Z kropli składają się oceany

Najważniejsze, by przełamać obojętność i zrobić cokolwiek. Może to będzie kropla w morzu. Ale z kropli składają się oceany.

Reklama

Tydzień modlitw za uchodźców i tych co zginęli w drodze do Europy rozpoczął się ledwo kilka dni temu, w ostatnią sobotę. Modlitwa przygotowana przez wspólnotę św. Idziego odbyła się już w m.in. w Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Czasem miała charakter ekumeniczny, czasem tylko katolicki. Uczestniczyli w niej polscy biskupi: kard. Kazimierz Nycz w Warszawie, abp. Stanisław Gądecki w Poznaniu, bp Grzegorz Ryś w Krakowie, bp Krzysztof Włodarczyk w Koszalinie. W sobotę w Gnieźnie modlitwie będzie przewodniczył Prymas Polski. Tydzień modlitw ciągle trwa.

"Litania"

Szczególna „litania” imion. Arabskich, ale i europejskich. Chrześcijanie? Żadna różnica... Za każdym z nich konkretny człowiek, konkretna twarz. Historia życia, dłuższa lub – bardzo często – krótsza. Tak wiele dzieci, z rodzicami lub samych...

Miejsca dalekie i całkiem bliskie. Paradoksalnie najłatwiej się słucha o tych, co utonęli na morzu, zostali znalezieni w nadkolach samolotu lub udusili się w walizce. Gorzej o tych, co zmarli z zimna – podczas ucieczki z Aleppo ale i na granicy turecko-bułgarskiej (!) czy zginęli od kul straży granicznej. Słyszę: zastrzeleni na granicy turecko-syryjskiej. Ale słyszę też: zginął od pocisku na granicy turecko-bułgarskiej. Tu już go nie „zastrzelono”? Pocisk się sam błąkał w powietrzu? Są też tacy, którzy zginęli z pragnienia podczas wędrówki, porzuceni przez przemytników, jest nastoletnia dziewczynka której za burtę wyrzucono plecak z insuliną i tacy, których znaleziono martwych w samochodzie-chłodni już w Austrii...

"Litania" nie trwa długo. Znamy tylko niewielu, a ich historie ograniczone są do miejsca pochodzenia, sposobu i daty śmierci. Modlitwa przypomina: ci pozostali, a zginęło ich w drodze do Europy ponad 30 tysięcy, są bezimienni dla nas, ale nie dla Boga.

Obozy

Jaki jest nasz w tym udział? Ktoś nie reaguje na trwające konflikty. Ktoś sprzedaje broń. Ktoś – po prostu – na wojnie i tej sytuacji zarabia. Ktoś zmniejszył pomoc finansową dla obozów na Bliskim Wschodzie, co spowodowało istotne zmniejszenie racji żywnościowych i stało się bezpośrednią przyczyną napływu uchodźców do Europy (przypomniała o tym Janina Ochojska). Na spotkaniu po modlitwie w Krakowie powtarzała, że lepiej, by ludzie mogli pozostać w swoim kręgu kulturowym i religijnym, tam gdzie mają rodzinę. Ale muszą tam żyć. Nie wystarczy bezpieczeństwo, i tak przecież względne.

W obozach są miliony dzieci, które nie mają szans na to, by się uczyć. Dorośli nie pracują. Zniszczona przez wojnę jest infrastruktura: nie ma wody, dostępu do pomocy medycznej, brakuje żywności. Zbliża się zima: znów potrzeba będzie ciepłej odzieży, koców... PAH działa w Syrii od 2013 roku. To niejedyna organizacja na miejscu. Ciągle zbyt mało.

W Europie

Ci, którzy uciekli... Ci, którzy w Polsce są od roku, sprowadzeni choćby przez fundację Estera. Przed wojną studiowali lub pracowali w Syrii. Dziś już mówią po polsku. Może nie najlepiej, ale zrozumiale.

O pracę niełatwo. Słowa: jesteśmy z Syrii powodują natychmiastowe usztywnienie. Ludzie się nas boją – mówi młoda kobieta. Przed wojną kończyła w Syrii filologię francuską. Został jej tylko rok. Chciałaby ją skończyć w Polsce. Czy uda się obejść problem dokumentacji? Trudno oczekiwać w tej chwili zaświadczeń z syryjskiego uniwersytetu... Jest nadzieja.

Niespełna pięcioletnie dziecko mówi po polsku najlepiej z rodziny, ale z kontaktem z rówieśnikami jest problem. Niestety, jest bardziej podobne do ojca niż matki, ma ciemną cerę... Ktoś sprawił, że problem koloru skóry istnieje na poziomie pięcioletnich dzieci.

Zapytani, czy chcieliby kiedyś wrócić, mówią że to ich marzenie. Ale na razie się nie da. Chodzi o bezpieczeństwo, chodzi o szansę dla dziecka.

Syria jest dla nas jeszcze względnie jasna. Wiadomo: wojna. Ale Afryka? Kraje subsaharyjskie? Niewiele wiemy o tym, co tam się dzieje. Informacje ze świata, z Sudanu, Darfuru, z Etiopii czy Erytrei słabo przebijają się do świadomości. Ci ludzie idą po lepszy los? Można i tak powiedzieć. 

Lepszy los: nie umieramy z głodu czy pragnienia. Lepszy los: czwartego porwania i próby uczynienia z siebie niewolnika, młodego żołnierza, młody chłopak mógłby nie przeżyć. Na jego ucieczkę do Europy, po tym jak po kolejnym powrocie na jego oczach zgwałcono dwie kobiety a trzecią zabito (za karę?), złożyła się cała wioska. Wypchnęła go wręcz... Ta historia akurat ma happy end. Chłopak dotarł do Europy, do Włoch, potem do Calais, w końcu przyjęła go wspólnota z Taize. Znaleźli sposób na integrację chłopaków, Ibrahim nie był jedyny. Dostał szansę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6