By "człowiek jest najważniejszy" nie było pustosłowiem

Skoro człowiek jako taki jest tak wielką wartością, i ma tak wielkie prawa trzeba sprzyjać temu wszystkiemu, co im sprzyja.

Reklama

Drapię się po głowie. Jak to mądrze ująć? Podręczniki katolickiej nauki społecznej nie ułatwiają pracy. A może nie powinienem się troszczyć o to, żeby było mądrze, ale zrozumiale?

No więc kawa na ławę. Jak to już wiemy z poprzednich odcinków naszego cyklu człowiek jest centralną wartością, wokół której ogniskuje się wszystko inne. Pamiętając jednak że człowiek nie żyje w świecie odizolowany od innych mądrzy autorzy podręczników katolickiej nauki społecznej w tym miejscu przechodzą do wyszczególnienia zasad i wartości, które powinny cechować  sprzyjające godności osoby ludzkiej społeczeństwo. O zasadach, dzięki którym można uskuteczniać wartości – za jakiś czas. Dziś i w następnym odcinku właśnie o wartościach. Niektórych tylko oczywiście. No to...

...zacznijmy od prawdy.

Czy próbowaliście wyobrazić sobie jak wyglądałby świat, w którym wszyscy by kłamali? Ja tak. Koszmar gorszy niż u Kafki. Na przykład chcę odwiedzić znajomego,  Jana Kowalskiego. Mieszka dajmy na to w Rudzie Śląskiej na placu Czterech Śniących. Ode mnie osiem przystanków autobusem linii nr 5. Tak mi powiedział. Idę więc na przystanek. Pierwszą rzeczą jaką muszę zrobić to ustalić, gdzie się te autobusy zatrzymują. Przecież skoro wszyscy kłamią miejsce oznaczone jako przystanek autobusowy będzie wszystkim, tylko nie przystankiem autobusowym. Ale powiedzmy że znajduję. Na przystanku tramwajowym. I czekam na autobus linii nr 5. No ale wszyscy kłamią prawda? Żaden kierowca, który miałby prowadzić autobus tej linii nie będzie miał na swoim autobusie tabliczki z numerem 5. Jak znaleźć ten właściwy? Raczej nie można. Zresztą nawet jeśli znajdę, autobus nie pojedzie zgodnie z rozkładem jazdy takimi a takimi ulicami. Pocieszyć się można faktem, że znajomy też nie mówił prawdy. Można wsiąść do dowolnego. I przejechać dowolną liczbę przystanków. Na ulicę Czterech Śniących i tak nie dojadę, bo nawet jeśli takowa istnieje, będzie przy niej wisiała tabliczka z inna nazwą. Zresztą skoro wszyscy kłamią, to mój znajomy i tak pewnie nie mieszka przy tej ulicy, więc szukanie go tam i tak nie ma sensu. Pozostaje zostać w domu i warczeć na cały świat.

Można śmiało powiedzieć, że społeczeństwo istnieje tylko dlatego, że większość ludzi w większości sytuacji mówi prawdę. I można zaryzykować tezę, ze im więcej kłamstwa w życiu współnym, tym większe ryzyko rozpadu społeczeństwa na grupy czy jednostki, które będą żyły nie wspólnie, a obok siebie. Bo nie będą miały do siebie zaufania.

Oczywiście istnieje coś takiego jak prawo do prywatności. Nie każdą sprawę trzeba zaraz wywlekać przed reflektory opinii publicznej. Ale kłamstwo zawsze prowadzi do rozpadu więzi. Dlatego prawda jest tak wielką wartością w życiu społecznym. To ona, nie kłamstwo, sprzyja promocji wartości jednostki.

Co dalej? Jakie są te kolejne wartości społeczne? No to może...

...przejdźmy do wolności

Mądrzy pedagodzy proszą, by nie mylić jej ze swawolą. Ta najczęściej prowadzi szybko do zniewolenia. Własnymi zachciankami oczywiście. Wolność rozumiana nie jako wolność od, ale wolność wolność do (miłości, życzliwości, dobroci, wielkoduszności, przebaczenia itd.) jest jednak wielką wartością. I najlepiej chyba oddaje ją przysłowie „co dwie głowy, to nie jedna”. Przykład?

Jako człowiek zarozumiały wyobrażam sobie siebie samego jako kogoś, przed kim postawiono zadanie wybudowania domu. I przydzielono mu do tego 8 ludzi oczywiście. Domy jakie są wiadomo, jaki materiał jest do tego potrzebny też każdy wie. Ufając w swoją mądrość mogę postawić się w roli nadzorcy robót i dyrygować podwładnymi. Cóż trudnego? Tylko.... Moja wiedza na temat budowy domu jest więcej niż skromna, a doświadczenie w tym względzie kończy się na tym, że kiedyś podawałem cegły na budowie. Dom wybudowany pod moim kierunkiem, jeśli w ogóle stanie, będzie pełen wszelakich felerów. Nie mówiąc o tym, że moi podwładni, gdy nie będę widział, będą się pukali w czoło, a i widząc bezsens swojego wysiłku nie będą skorzy do mobilizacji. Czy nie lepiej, żebym posłuchał, co mają do powiedzenia na temat budowania domu moi podwładni? Być może jeden czy drugi ma już w tym względzie jakieś doświadczenie. Nie bez powodu przecież takich dostałem. Tylko to wymaga zejścia z piedestału i uznania, że nie zjadłem wszystkich rozumów, że bliźni ma też coś ciekawego i pożytecznego do powiedzenia.Czyli uznania jego wolności.

Społeczeństwa, w których nie szanuje się wolności jednostki zazwyczaj wloką się ze swoimi sprawami w tempie ślimaczym, odwrotnie proporcjonalnym do przekonania swoich przywódców i ich urzędników o własnym geniuszu.  Społeczeństwa które potrafią wykorzystać potencjał wielu głów, potrafią zadbać o dobro wspólne znacznie lepiej. To wielki pożytek płynący z wolności. I choć przeakcentowanie jej wartości prowadzi do anarchii, to jednak zasadniczo wolność jednostek dobrze służą dobru wspólnemu.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9