Po roku „na kanapkach”

Tej nocy nikt z nich nie upije się ani z samotności, ani ze szczęścia. I każdemu życzyć będzie można lepszego nowego, 2017 roku...

Reklama

To trzecia edycja Sylwestra z Ubogimi organizowanego przez młodych i kleryków w auli przy parafii Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach. Wspólnie w tę noc bawią się wolontariusze, bezdomni, ubodzy, dorośli, dzieci i młodzież. Goście otrzymują imienne zaproszenia. Czekają ich ciepły posiłek, zimna płyta, smakołyki, dobra zabawa z wodzirejem, konferencja, adoracja, spowiedź, Msza o północy i... prezenty.

Nie przynoś CV

W zeszłym roku na sylwestra przybyło aż 200 gości i 150 wolontariuszy. Tym razem współorganizatorem imprezy może być każdy z nas. Potrzebne są: modlitwa, pieniądze, czapki, skarpety, szaliki (muszą być w bardzo dobrym stanie, najlepiej nowe); środki czystości, sałatki, ciasta. Potrzeba też wolontariuszy w dniu imprezy. Pierwsze spotkanie dla nich odbyło się 26 listopada o 19.00 w seminarium przy ul. Wita Stwosza 17 w Katowicach. Drugie – 18 grudnia. Wystarczy być na jednym z nich.

„Nie musisz mieć specjalnych zdolności. Nie wymagamy referencji, doświadczenia zawodowego ani nawet CV. Nie musisz być osobą wierzącą. Wystarczy, że jesteś gotów do spojrzenia z miłością na drugiego człowieka. Podczas sylwestra będziesz mógł wcielić się w rolę kelnera i obsługiwać gości, krzątać się po kuchni i przygotowywać jedzenie do wydania lub po prostu dotrzymać towarzystwa naszym ubogim – porozmawiać, wysłuchać, razem się pobawić. Potrzebna będzie również pomoc w samych przygotowaniach (dekoracja i przyszykowanie sali, pakowanie prezentów). Zajęcie znajdzie też fotograf, kamerzysta, muzyk” – wyjaśniają organizatorzy.

Jednym z nich jest pochodzący z Rybnika Łukasz Kosielak, student teologii i historii sztuki. To on wpadł na pomysł, by zmienić formę sylwestra dla bezdomnych organizowanego przez kleryków. Najpierw odbywał się on na katowickim dworcu, później – u sióstr misjonarek Miłości. Ten ostatni zorganizowano trzy lata temu.

– To było spotkanie z posiłkiem i Mszą św. Byliśmy tam tak naprawdę tylko po to, żeby wydać jedzenie. Tu kanapka, tam krokiety, tu bigos. „Proszę”, „dziękuję”, „do widzenia”. Żadnej interakcji, żadnej rozmowy, żadnego spotkania. Po tym sylwestrze miałem mieszane uczucia: niby zrobiliśmy coś dobrego, ale dla tych ludzi była to kolejna wydawka żywności. Przyszli, dostali i poszli. Wtedy – do dziś tak twierdzę – z natchnienia Bożego pojawiła się u mnie myśl, żeby zrobić to trochę inaczej – wyjaśnia Łukasz. W miejsce sylwestra dla bezdomnych pojawił się więc Sylwester z Ubogimi. Zmianę widać już w samej nazwie. Nie ma lepszych i gorszych, są imienne wizytówki i czas na wzajemne poznanie się.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6