Kościół na celowniku

„Zabić księdza 
to tak jak sprofanować Republikę” – powiedział prezydent Hollande. 
Po zamachu w Saint-
-Étienne-du-Rouvray padło we Francji sporo ważnych słów i pytań o bezpieczeństwo i przyszłość Kościoła oraz kraju.

Reklama

Celem ataku stali się wierzący w Chrystusa, nasza wiara i Kościół. To odpowiedź na fanatyczne apele grupy islamistycznej Daech, by na wszystkie sposoby niszczyć wrogów, czyli chrześcijan – powiedział dziennikowi
„Le Figaro” kard. André Vingt-Trois.

Wydaje się, że prasa i politycy we Francji zgadzają się z tym, co powiedział kardynał. Coraz częściej też zamiast określenia „terroryści” używają słowa „islamiści”. Prezydent nie mówi już o wzmocnieniu ataków na Syrię, tylko o tożsamości Republiki. Kiedy trzy dni po zamachu kard. Vingt-Trois, wychodząc z Pałacu Elizejskiego, uścisnął prezydentowi dłoń, ten powiedział do niego: „Jesteśmy razem”.

Vigipirate 
i bezpieczeństwo

Mord na kapłanie odprawiającym Mszę wstrząsnął Francuzami. Bo to, co wydarzyło się niedaleko Rouen, dotąd widzieli tylko w relacjach z Bliskiego Wschodu. Renaud Girard na łamach „Le Figaro” pisze: „Najważniejsza walka z dżihadyzmem nie rozegra się w Syrii, ale we Francji”. 

Jedni nazywają to „walką z Francją kościołów i demokracją”, inni „z Francją chrześcijańską”. Islamiści celują w kościoły katolickie od dawna. W kwietniu 2015 roku służbom udało się udaremnić zamach tuż przed Mszą w paryskiej bazylice Sacré-Coeur. Od trzech miesięcy działał już wtedy bowiem wprowadzony przez prezydenta tzw. plan Vigipirate, który w obliczu zagrożenia zamachami pozwala zmobilizować siły militarne. Ochroną objęto wtedy 178 największych i najważniejszych kościołów katolickich (wszystkich świątyń katolickich we Francji jest prawie 45 tysięcy, protestanckich ok. 4 tys., a prawosławnych ok. 150, ponadto ok. 2500 meczetów i ok. 700 synagog). Potem jednak Episkopat Francji zrezygnował z ochrony. „Terrorystom chodzi o sianie nienawiści i strachu. Mamy żyć w niepewności i zagrożeniu. Nie możemy temu ulec. Nie chcemy stwarzać wrażenia istnienia wrogów i podsycania tym samym nienawiści” – uznali biskupi. Na pytanie, czy katolicy się nie boją, rektor bazyliki Sacré-Coeur, ks. Jean Laverton, odpowiada jednoznacznie: „W bazylice przez całą dobę wystawiony jest Najświętszy Sakrament. Od lat. To jest nasza ochrona”.

Schizofrenia narodowa

Po mordzie niedaleko Rouen w kraju Napoleona pada wiele pytań o kwestię obecności tam tysięcy zwerbowanych przez ISIS ludzi. Nicolas Sarkozy mówi w tym kontekście o „schizofrenii narodowej”. Morderca ks. Hamela nosił elektroniczną opaskę. Tak oznaczonych na terytorium Francji jest już 28 tysięcy osób. Są niebezpieczni. U jednej trzeciej z nich francuskie służby doszukały się kontaktów z Państwem Islamskim. „To ja pytam: czemu nie są jeszcze deportowani? Na co czekamy?” – grzmiał były prezydent.

Na scenie politycznej zawrzało. Deputowani Frontu Narodowego byli bezlitośni wobec władz. „Winą za dramatyczne wydarzenia w Nicei i Rouen obarczamy François Hollande’a i Manuela Vallsa” – napisali w oświadczeniu. FN twierdzi, że choć francuskie służby doskonale wiedzą, gdzie ukrywają się islamiści, bardziej zajmują się sobą. Nawet prasa demaskuje niektóre z miejsc zagrożonych nad Sekwaną. Jednym z nich jest Saint-Pierre-lès-Elbeuf na północy (Normandia). Tutaj w listopadzie 2014 roku zainstalowała się komórka rekrutująca ochotników na wyjazd na front do Syrii. Zwerbowani przez ISIS mieszkają też w Saint-Étienne-du-Rouvray niedaleko kościoła, gdzie miał miejsce zamach 26 lipca. Prefekt Normandii przed dwoma laty ogłosił listę 140 nazwisk wyszkolonych i zwerbowanych przez ISIS młodych ludzi z regionu. 30 osób z tej grupy od roku nosi opaski elektroniczne. Policja zna ich dokładną lokalizację. Tak jak znała doskonale jednego z zamachowców w okolicy Rouen. Pytanie więc, co daje taki nadzór. „Jesteśmy państwem demokratycznym i musimy się obracać w ramach prawa” – tłumaczył Hollande w prasie.

Popełniliśmy błąd

Szerokim echem we Francji odbił się wywiad, jakiego imam Nicei udzielił włoskiemu dziennikowi „Il Giornale”. Abdelkader Sadouni obarczył winą za zamachy „francuską laïcité”. „Szariat to jest prawo Allaha, właściwe prawo, a nie to, co wy nazywacie prawem państwowym. Identyfikuję się z narodem francuskim i dlatego chciałbym, aby wprowadził on zapisy prawa umożliwiające życie w przestrzeni publicznej według prawa boskiego, prawa Allaha”. Dodał, że wspólnota muzułmańska „źle się czuje we Francji, nie ma swojej przestrzeni, nie może swobodnie sprawować kultu” oraz: „Francja nie pozwala nam się zintegrować”.

„To muzułmanie nie chcą się integrować” – komentuje wypowiedzi imama Guylain Chevrier, historyk, specjalista ds. laïcité. „Wspólnota muzułmańska, w miarę kolejnych ataków, coraz bardziej się odsłania. Islam to nie tylko wiara, ale cały projekt społeczeństwa”. Na łamach największego dziennika nad Sekwaną padają z jego ust mocne słowa: „Wierzyliśmy, że integracja jest tylko kwestią tolerancji, dobrych relacji międzyludzkich, ale zaczynamy teraz widzieć, jak bardzo się pomyliliśmy”. I dodaje, że przyjmując muzułmanów, Francja „kompletnie nie rozumiała, co robi, nie byliśmy świadomi konsekwencji”. Prawicowa gazeta dodaje od siebie, że Francja doczekała „oświecenia w tej kwestii”, choć jeszcze „nie wszyscy to rozumieją”. Chevrier dodaje: „Muzułmanie weszli tam, gdzie my nie dajemy sobie rady: do przedmieść. Dotarli do młodych ludzi, choć wykształconych, żyjących bez Boga. I oni stali się ofiarami dżihadyzmu”. Tych wypowiedzi nikt nie atakuje ani nie prostuje.

Po zamachach w Nicei i okolicy Rouen wspólnota muzułmańska wydała oświadczenie potępiające przemoc. 30 lipca francuscy muzułmanie modlili się z katolikami o pokój. W niedzielę 31 lipca wszyscy imamowie Francji uczestniczyli we Mszy w katedrze w Rouen w intencji zamordowanego ks. Hamela. Padły ważne słowa: „Zapewniamy, że terroryści, którzy zabijają w imię Allaha, nie mają nic wspólnego z islamem” – mówił główny imam Francji.

Z kolei metropolita Rouen przypomniał słowa papieża Franciszka z konferencji na pokładzie samolotu lecącego do Krakowa: „Żadna religia nie może siać nienawiści i w imię Boga zabijać. Dlatego nie można przy tych zamachach mówić o wojnie religii, ale o walce z nienawiścią”.

Musimy wrócić 
do Boga

„Reakcja osób wierzących jest różna: od modlitwy po złość” – mówi ks. André Cabes, rektor sanktuarium maryjnego w Lourdes. „Musimy być czujni i zatrzymać się. To jest czas refleksji nad wiarą, powrotu do duchowości i pytania: co z nią zrobiliśmy? Bez tego tylko będą rosnąć nienawiść i pustka”.

Francuskich biskupów wieść o zamachu zastała w Krakowie. Kilku zdecydowało się wrócić ze Światowych Dni Młodzieży do Francji. Arcybiskup Lebrun, ordynariusz Rouen, odpowiadając na pytanie, czy na celowniku są chrześcijanie, mówił: „Tak. Ale i muzułmanie. Chcielibyśmy, aby oni pomogli nam uwierzyć, że te czyny, zamachy nie są do pogodzenia z islamem”, a także: „Jedyną bronią, jaką może wziąć do ręki Kościół katolicki, jest modlitwa i apel o braterstwo między ludźmi”.

Następnego dnia po zamachu w kościele w Saint-Étienne-du-Rouvray stał tłum jak nigdy dotąd. Młodych i starszych. Płonęły świece i unosiła się modlitwa. „To jest nasza odpowiedź” – mówił proboszcz parafii zamordowanego księdza. „Taka ma być odpowiedź całej Francji. Zapełnijmy znowu kościoły. Wróćmy do Boga”.

Episkopat Francji wydał też komunikat. Nie było w nim jednak słów, ale lista Mszy, czuwań w całej Francji na najbliższy tydzień. Lista długa na kilka stron. Dokument zatytułowali: „Po śmierci ks. Hamela Francja odpowiada modlitwą”.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9