Na czym polega miłosierdzie?

W skupieniu się na miłosierdziu Bożym należy dostrzec wyraźny znak czasu. Początek dała temu s. Faustyna, Jan Paweł II mówił o nim właściwie stale, a Franciszek kontynuuje tę linię.

Reklama

„Rzeczywista choroba: bezbronność dusz w duchowej strukturze, która za nieistniejące uważa istotne wartości człowieczeństwa, Boga i duszę. Jeśli my, chrześcijanie, w tej sytuacji tylko stoimy z boku i powtarzamy uspokajające słowa, to jesteśmy zupełnie niepotrzebni. Ażeby odpowiedzieć na wyzwania modernizmu lub postmodernizmu, nie wystarczy samemu poddać się ich standardom i wykazać, że można im dotrzymać kroku. Ten fałszywy rodzaj postępowego chrześcijaństwa byłby tylko śmieszny, gdyby nie był tak smutny i tak niebezpieczny. Zamiast przeciwstawiać spirali śmierci zbawienną moc życia, naciąga ją coraz bardziej”. [Joseph Ratzinger, 1989 r.]

1. Po tamtym wykładzie, wygłoszonym w murach Universidad Complutense w Escorial pod Madrytem w roku europejskiej aksamitnej rewolucji, autor słów tworzących motto niniejszej refleksji (są one fragmentem wspomnianego wykładu) miał być jeszcze 16 lat prefektem Kongregacji Nauki Wiary, potem prawie 8 lat papieżem.

Obecnie jako papa emeritus nader rzadko pokazuje się i wypowiada publicznie. A jednak 16 marca 2016 roku w „LOsservatore Romano” został opublikowany wywiad, który przeprowadził z Benedyktem XVI belgijski jezuita o. Jacques Servais. Znamienną cechą współczesności – mówił między innymi w tej rozmowie emerytowany Ojciec Święty – jest to, że człowieka pociąga dziś do Boga Jego miłosierdzie, zaś sprawiedliwość Boża budzi w nim lęk. „Pokazuje to, że za pozorami pewności siebie i przekonania o własnej sprawiedliwości w człowieku kryje się dziś głęboka świadomość własnych ran, poczucie, że nie jest godny stanąć przed Bogiem. Wynika stąd też wielkie zapotrzebowanie na miłosierdzie i wielka sympatia dla Miłosiernego Samarytanina, zwłaszcza że ten ostatni okazuje się bliższy Boga niż oficjalni przedstawiciele religii” – przypomniał Benedykt XVI w wywiadzie. I zaznaczył, że w tym skupieniu się na miłosierdziu Bożym należy dostrzec wyraźny znak czasu. Początek dała temu siostra Faustyna, a Jan Paweł II był tym tematem najgłębiej przeniknięty – mówił o nim wprost i nie wprost, właściwie stale. „Pamięć i tożsamość”, ostatnia książka świętego papieża, jest właśnie o miłosierdziu Boga, a Franciszek „kontynuuje tę linię, mówiąc nieustannie o Bożym miłosierdziu” – podkreślił papież senior.

2. W latach 80. ub. wieku Joseph Ratzinger przeżył i opisał następujące spotkanie, znamienne dla wielkiej sprawy miłosierdzia w świecie dzisiejszych przemian społecznych:

„Nie tak dawno temu byli u mnie biskupi południowoamerykańscy, z którymi rozmawiałem zarówno o ich planach społecznych, jak też o doświadczeniach pasterskich i związanych z nimi trudach. Opowiadali mi oni o intensywnym werbowaniu sobie zwolenników i wyznawców przez około sto różnych denominacji chrześcijańskich, zaliczających się do kręgu reformacji, które weszły na teren tradycyjnie katolickiego kraju, naznaczając mocno swą obecnością jego religijne oblicze. Przy okazji wspomniano o godnym uwagi wydarzeniu, które biskupi ci uważali za symptomatyczne, a które zmuszało ich do swoistego rachunku sumienia co do kursu Kościoła katolickiego w Ameryce Południowej od zakończenia soboru. Opowiadali mi oni, że do biskupa katolickiego przyszli wysłannicy kilku wsi, oznajmiając mu, iż przystąpili do wspólnoty ewangelickiej. Skorzystali przy tym z okazji, by podziękować biskupowi za inicjatywy i działania społeczne, dzięki którym uczynił on przez te wszystkie lata tak wiele dobra dla nich, za co mu są szczerze wdzięczni. »Ale poza tym wszystkim potrzebujemy też religii – powiedzieli – i dlatego staliśmy się protestantami«. Przy takich spotkaniach i wydarzeniach – zauważyli dwaj moi goście – ukazuje się na nowo głęboka religijność mieszkańców tej ziemi, zakorzeniona zwłaszcza wśród Indian, na którą ci biskupi za mało zwracali uwagę, sądząc, że najpierw trzeba troszczyć się o rozwój, a dopiero potem będzie można ewangelizować. A jednak człowiek żyje nie tylko samym chlebem i nie jest w stanie czekać na coś innego aż do czasu, gdy ten chleb przestanie być dla niego problemem. Istnieje więcej realności, aniżeli my, w naszej zachodniej mentalności, rozumiemy pod tym pojęciem. I to, co właściwe, co stałe w chrześcijaństwie, prowadzi nas o wiele dalej poza to, co zazwyczaj nazywamy rzeczywistością. Na tym polega właśnie jego ratująca moc”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10