Synod. Pytania o owoce

Synod się skończył. Rozpoczęła się dyskusja, co biskupi zaproponowali papieżowi. Należy trzymać się tego, co zostało zapisane w relacji końcowej i… cierpliwie czekać na słowo Franciszka, które rozwieje wątpliwości.

Reklama

Kardynał George Pell zaapelował, aby interpretując synod, trzymać się tekstu, który na nim wypracowano. Apel nie jest bezzasadny. Pewne fragmenty relacji końcowej nie brzmią całkiem jasno. Ksiądz prof. Piotr Mazurkiewicz, ekspert Papieskiej Rady ds. Rodziny, w rozmowie z KAI zauważa: „Jeśli lekturze »Relatio« towarzyszyć będzie dobra wola, to odczytane zostanie ono w zgodzie z nauczaniem Kościoła. Jeśli jednak komuś zabrakłoby dobrej woli, to mogą pojawić się różne, polemiczne interpretacje”. Nie wolno zapominać, że rolą synodu jest rozpatrywanie spraw i wysuwanie wniosków, a nie rozstrzyganie i wydawanie decyzji. Synod doradza papieżowi i podlega jego władzy. Dlatego relacja wypracowana w toku debaty nie ma żadnej mocy prawnej czy dogmatycznej. To są po prostu wnioski wyjątkowo nie z jednego, ale z dwóch synodów na ten sam temat.

Podczas poprzednich synodów ten końcowy dokument nazywano „Propositiones” (Propozycje) i nie zawsze był on podawany do wiadomości. Zazwyczaj był podstawą posynodalnej adhortacji. Papież Franciszek prawdopodobnie wyda taki dokument „w stosunkowo niedługim czasie”. Taką informację przekazał sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin. Może więc wkrótce okazać się, że wszelkie dywagacje na temat raportu są niewiele warte. No ale skoro tekst poszedł oficjalnie w świat, to znaczy, że to, co w nim zapisano, jest ważne i godne uważnej lektury.

Rzeczywistość, miłosierdzie, prawda

Relacja końcowa licząca 94 paragrafy składa się z trzech części, zgodnie z przyjętą metodą: „widzieć, osądzić, działać”. Część pierwsza: „Kościół słuchający rodziny” to analiza kontekstów kulturowych, ekonomicznych, ideologicznych, w których żyją dzisiejsze rodziny. Punktem wyjścia jest potwierdzenie chrześcijańskiej wizji małżeństwa: „W wolności wzajemnego »tak« mężczyzny i kobiety, danego sobie na całe życie, staje się obecna i jest doświadczana miłość Boga.

Dla wiary katolickiej małżeństwo jest świętym znakiem, w którym skuteczna staje się miłość Boga do swojego Kościoła. Rodzina chrześcijańska jest zatem częścią żywego Kościoła: »Kościołem domowym«”. Konkretne życie małżeństw bywa niedoskonałe, rodziny są narażone na upadki, zranienia. Ale „jakkolwiek zraniona byłaby rodzina, zawsze może wzrastać dzięki sile miłości”. Zadaniem pasterzy jest wsłuchiwanie się w realne problemy rodzin i towarzyszenie im z „miłosnym spojrzeniem Ewangelii”, dodawanie siły, odwagi i nadziei płynących z miłosierdzia Bożego. Ten motyw powraca wielokrotnie. „Relatio” wymienia różne czynniki, które utrudniają dziś życie małżeńskie i rodzinne.

Wśród wielu zagrożeń mowa jest np. o ideologii gender, która „zaprzecza różnicy i wzajemności natury mężczyzny i kobiety”, „wyobraża sobie społeczeństwo bez różnic płciowych” i dlatego podcina antropologiczne podstawy rodziny. Synod przypomina słowa Franciszka, że usuwanie różnic między płciami nie jest rozwiązaniem żadnego problemu, przeciwnie, stanowi problem. Ojcowie synodalni zwracają uwagę, że kobieta bywa nadal obiektem dyskryminacji i dopominają się o ochronę jej godności. Emancypacja słusznie domaga się przemyślenia zadań małżonków pod kątem dzielenia wzajemnej odpowiedzialności w życiu rodzinnym.

Relacja zwraca uwagę na spadek liczby dzieci, do czego przyczynia się mentalność antykoncepcyjna i tzw. zdrowie reprodukcyjne promowane przez globalną politykę. Biskupi poświęcają jeden punkt krytyce technologii „tworzenia” życia poza aktem seksualnym. Zauważają, że „pragnienie dziecka za wszelką cenę nie prowadzi do szczęśliwszych i silniejszych więzów rodzinnych, ale w wielu przypadkach zaostrza nierówność między kobietą a mężczyzną”. Powtarzają, że życie ludzkie od pierwszej chwili zaistnienia jest święte i nie może być niszczone. „Przesłanie chrześcijańskie ma w sobie zawsze rzeczywistość oraz dynamikę miłosierdzia i prawdy” – czytamy w końcówce pierwszej części. I rzeczywiście, dokument stara się utrzymać równowagę między rzeczywistością (nie „odlatywać” w abstrakcje), miłosierdziem (leczenie poranionych, słabych, grzesznych itd.) oraz prawdą (nazywanie dobra i zła po imieniu). Te trzy elementy wyznaczają kierunek duszpasterskiego nawrócenia Kościoła, o które tak zabiega papież Franciszek.

W analizie kontekstów współczesnej rodziny, moim zdaniem, brakuje pewnych akcentów. Na przykład odniesienia się do faktu, który wywarł gigantyczny wpływ na całą sferę seksualności, a mianowicie upowszechnienia pigułki antykoncepcyjnej. Spustoszenie, jakiego dokonała antykoncepcja sprzęgnięta z ideologią rewolucji seksualnej, jest ogromne i było w dużej mierze przewidziane przez Pawła VI w „Humanae vitae”. Nie wybrzmiewa też problem aborcji, przy czym nie chodzi tylko o sam fakt, ale i o to, że próbuje się dziś uznać ją za „prawo” człowieka. Bardzo niebezpieczne dla rodziny są zmiany w prawnej definicji małżeństwa dokonywane pod naciskiem środowisk homoseksualnych. I ta sprawa wymagałaby mocniejszych słów.

Rozeznawać, towarzyszyć, włączać

Druga część, zatytułowana „Rodzina w planach Bożych”, jest streszczeniem nauczania Kościoła o małżeństwie i rodzinie. Synod przypomina, że busolą pokazującą drogę małżonkom we wszelkich sytuacjach życiowych jest słowo Boże, którego pełnią jest Jezus Chrystus. Bóg jest komunią osób, dlatego rodzina bardziej niż samotny człowiek jest obrazem Boga w Trójcy Osób. Ojcowie podkreślają aktualność encykliki bł. Pawła VI „Humanae vitae”, nauczania św. Jana Pawła II, zwłaszcza jego teologii ciała, Benedykta XVI i Franciszka.

Cztery ostatnie punkty tej doktrynalnej części poświęcone są związkom w kryzysie oraz takim, które nie są związane węzłem sakramentu (wolne związki, związki tylko cywilne, związki cywilne po rozwodzie). Akcentuje się, że obowiązkiem Kościoła jest być z ludźmi we wszystkich złożonych sytuacjach, otaczać ich troską pasterską pełną miłosierdzia. Kościół uprasza dla nich łaskę nawrócenia, zaprasza do czynienia dobra, opiekuje się nimi z czułością. Diecezje powinny wypracować metody (ścieżki) rozeznania ich sytuacji i możliwej pomocy w dojściu do świadomego i dojrzałego wyboru, czyli, jak rozumiem, zawarcia ślubu lub zerwania z grzechem. Mowa jest o odróżnianiu sytuacji wspólnego życia z intencją zawarcia małżeństwa oraz takich, gdzie nie ma takiej perspektywy. Tekst posługuje się językiem pozytywnej zachęty i miłosierdzia. „Głosić prawdę w miłości jest samo w sobie aktem miłosierdzia”, czytamy. Ale dokument unika słów „grzech”, „nieczystość”, „cudzołóstwo” czy „konkubinat” w odniesieniu do opisanych sytuacji współżycia pozamałżeńskiego. Ostatni rozdział, zatytułowany „Misja rodziny”, przedstawia propozycje konkretnych działań duszpasterskich.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • rst
    05.12.2015 10:28
    Usiłuje Autor bronić dokumentu posynodalnego tłumacząc jego niejednoznaczności na korzyść, to jest na rzecz zgodności z dotychczasową doktryną Kościoła. Jednak inni komentujący pójdą w przeciwnym kierunku i stwierdzą (już stwierdzają) , że dokument otworzył drzwi dla rozwodników w drugich związkach. Jeśli nie otworzył tych drzwi dla samego prawa do Komunii świętej dla tych osób, to jednak był kolejnym milowym krokiem tworzenia w Kościele "dobrej atmosfery" dla cudzołożników. Już nie nazywa się grzechu cudzołóstwa po imieniu, nie wzywa się do nawrócenia (=zerwania bigamicznych związków), w żaden sposób nie piętnuje się grzechu rozwiązłości i rozwodów. Nastąpiło coś zupełnie odwrotnego: akceptacja grzesznika razem z jego grzechem, czyli bez nawrócenia; Kościół ma tolerować, nie wykluczać, integrować i towarzyszyć. Inaczej mówiąc wprowadzać jawnogrzeszników do swoich wspólnot i tym samym gorszyć wszystkich innych wiernych. Zgorszenie polega na tym, że cudzołożnicy będą jedyną grupą wiernych których nie obowiązuje spowiedź, postanowienie poprawy i stałe nawracanie się. Jak to wpłynie na innych katolickich wiernych? Nie trudno się domyślić: inni też poczują się zwolnieni z nawracania, a może nawet zachęceni do zaprzestania dbania o małżeństwo, skoro ten drugi związek 'nie jest wykluczony'?
    Kiedyś Kościół nauczał, że są tzw. "grzechy cudze" i wśród nich takie jak: milczeć na grzech cudzy, nie karać grzechu, pomagać do grzechu, zezwalać na grzech. Zastanawiam się, czy wszyscy, którzy zaprzestali wzywać do nawrócenia, a mówią teraz o integracji i nie wykluczaniu cudzołożników, nie popełniają grzechu cudzego? Dotyczy to i synodu rodzin i kapłanów w parafiach, którzy zaczną 'integrować” cudzołożników.
  • emilia
    05.12.2015 17:47
    Po synodzie pozostały same wątpliwości i wielkie zamieszanie. Ciekawe kiedy papież w końcu zabierze głos.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9