Róg obfitości

Czyli mój pomysł na kontynuację Światowych Dni Młodzieży.

Reklama

Wysypał nam się za sprawą Franciszka, a my, jak małe dzieci, z pewnością długo jeszcze będziemy zbierać jego zawartość. Stąd kolejne komentarze i podsumowania nikogo nie powinny dziwić. Warto natomiast zbierać je wszystkie, bo każdy z nich ukazuje inny aspekt, wymiar, kontekst i podtekst, wydobywa światła i barwy, tego wielkiego święta młodego Kościoła.

Rzeczywiście było to święto. Ono zaś rządzi się swoimi prawami. Są nimi radość, śpiew, taniec, zasłuchanie, bycie we wspólnocie, posługiwanie się znakami jedności. Jednym słowem wielowymiarowe celebrowanie (aczkolwiek zastanawiam się, czy nie za mądrego słowa użyłem). Od celebracji sakramentów i słowa zaczynając na wspólnym posiłku czy kawie kończąc.

Jaki święto pozostawi w nas ślad. Znalazłem wczoraj ilustrację, skierowaną do pielgrzymów jeszcze w drodze. Wspominających, dzielących się filmami i zdjęciami. „Co powiesz przyjacielowi, gdy zapyta cię o przeżycia na Światowych Dniach Młodzieży?” Trochę przypominało starotestamentalne polecenie na czas świętowania Paschy. „Gdy syn lub wnuk zapyta cię, odpowiesz…” Ważne pytanie. Inspirujące do wniknięcia w głąb serca, odkrycia tego, co najtrwalsze i najbardziej wartościowe. Jeżeli Franciszek kazał nam uczyć się od młodych, musimy tę lekcję zacząć od stawiania pytania. Przyjacielu, powiedz mi… To znaczy spraw, bym dzięki tobie stał się bogatszym o twoje doświadczenie.

Zwracam uwagę na ten aspekt dialogu nie bez powodu. Wielu już dziś zastanawia się jak zainspirować młodych, by Dni miały swoją kontynuację. Nic z tych rzeczy. To oni mają nas zainspirować. To mają być ich pomysły. Nam zaś, dorosłym, ojcom i matkom, biskupom i księżom, wychowawcom, pozostaje mądre towarzyszenie. By nie zostali sami. By dodać odwagi gdy pojawią się schody, ściany i inne wszelkiej maści trudności. Gdy będą musieli zmierzyć się z pokusa zniechęcenia. Gdy trzeba będzie roztropnego wsparcia. Na cały ten wysiłek towarzyszenia Franciszek ma jedną radę, propozycję: bliskość.

Nie wymyśla nic nowego. Raczej wskazuje na zapomniany nieco aspekt duszpasterstwa. Najlepsze jest wówczas, gdy wzoruje się na soborowej definicji dobrze przeżytej Mszy świętej. Participatio actuosa. Uczestnictwo czynne. Jak we Mszy świętej jest jeden stół, z którego spożywamy Ciało Pana, tak w dobrym duszpasterstwie, przede wszystkim młodzieży, jest jedna podłoga, jedna kuchnia, jedna droga.

Więc papieski apel, by zejść z kanapy ma podwójne znaczenie. Skierowany jest do młodych, ale i do dorosłych. Bo to duszpasterskie participatio actuosa wymusza porzucenie wygody, zgody na prostotę, bycia nie tyle kumplem co autentycznej przyjaźni wiary, obecności nie tylko sakramentalnej.

Stąd i mój pomysł na kontynuację jest prosty. Nie narzucajmy. Nie wymyślajmy. Dajmy im szansę. Sami nie dystansując się. Tym bardziej nie umywając rąk.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    04.08.2016 15:03
    jedyne co widzę to radość - towarzyszenie to nic innego jak pozwalanie lub ostrzeganie .Przed nami Jezus Chrystus my za nim .Młodzi i starzy .Wszyscy uwielbiamy Boga .Szukanie jakiegoś głębszego podtekstu jest jakimś naciąganiem , filozofowaniem , które tylko tą radość może zagłuszyć .pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6