Prymas nie był antysemitą

Oskarżanie kard. Stefana Wyszyńskiego o antysemityzm jest oszczerstwem. Nie ma na to żadnych dowodów. 


Reklama

Antysemita, rasista, faszysta - to są bardzo poważne zarzuty, jakimi od kilku lat bezkarnie obrzucany jest prymas Stefan Wyszyński, głównie na portalach internetowych. Ale takie pomówienia padały również z ust polityków. Ostatnio odgrzane zostały przy okazji informacji o 6-milionowej dotacji ministerstwa kultury na Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Oburzony tym faktem aktor Jacek Poniedziałek pisał i mówił - nie po raz pierwszy - że ministerstwo wspiera muzeum "zażartego antysemity”. To kłamstwo! "Dowodem” na tę nieprawdę mają być cytaty z artykułów, jakie przed wojną ukazały się w miesięczniku "Ateneum Kapłańskie”, a teraz powielane są w internecie. Prawda natomiast jest taka, że ich autorem nie jest ks. Stefan Wyszyński.

Cytaty pochodzą z tekstów ks. Józefa Pastuszki ("Filozoficzne i społeczne idee A. Hitlera”) i ks. Pawła Tochowicza ("Zasady wychowawcze nacjonalizmu i politycyzmu”). Jeżeli dokładnie przeanalizuje się te długie, drukowane w odcinkach teksty, widać wyraźnie, że ich autorzy dystansują się od relacjonowanych poglądów i krytykują je. Powielane zdania są wyjęte z kontekstu. Kłamią więc wszyscy, którzy na ich podstawie oskarżają o antysemityzm i sprzyjanie Hitlerowi ks. Wyszyńskiego, a także autorów tych tekstów. 
Ksiądz Wyszyński dużo publikował w "Ateneum Kapłańskim”, "miesięczniku wydawanym pod kierunkiem Profesorów Włocławskiego Seminarium Duchownego” - jak głosi jego pełna nazwa. W latach 1937 i 1938, gdy ukazały się wspomniane teksty ks. Pastuszki i ks. Trochowicza, drukował w odcinkach tekst o przemianach moralno-religijnych, dokonujących się pod wpływem bezrobocia. Pisał również o ekonomice i etyce w publikacjach swego mistrza, ks. prof. Antoniego Szymańskiego. 


Bliżej do chadecji


W czasie pracy nad biografią prymasa Stefana Wyszyńskiego przeczytałam wiele jego tekstów i nie znalazłam żadnego, który świadczyłby o jego antysemickich poglądach czy sprzyjaniu Hitlerowi. W 1935 r. pisał, że książka "Mein Kampf” stała się "Nową biblią, według której usiłuje się wykształcić nowe dogmaty i nową moralność, zwłaszcza wśród ludzi zależnych od reżimu państwowego. Z ducha tej książki płynie rosnąca z dniem każdym walka z chrześcijaństwem. Wprawdzie nie można zaprzeczyć, że następcy pogan niemieckich są to często poganie z wyrachowania politycznego, niemniej jednak następstwa tego ruchu mogą być w niedalekiej przyszłości groźne”. Ksiądz Wyszyński, którego interesowało nauczanie społeczne Kościoła, dużo tekstów poświęcił groźbie i skutkom komunizmu. Można w nich znaleźć informacje, że "piśmiennictwo bolszewickie” w Polsce jest popularyzowane przez "szereg firm żydowskich”, a Komunistyczna Partia Polski "poza żydami nie zdołała sobie w Polsce zdobyć większych wpływów” (powołuje się przy tym na opracowanie historyczne J. A. Reguły). Ale nie ma w tych tekstach nic poza stwierdzeniem faktów. 
Formacja, jaką przeszedł ks. Wyszyński, z gruntu wykluczała antysemityzm. Uważał się on za syna duchowego ks. Władysława Korniłowicza, współtwórcy środowiska Lasek, w którego kręgu zawsze były osoby pochodzenia żydowskiego. Poza tym ks. Wyszyńskiemu bliżej było do chadecji niż endecji. Przed wojną sympatyzował z Chrześcijańską Demokracją, był asystentem kościelnym Chrześcijańskich Związków Zawodowych. 


Nierzetelny Gross


Oskarżenia prymasa Wyszyńskiego o antysemityzm powtarzają się od kilku lat. Pierwszym, który to uczynił, był bodajże Tomasz J. Gross, autor kontrowersyjnych książek o relacjach polsko-żydowskich w czasie wojny i bezpośrednio po niej. Gross sugerował, że prymas dawał wiarę rozpowszechnianej od wieków informacji o dokonywaniu przez Żydów mordów rytualnych. Jako dowód przytoczył jedno zdanie z relacji ze spotkania latem 1946 r., czyli po pogromie kieleckim, delegacji Centralnego Komitetu Żydowskiego z biskupem lubelskim Stefanem Wyszyńskim. Delegacja postulowała, by biskup publicznie napiętnował antysemityzm i rozpowszechnianie pogłosek o mordach rytualnych. Wyszyński odmówił, mówiąc, że "księgi żydowskie zgromadzone przy okazji procesu Bejlisa (Żyda uniewinnionego z zarzutu o mord rytualny przed sądem w carskiej Rosji w 1913 r.) nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć kwestii, czy Żydzi używają krwi chrześcijańskiej do produkcji macy, czy też nie używają”. Ale według innej relacji z tego spotkania (ks. Romana Zelka) ks. Wyszyński miał powiedzieć:

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10