Życie za życie Francji

„Widzieliście kiedyś księdza na emeryturze? Ja będę pracował do ostatniego tchnienia”... Tak mawiał ks. Jacques Hamel, zamordowany przez dżihadystów podczas odprawiania Mszy Świętej. Męczennik 
za wiarę w kraju, na którym niektórzy już dawno postawili krzyżyk.

Reklama

Po serii zamachów w Europie, w których ginęły dziesiątki anonimowych osób, tym razem zamachowcy zgotowali rytualny mord konkretnej osobie i uderzyli tym samym w konkretną wspólnotę religijną – Kościół katolicki. To nie przypadek.

Kościół na liście

Saint-Étienne-du-Rouvray niedaleko Rouen w Normandii, północna Francja. Na co dzień mieszka tam niespełna 30 tys. osób. Są dwie parafie katolickie i niewielka, ale dynamiczna wspólnota praktykujących katolików. Księży, jak w niemal całej Francji, bardzo brakuje. To między innymi dlatego ks. Jacques Hamel, choć wiek emerytalny (75 lat) osiągnął 11 lat temu, postanowił, że będzie służył tak długo, jak tylko będzie mógł. Lokalna społeczność zna go bardzo dobrze, ale nie był postacią znaną w całej Francji. Aż do wtorku 26 lipca.

W odprawianej przez niego Mszy św. w parafii Saint-Étienne (św. Szczepana) uczestniczy, poza nim, kilka osób: dwie siostry zakonne i dwóch parafian. Około godziny 10 do kościoła, krzycząc w języku arabskim, wpada dwóch napastników z nożami w ręku. Ksiądz Jacques zostaje schwytany przez jednego z nich. Według świadków mordercy zmuszają kapłana do klęknięcia przed nimi. Po wykrzyczanym „przemówieniu” zabójca podrzyna księdzu gardło. Drugi napastnik filmuje zbrodnię. Jeden z wiernych zostaje ciężko raniony. Wcześniej jednej z sióstr udaje się zbiec z kościoła tylnym wyjściem i zawiadomić policję. Gdy zbrodniarze wybiegają ze świątyni z okrzykiem „Allahu Akbar!” (Bóg jest wielki), kościół jest już otoczony przez służby antyterrorystyczne. Padają celne strzały, mordercy nie żyją.

Obaj byli bardzo dobrze znani francuskim służbom specjalnym, podejrzani i oskarżani o związki z Państwem Islamskim. Jeden z nich nosił nawet na nogach specjalną bransoletkę elektroniczną, która pozwalała policji na kontrolowanie go 24 godziny na dobę. A parafia Saint-Étienne była na specjalnej liście kościołów do zaatakowania, którą rok temu policja znalazła przy innym islamskim terroryście, współpracowniku organizatora zamachów w Paryżu.

Dramatyzmu sprawie dodaje fakt, że ta sama parafia podarowała przed laty ziemię pod budowę meczetu (do którego zresztą uczęszcza więcej muzułmanów niż katolików do sąsiedniego kościoła). Według niektórych francuskich źródeł uczęszczał do niego również jeden z zabójców księdza...

Na przepustce

W tej historii nikt nie jest anonimowy. Choć pozostali uczestnicy tej masakry wolą nie występować pod nazwiskiem, to zarówno zamordowany kapłan, jak i jego kaci to konkretni ludzie, z konkretnymi twarzami i życiorysami. Może też dlatego ta zbrodnia tak wstrząsnęła Francją – wszyscy widzą, że nic w tej historii nie jest przypadkowe. Co więcej, to wszystko wygląda nie jak uderzenie jakichś bezosobowych sił zła w niewinną masę ludzi, tylko jak wojna wypowiedziana przez konkretne zło konkretnemu dobru.

Dane pierwszego mordercy policja podała już w dniu zabójstwa. Adel Kermiche miał 19 lat. Urodził się we Francji i służby od dawna traktowały go jako dżihadystę. Dwukrotnie próbował przedostać się do Syrii, by dołączyć do oddziałów Państwa Islamskiego. Raz został zatrzymany w Niemczech, a drugi raz poleciał przez Szwajcarię do Turcji, gdzie też go zatrzymano. Tureckie władze wydaliły go do Szwajcarii, skąd został odesłany do Francji. Tam postawiono mu zarzuty przynależności do organizacji terrorystycznej i umieszczono w areszcie. W marcu tego roku areszt zamieniono warunkowo na areszt domowy (pomimo sprzeciwu prokuratora) z obowiązkiem noszenia bransoletki elektronicznej. Miał zgodę na opuszczanie mieszkania na kilka godzin dziennie. Dokładnie w tych „wychodnych” godzinach zabił ks. Jacques’a...

Drugi zabójca, Abdel Malik Nabil Petitjean, również urodził się we Francji. Był rówieśnikiem swojego wspólnika, również notowany przez policję i znany służbom wywiadowczym jako osoba związana z radykalnymi ugrupowaniami islamskimi. Co ciekawe, specjalną kartotekę jako potencjalnemu zamachowcowi policja założyła mu zaledwie kilka tygodni przed zbrodnią, pod koniec czerwca. Ważne jest to, że do kierowania całą operacją przyznało się Państwo Islamskie. Jakby na potwierdzenie opublikowało w internecie nagranie z udziałem obu „braci”, którzy zamordowali ks. Jacques’a, składających przysięgę wierności przywódcy dżihadystów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9