważań purpurat watykański podkreślił, że Kościół w żadnym wypadku nie może udzielać sakramentów tym wiernym, którzy, „wiedząc, iż znajdują się w stanie grzechu ciężkiego i mogąc to zmienić, nie mają jednak żadnego szczerego zamiaru zrealizowania swojego postanowienia”. „Oczywiście, jeśli ktoś afiszuje się z obiektywnym grzechem tak, jakby był częścią ideału chrześcijańskiego, czy chciałby narzucić coś innego od tego, czego naucza Kościół, to nie może domagać się, by uczyć katechizmu czy przepowiadać, i w tym sensie istnieje coś, co go oddziela od wspólnoty. Musi na nowo usłyszeć Ewangelię i wezwanie do nawrócenia” – podsumował swą broszurę słowami papieskiej adhortacji przewodniczący Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Owca jednak z wielu
    15.02.2017 19:08
    Widać, że owieczki lepiej wiedzą, czym jest Ewangelia, niż ich pasterze. Odwagi!
  • Gość
    15.02.2017 22:41
    Wywody tego kardynała to gwałt na rozumie! Według niego grzeszący żałuje swego grzechu, obiecuje poprawę, ale jednocześnie oświadcza, że nie zrywa z tym grzechem i otrzymuje rozgrzeszenie. Bo nie może porzucić grzechu - w tym wypadku stałego cudzołożenia. A więc człowiek jest niewolnikiem tego grzechu i Kościół to akceptuje. I takie nauki rozpowszechnia watykańskie wydawnictwo. To nie jest nauka katolicka. To pokrętna nauka, od której rozchodzi się odór złego.
  • Anna
    15.02.2017 23:26
    Dlaczego nikt nie przejmuje się dobrem dzieci porzuconych? Dlaczego nie słyszy się kazań o tym, jakim złem jest dla dzieci rozwód rodziców. Nie przestrzega się przed zawieraniem nowego związku, nie mówi o konsekwencjach dla przyjmowania sakramentów. Nie namawia się do porzucenia życia w grzesznym związku gdy jeszcze nie ma nowych dzieci. A gdy już pojawią się dzieci to uważa się za nieludzkie sugerowanie rozejścia się danej pary. Życia bez seksu też nie powinno się sugerować, bo to zagrażałoby "wierności"!!!!! Jakiej wierności, przysięga była innej osobie, przed ołtarzem.Nic z tego nie rozumiem.
  • Gość Marek
    19.02.2017 10:39
    Kardynał odnosi się m.in. do punkt 298 AL, który jest bezczelą manipulacją (tym gorzej). Jest tam przypis 329, odnoszący się do Familiaris Consortio 84, a także Gaudium et Spes 51. Ten przypis 329 powołuje się na obydwa dokumenty na raz w jednym zdaniu, ale w sposób oszukańczy. Familiarsi Consortio pisze bowiem, że ludzie w nowych związkach czasem nie mogą rozstać się ze względu na dobro dzieci, ale pisze też, że chcąc przystąpić do Sakramentów, muszą zrezygnować ze współżycia. Natomiast Gaudium et Spes odnosi się do innego problemu - reulacji poczęć, pisząc, że brak intymności może wystawić wierność i dobro potomstwa na próbę. Odnosi się jednak do małżeństwa, a nie innych związków "nieregularnych".

    Obecna adhortacja, łącząc fragmenty tych myśli, wyraźnie sugeruje, że brak współżycia w "nowych związkach" byłby jakąś szkodą i podsuwa usprawiedliwienie dla decyzji kapłana czy biskupa o dopuszczeniu do rozgrzeszenia i Komunii św. ludzi rozwiedzionych, w powtórnych związkach, aktywnych seksualnie w tych związkach.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6