Kapitał na życie

Niedawno świętowali ci, którzy służą przy ołtarzu. To dobra okazja, aby powtórzyć głośno to, co słychać w parafiach: mamy kryzys, jeśli chodzi o ministrantów.

Reklama

Krynica-Zdrój, parafia zdrojowa. Wojtek Wilk, lektor, młody, serdecznie uśmiechnięty chłopak. – Dobrze się czuję przy ołtarzu. Mamy obowiązkowe służenia w tygodniu, ich wypełnienie nie stanowi jednak większego problemu. Mam też nadzieję, że jako lektorzy dajemy dobry przykład poza kościołem, bo mamy poczucie, że od tych, którzy są tak blisko ołtarza tego się oczekuje. Jest nas ponad 20 – mówi. A ministrantów? – No, ich jest mniej – dodaje.

Zakliczyn. Dominik Szczepański z grupą 11 chłopaków z parafii pw. św. Idziego zakończył kurs lektorski i otrzymał błogosławieństwo. Grono lektorów znacząco się powiększyło. – Ale ministrantów to teraz będzie mniej niż lektorów. Czemu? Nie wiem. Nie ciągnie chłopaków do tej służby – uważa. To nie są odosobnione przypadki, że zmieniają się w parafiach proporcje w liturgicznej służbie ołtarza. Zwykle było tak, że od ministrantów roiło się przy ołtarzu. Po I Komunii św. chłopcy garnęli się do tej służby. W wielu parafiach szła do niej ponad połowa 9-letnich chłopców. Teraz zaczęły się lata chude. Widać to wyraźnie.

Dzięki za trzech

Druga niedziela listopada. Suma w kościele parafialnym w Siedliskach Tuchowskich. Parafia niewielka, licząca niespełna 2 tys. wiernych. Do posługi ministranta przyjmowani są właśnie dotychczasowi aspiranci: Kuba Hołda, Dawid Kita i Bartosz Fura. – Przygotowywaliśmy się rok do tej służby. Uczyliśmy się zachowania przy ołtarzu, elementów służenia. Fajne jest, że coś od nas zależy. Jest odpowiedzialność – mówi Dawid, lat 9. Kuba jest rok starszy. – Ministrantem być to zaszczyt. Sami chcieliśmy, nikt nam nie kazał. Odradzali nam koledzy, chłopcy w naszym wieku, namawiali, żebyśmy nie chodzili na kurs czy do służenia, tylko raczej z nimi częściej na komputerze grali – uśmiecha się Kuba. Proboszcz ks. Jan Wieciech przyznaje, że 3 nowych ministrantów to niewielu. – Były lata, że kilkunastu chłopaków przystępowało do ministrantów. Dziś dziękujemy Bogu za tych trzech, że są – mówi.

Pociąg do ołtarza

Nie wszyscy, z którymi rozmawiam, zgadzają się z argumentem, że to demografia „zabija” ministrantów, że jest ich mniej, bo mniej dzieci się rodzi. Żeby chłopak chciał służyć przy ołtarzu, musi coś zaiskrzyć. Krystian Kuzak ma 18 lat. Od lat 9 służy przy ołtarzu w kościele franciszkanów w Zakliczynie. – Pamiętam, od czego się zaczęło. Nas, grupę dzieci pierwszokomunijnych wprowadzali do kościoła ministranci. Podobało mi się to, co robią. W czasie Białego Tygodnia miałem wszystko na oku, bo siedzieliśmy jako dzieci na samym przodzie kościoła. Chciałem być tam, gdzie oni, ministranci, chociaż bałem się tego, odpowiedzialności, bo błąd ministranta wpływa trochę na liturgię. Zgłosiliśmy się w trzech. I tak zostałem ministrantem, a teraz lektorem – opowiada. Nie żałuje tego impulsu, który pchnął go do ołtarza w II klasie podstawówki. – Supersprawa, bo dużo zawdzięczam grupie LSO. Stąd mam przyjaciół, nauczyłem się współpracy, odpowiedzialności, służby dla innych, odwagi, szacunku wobec liturgii. To jest kapitał na życie – mówi.

Sama radość

Marcin Prusak, 10 lat, ministrant z par. pw. św. Maksymiliana w Tarnowie, przyznaje, że jego do ministrantury zachęcił kuzyn, który już chodził na zbiórki. Chociaż tata Marcina, Piotr, jest w parafii lektorem seniorem, i zdarza się im dziś razem stać przy ołtarzu, to nie on miał decydujące słowo, ale właśnie kuzyn. – Ale jak z tatą idę służyć, to jest mi łatwiej, bo wiem, że nie będę sam, że ktoś jeszcze będzie i pomoże – mówi Marcin. – Serce mi rośnie, jak widzę Marcina służącego przy ołtarzu. Cieszę się, że jest z innymi chłopakami i te „pędzle”, ci najmłodsi ministranci, po prostu dają radę, szybko się uczą, są we wspólnocie, która ma na nich dobry wpływ. Jako rodzic ogromnie się cieszę, tym bardziej że sam mam bardzo dobre doświadczenia – mówi Piotr, tata Marcina.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Teresa
    01.12.2015 10:00
    Od lat ta sama formacja i nic poza tym. Dzisiaj to nie wyzwanie, a nuda, Biel alby nie prowokuje i nie jest wyzwaniem za sprawą również duszpasterzy. Zero formacji modlitewnej, pracy nad sobą. Liczą się punkty i obecności... W Jaworznie w parafii (...) ministranci chodzący po kolędzie przynoszą więcej pieniędzy do domu niż ich rodzice.... Nic w tym niestosownego i demoralizującego nie widzi proboszcz. Pieniądze powinny być wspólne na dobry wyjazd, zajęcia sportowe, mecz, teatr, męskie rekolekcje. Dlaczego Mężczyźni św. Józefa są oblegani, a przy ołtarzach pustka...
  • Bastek00
    01.12.2015 13:40
    Życzę wszystkim Ministrantom , żeby wasz Parton Ministrantów - św TARSYCJUSZ prowadził , wasz tą drogą do świętości
  • Zaba_na_Rowerze
    01.12.2015 13:48
    Od pewnego czasu, dokładnie od 50 lat, można zauważyć spadek powołań kapłańskich. Spadek ten jest ściśle związany z tematem spadku liczby ministrantów. Chce zwrócić uwagę na dwa elementy, oczywiście nie jedyne, które mają wpływ na tę sytuację. Pierwszy dotyczy zadań ministranta. W odnowionej liturgii ministranci przejęli cześć obowiązków kapłana. Widocznie czują, że nie są na swoim miejscu. Jednocześnie odebrano im właściwy element posługi ministranckiej. Przestali być nieodzownymi pomocnikami kapłana, a stali się jego partnerami w obrębie ołtarza. Doprowadziło to do sytuacji, że kapłani wolą odprawiać bez ministrantów, a ministranci wolą się trzymać z daleka. Oczywiście są też zjawiska patologiczne, gdy ministrant nie czując niestosowności, włazi na głowę księdzu. Pomieszanie tych porządków ma swoje implikacje. Drugim elementem, który przykuwa moją uwagę to zmiana orientacji w Kościele. Z jasnego i przejrzystego zwrócenia ku Bogu, skierowano się ku człowiekowi. Wierzący są wstanie wiele poświecić dla Boga. Gdy Bóg jest celem, sensem, wszelkich wyrzeczeń i wysiłków, nic nie jest zbyt trudne. Jeśli celem i sensem jest człowiek, bliźni, rodzi się pytanie dlaczego mam się poświecić by innym było lepiej niż mi. Zdystansowanie się jest wtedy naturalnym odruchem.W klasycznej teologii poświęcamy się dla bliźnich z miłości do Boga, a w nowoczesnej? Tych tematów jest naprawdę wiele. Obecnie w Kościele trwamy w zastraszeniu przed podjęciem tematu, o być może, błędnej drodze ostatnich lat.
  • Nab
    01.12.2015 17:25
    Zniewieścienie, lenistwo, niedojrzałość i lekceważenie obowiązków przez księży to jeden z wielu powodów spadku liczby ministrantów.
    Kolejny rzucający się w oczy - pozwalanie proboszczów i innych księży na nadaktywność w kwestiach ministranckich, liturgicznych i ołtarza kobiet, w tym szczególnie tworzenie tzw "ministrantek" i w ogóle dziewczęta i kobiety z prezbiterium.
    Z takiego prezbiterium pełnego dziewczynek i kobiet sam bym uciekał gdzie pieprz rośnie.
    To tylko trzy przykłady, a takich jest dużo więcej i wszystkie prowadzą do sekularyzacji, makdonaldyzacji i ...postępującej coraz szybciej utraty ministrantów.
    Ale żeby nie kończyć pesymistycznie, zachęcam do przeczytania paru słów o księdzu, który może być wzorem dla wszystkich księży opiekujących się ministrantami :

    http://www.niedziela.pl/artykul/62943/nd/%E2%80%9ETo-Pan-Bog-wybiera%E2%80%9D

    szczególnie w części; "Ministrantura była jego życiem"

    - mam identyczne wspomnienia jak Andrzej i każdy z nas, który był w tej wspólnocie ma takie.
    Choć w moim przypadku, od momentu zakończenia przez mnie regularnej służby przy ołtarzu trwającej 15 lat, dziś mija ich już ponad 30...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9