Polak, ale nie stąd


O pracy duszpasterskiej w Wenezueli, między schematami a spontanicznością, i o parafiach otwartych drzwi z ks. Bogdanem Zalewskim rozmawia Agnieszka Otłowska
.

Reklama

Agnieszka Otłowska: W 1996 roku przyjął Ksiądz święcenia kapłańskie. A kiedy i jak obudziło się w Księdzu powołanie misyjne?


Ks. Bogdan Zalewski: Było ono zawsze jakoś w tle mojego powołania kapłańskiego. Zanim zacząłem myśleć o płockim seminarium, spotykałem się z pallotynami w Ołtarzewie. I to była moja pierwsza przygoda ze światem misji. Tam się bardzo dużo o nich rozmawiało. To był tak naprawdę taki mój pierwszy krok do kapłaństwa, ale ten kontekst misyjny rodził się od początku.


W Wenezueli, gdzie Ksiądz pracował, są odmienne realia życia i pracy, także kapłana, misjonarza. Co było tam szczególnie inne i specyficzne?


Wszystko jest inne, wszystko po prostu (śmiech). Nie można tego z niczym porównać. Środowisko, kultura, religijność są tak różne i tak inaczej przeżywane, że misjonarz musi przede wszystkim to zrozumieć i przestawić się z myślenia polskiego na wenezuelskie. Trzeba poznać tę kulturę, ukochać tych ludzi, wyjść i zbliżyć się do nich. Specyficzne w tej pracy jest poznanie ich mentalności. Jeśli się ją odgadnie, to też łatwiej zrozumie się tych ludzi.

Nie można tego w żaden sposób porównać do realiów polskich. Praca tutaj jest – proszę mi wybaczyć – bardzo schematyczna. Cechą latynoską jest spontaniczność, radość, wspólnotowe przeżywanie. W Polsce wygląda to zupełnie inaczej. Sam się na tym łapałem. Na początku próbowałem działać według schematów, jednak to nie wychodziło. Musiałem dać się ponieść całej tej kulturze latynoskiej, aby potem ją głębiej zrozumieć.


Dużo w tych dniach mówi się o rodzinie, w kontekście synodu w Rzymie. Jakie duszpasterskie doświadczenie w tej materii przywozi Ksiądz ze sobą?


Przede wszystkim model rodziny wenezuelskiej jest zupełnie inny. Tam jest rodzina skoncentrowana, wielopokoleniowa. Najczęściej jej głową jest kobieta. Choć od strony społecznej to mężczyzna rządzi, jednak to kobieta popycha całe życie rodzinne. Żyje się tam w dużych skupiskach rodzinnych; nie ma takiej sytuacji jak u nas, że młodzi wyjeżdżają, a dziadkowie zostają. Mając to doświadczenie, chciałbym żeby w Polsce nastąpiło odnowienie kontaktów rodzinnych. Chciałbym się najbardziej skupić na wartości bycia rodziną. My ją tutaj odkrywamy przy okazji celebracji świąt i oglądania zdjęć, a tam, w Wenezueli, rodzina jest codziennością. Wartością podstawową jest bycie tych ludzi razem, przeżywanie wszystkiego wspólnie, wyczuwalna wszędzie bliskość. Gdy się coś komuś dzieje, to zaraz cała rodzina jest przy nim. Chciałbym przenieść taką jedność, jaka panowała w tamtych rodzinach, do polskich rodzin.


Przez tyle lat pracy w świecie latynoskim poznał Ksiądz również ducha nowego świata. Z pewnością to pomaga w lepszym rozumieniu papieża Franciszka. A więc w jaki sposób możemy lepiej zrozumieć ojca świętego?


Tylko i wyłącznie w kontekście tego środowiska, z którego pochodzi. To jest ta natura latynoska. Doświadczenie Kościoła biednego, Kościoła bliskiego, Kościoła, który nie zamyka się i nie sprowadza tylko do części instytucjonalnej, ale wychodzi na ulice. Liczy się wyciągnięcie ręki. Bezpośredni kontakt z człowiekiem, zaangażowanie się Kościoła w sprawy najbardziej podstawowe dla człowieka. Nie zamknięcie się, ale zbliżenie do człowieka. Nie trzymanie dystansu, ale skracanie go. W Wenezueli mówi się o takiej wspólnocie: „parafia otwartych drzwi”. Widząc, co czyni papież Franciszek, myślę, że chce to właśnie zaproponować. On zawsze ma takie momenty zatrzymania. On dostrzega człowieka, który jest gdzieś w tłumie, a nie tylko tych ludzi z pierwszej linii, którzy mu wręczają kwiaty. W jego postępowaniu dostrzega się tego ducha latynoskiego.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6