"Sprawa ks. Jacka Międlara definitywnie załatwiona"

Sprawa ks. Jacka Międlara, który był znany z kontrowersyjnych wypowiedzi w mediach, została definitywnie załatwiona, ponieważ porozumiał się on ze swoimi przełożonymi - powiedział PAP w czwartek rzecznik episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Reklama

Rzecznik episkopatu Polski podkreślił w rozmowie z PAP, że ks. Jacek Międlar "porozumiał się ze swoimi przełożonymi Zgromadzenia Księzy Misjonarzy św. Wincentego a Paulo; przyjął propozycję zgromadzenia i będzie pracował w parafii w Tarnowie". Podkreślił, że ks. Międlar dostosował się do zaleceń przełożonych zgromadzenia i sprawa została definitywnie załatwiona.

Ks. Międlara nadal będzie obowiązywał zakaz wypowiedzi dla mediów. W parafii będzie jedynie udzielał sakramentów, nie będzie np. uczył religii.

13 sierpnia ks. Międlar zamieścił na Twitterze wpis, dotyczący posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus, w którym napisał: "Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?". Posłanka skierowała sprawę do prokuratury; jej zdaniem doszło do publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa.

Po tym wpisie głos zabrał przełożony duchownego ks. Kryspin Banko. "W związku z ostatnimi wystąpieniami ks. Jacka Międlara CM pragnę przypomnieć, że pozostaje w mocy treść mojego pisma z dnia 19 kwietnia br., w którym ks. Jacek otrzymał całkowity zakaz wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" - napisał wizytator w oświadczeniu dla KAI, przekazanym PAP przez rzecznika episkopatu. Przełożony w wydanym oświadczeniu przypomniał księdzu Międlarowi, że każdego członka zgromadzenia obowiązują przyrzeczenia wynikające ze ślubu posłuszeństwa.

"Jeszcze raz z mocą pragnę podkreślić, że Zgromadzenie absolutnie nie podziela jego ostatnich wypowiedzi, gdyż każdemu, niezależnie od jego poglądów, należy się szacunek i chrześcijańskie zrozumienie. Ufam, że ten młody kapłan zastosuje się do ślubów, które złożył w Zgromadzeniu" - dodał.

Całkowity zakaz "jakichkolwiek wystąpień publicznych oraz organizowania wszelkiego rodzaju zjazdów, spotkań i pielgrzymek, a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" wobec ks. Jacka Międlara został wydany po tym, jak wygłosił on kazanie na nabożeństwie poprzedzającym marsz w ramach obchodów rocznicy ONR w kwietniu w Białymstoku. Białostocka prokuratura okręgowa prowadzi sprawę dotycząca tych obchodów.

Sekretarz Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo ks. Adam Borowski pytany o powody zmiany personalnej dotyczącej ks. Międlara, powiedział KAI, że w ciągu roku w zgromadzeniu dokonuje się kilkudziesięciu zmian proboszczów, wikariuszy i katechetów. "W przypadku ks. Międlara nie możemy publicznie przedstawić powodów zmiany, gdyż dotyczą one wewnętrznych spraw zgromadzenia" - podkreślił.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    03.09.2016 19:55
    Zapoznałem się z białostockim kazaniem ks. Jacka i samokrytyką Kurii białostockiej i przyznam, że nic z tego nie rozumiem. Nadal nie wiem co takiego wydarzyło się w białostockiej katedrze, bo po mojemu...nic. Jestem kapłanem z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem, byłem też wychowawcą młodzieży duchownej. Może dlatego z niemałym zdumieniem przyglądam się jak przeciw młodemu kapłanowi wytacza się działa w postaci sążnistych oświadczeń różnych gremiów kościelnych w dodatku jakby na komendę środowisk "poza kościelnych". Nie wystarczyło krótkie: "badamy sprawę, o wynikach poinformujemy"? Czy autorzy urzędowych oświadczeń, w tym przełożeni Księdza zastanowili się jak może się czuć młody człowiek osaczony tak publicznie z różnych stron? Zdumiewa mnie skwapliwość z jaką podejmuje się wobec niego różne decyzje. Co takiego zrobił? We Wrocławiu doprowadził do chrztu kilkanaście dorosłych osób w przeciągu roku. Kazania jego nie podobały się "części wiernych", więc przeniesiono go gdzie indziej, nie zastanawiając się nawet, że zawsze jasne i jednoznaczne kazania nie spodobają się jakiejś "części wiernych". Potem chłopak przerzucany jak worek kartofli z miejsca na miejsce, ciągle z przymiotnikiem "kontrowersyjny". Ośmielam się rzec, że każdy kapłan na ambonie powinien być "kontrowersyjny" i cały Kościół też. Rzecz w tym, że także w Polsce stajemy się coraz mniej "kontrowersyjni" i dlatego "kontrowersyjni" burzący święty spokój irytują bądź przerażają. Znamy także różnych kapłanów prawdziwie kontrowersyjnych, którym jakoś nikt nie przeszkadza w głoszeniu ichnich "kontrowersji". Za formę pewnych wypowiedzi należało przeprosić, ks. Jacek też winien w niektórych momentach dobierać słowa jeśli chce osiągnąć zamierzony cel: doprowadzenie bliźniego do refleksji nad swoim postępowaniem, bo można niekiedy wylać dziecko z kąpielą. Teraz wszyscy odetchnęli z ulgą: młody, charyzmatyczny kapłan, mogący zrobić wiele dobra, zamiast tak potrzebnego towarzyszenia, zrozumienia, także obrony(!) otrzymał "szlaban" na niemal wszystko. Rozwiązanie najprostsze z możliwych. A że pozostał sam ze swoim poranieniem, emocjami... cóż. Postawiono go na prostej drodze do wyalienowania. Potem można będzie powiedzieć: a nie mówiliśmy? Mam nadzieję i życzę mu żeby przetrwał, dojrzał i wrócił do tej trzody, którą wszyscy przerzucają się jak gorącym kartoflem. Mam tu na myśli ONR. Flagi ONR nie były pierwszymi które znalazły się w białostockiej katedrze. Jeśli potem na ulicy ci ludzie wykrzyczeli kilka niepotrzebnych haseł, to może tym bardziej potrzebują duszpasterza, czyż nie? Komu ich zostawiamy? Perunowi? Jak nie przyjdą więcej na Mszę mamy się cieszyć, odetchnąć z ulgą? Będziemy sobie powtarzać w kółko że nacjonalizm nie jest chrześcijański? To może warto go ochrzcić? Jak można tych ludzi tak po prostu zostawić samym sobie? Jasne że mogą chodzić "prywatnie". Nie jest moim zamiarem usprawiedliwianie ks. Jacka, sam wie co winien naprawić w sobie i wokół siebie. Nie jestem jednak w stanie zgodzić się z tym bombardowaniem ze wszystkich stron i z tym jak łatwo to przychodzi. Księdzu rzecznikowi na słowa: "sprawa ks. Jacka Międlara definitywnie załatwiona" mogę ze spokojem odpowiedzieć: proszę Księdza - nic nie jest załatwione.
  • To_Ja
    04.09.2016 16:05
    No tak. Znaleźli mu idealne miejsce- Tarnów. Tam mu pokażą, "które pół dnia dłuższe" :-) Już oni wiedzą jak skutecznie "zamknąć usta prawdzie"- swoją drogą działa tam niezła klika :-) Oni się nie tylko nie mieszają w obronę życia, ba nawet więcej- "szanują zaangażowanie świeckich i dlatego nie pozwalają księżom na to, by ich parafianie zbierali podpisy za życiem" (sic!) A ja, głupia, dotąd myślałam, że Kościół jest za życiem...
  • gość2
    05.09.2016 10:41
    Nareszcie.
    kazanie upolitycznione ONR-em nie podoba mi się, a szczególnie ten fragment (zwracam uwagę na ostatnie zdanie):
    "Największą zatem przeszkodą na drodze ruchu wolnościowego, ruchu poszukującego prawdy, ruchu zdążającego do umocnienia narodu nie są oligarchowie, mafia, establishment czy wrogowie, ale jest zwykłe tchórzostwo, zwykła żydowska pasywność, która wkrada się w grupy społeczne na całym świecie. Bo, moi drodzy, tchórze nie chcą móc zrzucić kajdan niewoli, bojąc się przy tym przelania choćby jednej kropli krwi. "
  • Gość2 cd. cytatu
    06.09.2016 11:57
    "Bo, moi drodzy, tchórze nie chcą móc zrzucić kajdan niewoli, bojąc się przy tym przelania choćby jednej kropli krwi. Zatem żydowską tragedią nie była egipska tyrania, lecz zwykłe – wybaczcie za kolokwializm – frajerstwo. I z takimi „frajerami” miał do czynienia również Jezus"...

    Tagi: prawda i wolność, mafia i wrogowie, kajdany, tchórzostwo, kropla krwi, frajerstwo;
    brzytwa;
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9