Wilk i miłosierdzie

„Liturgia jest zdrowa, gdy jest piękna i nie ma w niej niechlujstwa. To dzieło sztuki, którego treścią jest Słowo a formą piękny kształt. Bóg jest piękny.”

Reklama

Włoskie Gubbio większość z nas kojarzy z wilkiem i świętym Franciszkiem. Tam miał miejsce cudowny dialog, a jego skutkiem było nawrócenie zwierzęcia. Ponieważ dziś przeżywamy Dzień Modlitwy o Ochronę Stworzenia warto przypomnieć słowa Biedaczyny z Asyżu:

Bracie wilku, wyrządzasz wiele szkód w tej okolicy i popełniłeś moc złego, niszcząc i zabijając wiele stworzeń bez pozwolenia Boga. A zabijałeś i pożerałeś nie tylko zwierzęta, lecz śmiałeś zabijać i ludzi, stworzonych na podobieństwo Boskie. Przeto zasłużyłeś na stryczek, jako złodziej i zbójca najgorszy, i lud cały krzyczy i szemrze przeciw tobie, i cała okolica jest tobie wroga. Lecz zawrę, bracie wilku, pokój między tobą a nimi, byś ich nie krzywdził więcej, a oni przebaczą ci wszelką urazę dawną i ani ludzie, ni psy nie będą cię już prześladować” (Kwiatki świętego Franciszka, rozdział 21).

Jednak moje myśli krążą wokół umbryjskiego miasteczka z innego powodu. W ubiegłym tygodniu – o czym informowaliśmy – było miejscem, gdzie odbywał się 67. Narodowy Tydzień Liturgiczny. Wybór lokalizacji uzasadniano 1600. rocznicą listu, w którym papież Innocenty I odpowiadał na pytania tamtejszego biskupa Decencjusza, poruszającego między innymi kwestie pojednania grzeszników w czasie świąt wielkanocnych. Stąd temat tygodnia: „Liturgia jako miejsce miłosierdzia”.

Bogatego programu Tygodnia streszczał nie będę. Zainteresowani (i znający język włoski) znajdą go na uruchomionej z tej okazji stronie internetowej. Tam również zamieszczono już dwa wykłady, wygłoszone w trakcie jego trwania. Do jednego z nich chciałbym nawiązać.

W pierwszym dniu Tygodnia wygłosił go ojciec Ermes Ronchi OSM (Serwici, Słudzy NMP). Jednak na dobrą sprawę trudno mówić o wykładzie. Sam mówca zastrzegł bowiem już na początku, że nie jest żadnym autorytetem, a jedynie prostym mnichem sprawującym liturgię, tu chcąc raczej sprowokować pytania aniżeli dając gotowe odpowiedzi.

Na dwa wątki refleksji ojca Ronchi – „Miłosierdzie objawione w Piśmie i celebrowane w Liturgii” – w dzisiejszym komentarzu chciałbym zwrócić uwagę.

Pierwszy krążył wokół zdrowej i chorej celebracji. Przeczytałem z zainteresowaniem choćby z tego powodu, że uzupełniał to, co napisałem w ubiegłym tygodniu o sztuce celebracji. „Liturgia jest zdrowa, gdy jest piękna i nie ma w niej niechlujstwa. To dzieło sztuki, którego treścią jest Słowo a formą piękny kształt. Bóg jest piękny” (św. Franciszek). Dlatego zdrowa liturgia posługuje się „słowami wyprowadzonymi od wewnątrz; słowami, które stały się Ciałem i Krwią. Tylko te są prawdziwe”.

A liturgia chora? Jest taką, gdy przestaje być świętem, a staje się „miejscem wyobcowania i wzajemnej obojętności”; gdy przestaje uzdrawiać serce. Bo „Bóg nie objawia się tam, gdzie serce jest nieobecne”.

Drugim wątkiem, który zwrócił moja uwagę była refleksja ojca Ronchi na temat Kyrie. Właściwie nawet nie refleksja. Bardziej poetycka medytacja wokół krótkiego śpiewu kończącego akt pokuty, pozwalająca wniknąć w głąb kilku prostych, powtarzanych niemalże w każdej liturgii słów. Kyrios jak niewiasta rodząca do nowego życia. A człowiek jak Bartymeusz. Gdy woła „zmiłuj się” myśli nie o swoich grzechach, ale o martwych oczach. Zatem „eleo” – ewangeliczne miłosierdzie (nie tylko zmiłowanie), to także przywrócenie oczom zdolności radowania się światłem, ożywienie martwych oczu.

Czytając refleksje ojca Ermesa pomyślałem o rekolekcjach Ruchu Światło-Życie. Proponują one uczestnikom między innymi szkołę modlitwy rozszerzoną o celebracje Słowa Bożego. Jedną z nich jest nabożeństwo „Siedmiu próśb”. Jest biblijnym rozwinięciem Modlitwy Pańskiej. Powtarzane wielokrotnie, często mechanicznie, słowa, odzyskują swoją głębię, przenikają do serca, zaczynają je kształtować. Czyli nawracać wilka w owczej skórze.

W kontekście powyższych refleksji dochodzimy do końcowych wniosków. By nasza liturgia była zdrowa potrzebujemy i takich jak włoskie tygodni, i takich jak oazowe celebracji w parafiach. Wiem, to nie moje kompetencje. Ale może ktoś myśli podobnie i znajdzie się grono zapaleńców, którzy takie wydarzenie jak polski tydzień liturgiczny przygotują. Mamy przecież kilka dobrych ośrodków liturgicznych, mamy doświadczenie szkoły liturgii w popularnej oazie. Przed nami wreszcie, za pięć lat, rocznica Synodu Piotrkowskiego, który w swoich statutach polecił wydanie tak zwanego Rytuału Piotrkowskiego. Czyli polskiej adaptacji wydanego w 1614 roku Rituale Romanum. Zatem i miejsce symboliczne.

A potrzeby takiego tygodnia chyba uzasadniać nie trzeba.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| LITURGIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9