28. rok życia

– Panu Bogu przez sześć lat uciekałam pobożnymi drogami – przyznaje Gabriela, mała siostra Jezusa.

Reklama

Gabriela Maria jest jedną z trzech żędowiczanek, które wstąpiły do Zgromadzenia Małych Sióstr Jezusa. Z duchowością brata Karola de Foucauld, wówczas jeszcze niewyniesionego na ołtarze, zetknęła się w latach 80. XX w. na rekolekcjach oazowych.

Akt pierwszy

– Byłam animatorką w Ruchu Światło–Życie, a że miałam całe wakacje do dyspozycji, to w ośrodku oazowym zgłosiłam, że mogę pojechać na rekolekcje tam, gdzie będę potrzebna. Byłam wtedy zafascynowana św. Franciszkiem z Asyżu, ale szukałam też bardziej współczesnych mi świadków życia Ewangelią – zaczyna swoją opowieść msJ Gabriela. Została wtedy posłana do Otmuchowa na III stopień Oazy Dzieci Bożych.

– Moderatorem tych rekolekcji był ksiądz należący do Unii Kapłańskiej brata Karola, który dzielił się z nami, animatorami, przeżywaną duchowością. Każdego dnia po wieczornej odprawie czytał nam fragment książki Teresy Micewicz pt. „Światła pustyni” i dzielił się osobistym świadectwem spotkania z małymi siostrami Jezusa. Słuchając go, coraz bardziej uświadamiałam sobie, że to, co mówi, jest mi bardzo bliskie. W Karolu spotkałam świadka, który swoim życiem, swoją relacją z Jezusem potwierdził mi, że życie Ewangelią jest możliwe również w czasach mi współczesnych – podkreśla mała siostra.

Książka, która czekała

– Pamiętam, że ksiądz moderator nie mógł nam powiedzieć, gdzie w Polsce są wspólnoty małych sióstr, bo był to czas, w którym zgromadzenie żyło w dyskrecji. Było mi to na rękę, bo byłam przekonana, że nie muszę wstępować do zgromadzenia, że każdy świecki może żyć duchowością Nazaretu – przyznaje. Moderator każde spotkanie z animatorami kończył modlitwą oddania ułożoną przez brata Karola. Gabriela była nią zachwycona. Odpisała sobie jej treść, by po powrocie z rekolekcji móc dalej ją odmawiać. – Chciałam też zdobyć książkę „Światła pustyni”, by więcej o Karolu się dowiedzieć, a także by móc w grupie oazowej w parafii podzielić się tym, czego doświadczyłam na rekolekcjach w Otmuchowie. To były czasy, kiedy trudno było kupić konkretną książkę, ale gdy pojechałam do Opola i weszłam do księgarni religijnej przy katedrze, zauważyłam w antykwariacie właśnie „Światła pustyni” – jedyny egzemplarz. Od razu go kupiłam, mając świadomość, że właśnie coś ważnego się dzieje – opowiada mała siostra. I dodaje, że na oazowych spotkaniach fragmenty z książki do przeczytania na głos zawsze dawała 14-letniej Krysi, dziś również małej siostrze Jezusa.

Czas odpowiedzi

– Potem przyszedł taki moment, że dotarło do mnie, co naprawdę mówię w modlitwie oddania. I wtedy słowa „zrób ze mną, co Ci się podoba” uwięzły mi w gardle. Pomyślałam, że wcale tego nie chcę. Co będzie, jak mnie Pan Bóg powoła do zakonu? Nie chcę być zakonnicą. Mam pracę, jestem zaangażowana w oazie i w tym wszystkim się odnajduję. Jednak zaczęłam szczerze modlić się, że jeśli Pan Bóg chce mnie poprowadzić inną drogą, aby pokazał mi to do 28. roku życia. To dlatego, że brat Karol nawrócił się, mając właśnie 28 lat – wyjaśnia msJ Gabriela.

Czas odpowiedzi przyszedł po pięciu latach, kiedy miała 27 lat. – Wówczas Krysia była po maturze i zaczęła rozeznawać swoje powołanie. Na wspólnych rekolekcjach przegadałyśmy całą noc na temat różnych zgromadzeń. Powiedziałam wtedy, że prosty sposób życia małych sióstr Jezusa jest mi najbliższy. Z czasem Krysia nawiązała z nimi kontakt i dzieliła się ze mną każdym listem, każdą kartką. To, co w nich czytałam, było mi bliskie. Z czasem, tuż przed Bożym Narodzeniem, które jest świętem patronalnym zgromadzenia, opisałam to wszystko w liście do małej siostry Jezusa odpowiedzialnej za region w Polsce. Kiedy wrzuciłam ten list do skrzynki pocztowej, odczułam wielki pokój, który zamieszkuje we mnie do dziś – wspomina.

Opowiada też, że w ferie zimowe zdecydowały się z Krysią pojechać do Częstochowy. – Bez zapowiedzi, wieczorem 25 stycznia, w święto Nawrócenia św. Pawła, zadzwoniłyśmy do drzwi domu małych sióstr Jezusa. Tak naprawdę przyjechałam, by zobaczyć, czy tu jest tak, jak opisywała książka – mówi wprost. Trafiły na adorację. Gabriela przyznaje, że wielkie wrażenie wywarła na niej cisza i atmosfera skupienia. – Była też adoracja nocna, podczas której miałam swoją godzinę. Byłam wtedy sama w kaplicy. Przeżyłam osobiste spotkanie z Jezusem – wspomina. Podkreśla, że w Częstochowie poczuła się jak w domu i odkryła, że jest zaproszona przez Jezusa do życia właśnie w tej wspólnocie.

Prawie ćwierć wieku

– Pan Bóg bardzo jasno mnie poprowadził. Chociaż stale miałam wiele pomysłów na swoje życie, okazał mi wiele cierpliwości i odpowiedział na pragnienia mojego serca według Jego planu – uśmiecha się mała siostra. Gabriela prawie 25 lat temu wstąpiła do zgromadzenia. Wstąpiła też Krysia, a z czasem również Hiacynta. Wszystkie trzy z Żędowic, ze wspólnoty oazowej. – Kilkanaście lat temu byłam w Touggourt w Algierii, gdzie w 1939 r. powstała pierwsza nasza wspólnota. Tam lepiej zrozumiałam duchowość Nazaretu, jaką odkrył brat Karol – Eucharystyczny Nazaret, zatracone życie Jezusa. Wówczas był ramadan i z minaretów głośno nawoływano do modlitwy, a my razem z siostrami trwałyśmy u stóp Jezusa i w ciszy Go adorowałyśmy. Mogłyśmy okazywać wdzięczność za dar Jego cichej i pokornej obecności w około 160-tysięcznym mieście, gdzie były tylko dwie wspólnoty katolickie: biali ojcowie i małe siostry Jezusa – opowiada.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10